* Zaloguj się   * Zarejestruj się


Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 22 posty(ów) ] 
 Temat postu: Mój kumpel Mak.
PostWysłany: Nie Lip 23, 2017 4:33 pm 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: Pią Lip 29, 2016 8:51 am
Posty: 690
Miejscowość: Wieś koło Łukowa, Lubelskie
1.
Data: 20.06.2017
Obserwacja: 21:10 - 21:45
Warunki: przelotne deszcze po upalnym dniu, masa chmur.
Sprzęt: Mak 127 + Ortho 12,5
 
Jakże to był piękny dzień:) O godzinie 11:00 dostałem sma, że Vixen Ortho 12,5 mm czeka na mnie w paczkomacie. Tak jak ciężko mnie wyciągnąć z przed komputera w pracy tak z miejsca wstałem i znalazłem sobie jakąś pracę wyjazdową aby tylko móc podjechać do okular:) Cudny kawałek szkiełka, z  podniecenia wziąłem go nawet na obiad po powrocie z pracy i pokazywałem żonie, mówię " patrz jakie cudo, jaki ciężki". Tak się cieszyłem a tu kicha, chmury wszędzie, do tego deszcz no ale to normalne jak się coś kupi nowego do tego hobby. Na szczęście wieczorem popatrzyłem na meteoblue i zobaczyłem formującą się dziurę w chmurach. Szybka akcja, teleskop na balkonie i faktycznie na zachodzie trochu się przejaśniło. Tuba chłodziła się może 10 minut, nie mogłem sobie pozwolić na więcej wiedząc, że zaraz znowu będą chmury. Wkładam cudownego orciaka do wyciągu, celuje w Jowisza i widzę znajomy widok. Jowisz pływał ale to nie dziwne biorąc pod uwagę dzienny upał przemieszany w deszczykiem i moją tubkę świeżo wyciągniętą z pokoju. Jednak dało radę wyostrzyć ale nie ostrość zwróciła moją uwagę a całkiem inne odwzorowanie kolorów w tym orciaku a w poprzednim okularze Zoom SW 8-24. Teraz kolory nabrały "koloru", hmmm kolory nabrały koloru, mistrz wysławiania się. Kolory nabrały nasycenia;) Zdecydowanie lepiej wyglądały pasy równikowe, kolor północnego zdecydowanie się różnił od sąsiedniego plus miał takie ściemnienie na środku pasu i dało się zauważyć pomimo warunków te zgrubienia w pasach. Południowe pociemnienie biegunowe widoczne bardzo fajnie, północnego nie mogłem się dopatrzyć, zlewało się z tarczą planety. WCP widoczna na granicy percepcji. 30 minut obserwacji niestety mnie nie nasyciło, było bardzo jasno, bałem się chmur, chciałem zobaczyć jak najwięcej, do tego komary i muszki. Z jednego jestem zadowolony, z ogniskowej okularu i z jego samego. Bałem się, że 12,5 mm  może być za mało do obserwacji Jowisza czy Saturna bo do opozycji Marsa mam zamiar uzbroić się w większego maka plus RKE 8 mm bądź też jakieś ortho. A okazało się, że te 12,5 mm dają sensowne powiększenie, plus w jego małym polu planeta wydaje się większa niż jest w rzeczywistości:) takie odnoszę wrażenie, nie ginie zwyczajnie w olbrzymim polu tylko króluje na środeczku. Czuję też, że jaki teleskop bym nie kupił, ten okular pasuje do każdej ogniskowej, nie ma teleskopów z takim F żeby ten ortho się nie nadawał. Mam nadzieję, że niedługo będę miał okazję sprawdzić go w lepszych warunkach.

_________________
| Meade LB 12" | WO XWA 20 mm 100°| ES 14 mm 82°| Lidletka 10x50 |


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Mój kumpel Mak.
PostWysłany: Nie Lip 23, 2017 4:33 pm 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: Pią Lip 29, 2016 8:51 am
Posty: 690
Miejscowość: Wieś koło Łukowa, Lubelskie
2.
Data: 21.06.2017
Obserwacje: 21:50 - 23:20
Warunki: prawie bezchmurne niebo, w dzień temp. nie przekroczyła 24 stopni, wieczorem spadła dość szybko do 14, w nocy pewnie jeszcze chłodniej. Falowanie atmosfery okrutne.
Samopoczucie: śpiący jak diabli;)
Sprzęt: Mak 127, okulary ortho 12,5 mm i 25 mm.
 
Dzień zaczęty odbiorem Vixena 25 mm z paczkomatu. Normalka, uśmiechnięty pyszczek, pogwizdywanie pod nosem:). Teleskop od 20 na balkonie, obserwacje zacząłem o 21:50. Oho, 21:55 jakiś Księżyc wyłania się za tarczy, ciekawy widok. Zapomniałem wspomnieć, że na śmierć zapomniałem o cieniu jednego z księżyców na tarczy Jupka dzisiejszego wieczoru. Miła niespodzianka przypadkiem na to trafić. Generalnie jestem w szoku, oprócz tego wyłaniającego się księżyca widzę tylko jeden. A gdzie dwa pozostałe? Oooo, miałem 10 sekund dobrego seeingu gdzie przy moich 125x Jowisz był ostry. Pomimo bezchmurnego nieba trzęsie atmosferą okrutnie.
Znowu 10 sekund ostro, co za widok. Dwa pasy równikowe jak marzenie, pociemnienia biegunowe namacalne i wyraźne, wyłaniający się księżyc na wysokości północnego pasu równikowego świetnie się prezentuje. Miodzio. Hmm, a może to jest jego cień na tarczy? Wielce prawdopodobne, cień bardzo dobrze widoczny.
Warunki nie rozpieszczają, mam nadzieję, że nie potrwa to długo, że jeszcze godzinka i będzie żyleta:)
22:10 Celujemy w Saturna a do sąsiada przyjeżdża Policja z interwencją. Jest spoko:) Saturn pomimo, że na górze jest czerwony a na dole niebieski, wygląda okazale, nawet mogę się dopatrzeć przy 125x momentami Cassiniego po bokach. Z racji, że dawno nie widziałem Saturna, widok w zupełności mnie zadowala, ciekawe co pokaże za godzinę.
22:36 Policja pojechała, rodzina została w komplecie, nikogo nie zabrali, ja wracam do Jowisza a ten jakby troszkę lepszy, trochę ostrzejszy, wygląda świetnie.
Zaczynają boleć mnie oczy, to pewnie przez wiatr który mi dmucha w twarz, tranzyt dobiega ku końcowi, nie widzę już cienia. Słońce zaszło na dobre, powoli wyłaniają się konstelacje. Smutny widok o tej porze tak mało gwiazd, na jesieni to dopiero będzie pokaz Drogi Mlecznej. Wracam do Saturna i lecę spać bo żona stygnie w łóżku:)
Saturn w 25 mm (60x) wygląda bajecznie, plus zrobiło się na tyle ciemno, że wkoło niego jest około 15 gwiazd co dodaje mu uroku. Cholera wygląda naprawdę dobrze. W 125x wygląda jeszcze lepiej, o ile Cassiniego mogę się domyślać to sama tarcza wygląda świetnie.
Dobra pora kończyć, jeszcze pobawiłem się laserem "Laser 301":) Fajna sprawa taki laser, muszę go zamontować gdzieś przy szynie montażowej, przyda się przy szybkim namierzaniu obiektów. Przygotowałem sobie graty do szkicowania. Niestety na bloku technicznym czarnym nie chcą rysować ołówkowe kredki:) a miałem taką ochotę porysować, plus nie wiem jak rozwiązać kwestie oświetlenia bloku, żebym widział co rysuje, kupić tą czerwoną latarkę? Pomyślę.

_________________
| Meade LB 12" | WO XWA 20 mm 100°| ES 14 mm 82°| Lidletka 10x50 |


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Mój kumpel Mak.
PostWysłany: Nie Lip 23, 2017 4:37 pm 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: Pią Lip 29, 2016 8:51 am
Posty: 690
Miejscowość: Wieś koło Łukowa, Lubelskie
3. 
26.06.2017, 22:15 – 0:40
Warunki: bezchmurne niebo, spory wiatr, seeing 3/10, około 24:00 bardzo się poprawił 9/10.
Sprzęt: Celestron 127 SLT, okulary Vixen ortho 12,5mm i 25mm, Bresser 10x50.
Obserwowane obiekty: Księżyc, Jowisz, Saturn, NGC6709, M11
 
 
Po powrocie z pracy wiedziałem, że wszystkie inne obowiązki zostaną zepchnięte na dalszy plan. Prognozy zapowiadały bezchmurne niebo. Myśląc o wieczornych obserwacjach postanowiłem zmierzyć się z kolimacją mojej starej lornetki Bressera 10x50.
Po okaleczeniu ogumowania lornetki i wielu próbach kolimacji w warunkach polowych udało się. Dwururka pokazuje jeden obraz. Dumny z siebie chodzę z nią w kółko i patrzę to tu to tam, męczę żonę „no chodź popatrz, już się oczy nie męczą, patrz jak zrobiłem”:). Co jej pozostało widząc moją rozradowaną buźkę jak przytakiwać i uśmiechać?;). Wieczór chyli się ku zachodowi, chmury uciekają, wychodzę na balkon i celuję w Księżyc, cieniutki jak rogalik. Zdziwiłem się bo obraz był świetny, nigdy nie patrzyłem przez sprawną lornetkę w niebo albo było to dekadę temu. Księżyc, którego osobiście uwielbiam, w lornetce to obiekt który chyba nigdy się nie znudzi. Szkoda, że makóweczka nie była jeszcze wychłodzona.
Jest coraz ciemniej, Księżyc utonął w zbożowym polu znikając za horyzontem. Na kolejny ogień idzie Jowisz. Król planet zawsze zachwyca, teraz nie może być inaczej. Jest to mój ulubiony obiekt na niebie dlatego wybrałem go jako ofiarę mojego pierwszego w życiu szkicu astronomicznego.
Celuje w Jowisza z okularem 12,5 mm, niestety nie chce dziś współpracować, pływa w ziemskiej atmosferze pozwalając podziwiać się i pozować do szkicu jedynie w kilkusekundowych momentach względnie stałej atmosfery. Tymczasowo rezygnuję, czekając na lepsze warunki wziąłem lornetkę do ręki, położyłem się na balkonie i przeczesywałem niebo. Jak przyjemnie, coraz bardziej zaczęły mi się podobać obserwację lornetkowe, odpoczywając na plecach znalazłem nawet przypadkową gromadę kulistą, nie bardzo wiem która to była ale podejrzewam, że o tej godzinie i bezpośrednio w zenicie to była M11 dzika kaczka, nie zastanawiałem się jaki to obiekt specjalnie,nie jest to dla mnie ważne . Rozkoszowanie się ciepłem kurtki i masą gwiazd nastawiło mnie mega pozytywnie na dalsze obserwacje.
Wracam do Jowisza, szkicownik czeka.
Pociemnienie biegunowe południowe zlało się z charakterystycznym pasem w atmosferze planety tak, że ów pas odznaczały się tylko nieznacznie kolorem. Północna część planety była bardziej kontrastowa jednak największym zaskoczeniem okazały się dwa księżyce które zbliżyły się do siebie na tyle, że zacząłem się bać o moją optykę myśląc, że to brak kolimacji bądź inny powód:) Na szczęście skończyło się tylko na strachu. Szkic skończony, czas na herbatkę.
Załącznik:


Wkładam w wyciąg 25 mm orciaka i celuje w Saturna. Moim oczom ukazuje się piękny widok, wcześniejsze falowania ustały a ja napawam się się widokiem pierścieni z wyraźnym Cassinim po bokach planety. Oszałamiający widok, ostatnio coraz częściej zakochuje się w widokach planet w małym powiększeniu. Saturn wygląda obłędnie, wyraźny, piękny, majestatyczny. To on jest dziś Królem, Jowisz obrażony schował się za korony drzew.
Biorę się za szkicowanie który kończę po kilkunastu minutach.
Wkładam 12,5 mm co daje mi około 125x. Przykładam oko do okularu, wyostrzam po czym serce zaczyna mi bić dwa razy szybciej. Niezaprzeczalny Król i Władca dzisiejszego wieczoru, niesamowicie ostry, na równiku jaśniejszy niż na biegunie, pierścienie odcięte z chirurgiczną precyzją, Cassini po bokach jak ze zdjęć, czarny i wyraźny. W głowie kłębią się myśli, niektóre bezładne, inne mają logiczną całość. Tak, to ta chwila kiedy mózg odpływa w niebyt, tak jakby śniło się na jawie. Nie wiem co robić dalej, oglądać, brać lornetkę, Saturn hipnotyzuje, przyssałem się do niego a miałem plany na wieczór. Zapadła decyzja, koło północy biorę szkicownik i rysuję drugiego dziś Saturna, dzięki temu zostanę z nim na dłużej. Staram się jak mogę, ma być najpiękniejszy.
Szkic gotowy. Podnoszę głowę i widzę Drogę Mleczną, wyraźnie odcinająca się gwiezdna mgła, nierówna jak namalowana pędzlem przez dziecko na ścianie. Pewnie czas zmierzyć się z DS moją podniszczoną lornetką. Taaak, tylko ostatnie spojrzenie i zarazem pożegnanie z Panem i Władcą.

Załącznik:


Kładę się znowu na plecach, odpoczywam z lornetką. Celuje w zenit, korzystając ze stellarium szukam NGC6709, jest:) Ciekawe z racji jasnych gwiazd, które dają piękny widok. Oczywiście nie zapomniałem o M11, przypatrywałem się jej długi czas, uspokajający widok. Pomyślałem, że spróbuję znaleźć dzisiaj jak najwięcej obiektów lornetką. Jak bardzo się oszukałem nie mogąc dojrzeć M71 w Strzale:) nie wiem, może źle patrzyłem ale nie mogłem jej dojrzeć. I w tym momencie obraz zgasł, zaskoczony odkładam lornetkę a nade mną kłęby chmur. Koniec obserwacji, na lornetkę przyjdzie jeszcze czas. Pobawiłem się na koniec w snajpera przy pomocy lasera. Świetny, wieczór, świetne widoki Saturna. Pomimo, że jestem fanem US obserwowanie przez lornetkę sprawiło mi masę radości, prawdopodobnie dlatego, że było to leniuchowanie na plechach z fajnymi widokami:)
Następnym razem spróbuję przeznaczyć na nią więcej czasu.

_________________
| Meade LB 12" | WO XWA 20 mm 100°| ES 14 mm 82°| Lidletka 10x50 |


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Mój kumpel Mak.
PostWysłany: Nie Lip 23, 2017 4:38 pm 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: Pią Lip 29, 2016 8:51 am
Posty: 690
Miejscowość: Wieś koło Łukowa, Lubelskie
4.
03.07.2017, 20:50 – 22:00
Warunki: bezchmurne niebo, seeing 8/10,
Sprzęt: Celestron 127 SLT, okulary Vixen ortho 12,5mm i 25mm, Bresser 10x50.
Obserwowane obiekty: Księżyc (73%), Jowisz, Saturn
 
Niespodziewanie po pochmurnym dniu wieczorem pojawiło się czyste niebo. Teleskop wychłodzony odpowiednio. Pierwszy obiekt Księżyc, po I kwadrze dawał już ostro po oczach. Zacząłem od lornetki, ostatnio bardzo lubię z niej korzystać, jest szybka i wygodna, Łysy bardzo ładny, wyraźny i pokazujący sporo kraterów. W makówce i okularze 25 mm zajmuje mi prawie całe pole widzenia. Dawno nie oglądałem Księżyca przez teleskop dlatego jego widok sprawiał mi wielką radość. Niestety dopiero około 22:00 kiedy zrobiło się dużo ciemniej dało się zauważyć mniejsze szczegóły niewidoczne wcześniej.
Jowisz, jeden z lepszych jowiszowych widoków jakie miałem był właśnie wczoraj, nie chodzi o stabilność atmosfery ale o szczegóły, kolory atmosfery. Południowe pociemnienie oddzielone od pasa równikowego białym pasem chmur, nawet trochę pomagając wyobraźnią w górnej części pociemnienia widziałem jakiś "jasny pas". Pomiędzy pasami równikowymi również świetnie widoczny biały pas. Północny pas podzielony na dwie części, górna koloru bardziej pomarańczowego niż "brudnego". Jedynie północne pociemnienie biegunowe było ledwie odznaczające się kolorem. Trzy Księżyce z czego dwa w bliskiej siebie odległości, czwarty jak się okazało był poza moim polem widzenia przy 125x i 45" pola własnego okularu. Czasami obraz był mega ostry. Świetny widok i to pomimo wczesnej godziny, chyba nawet lepszy niż później jak się ściemniło. Niestety nie wziąłem gratów do szkicowania, pomyślałem, że poszkicuję z pamięci w domu następnego dnia ale dziś stwierdzam, że to bez sensu. Równie dobrze mogę zeszkicować ze Stellarium a to nie o to w tym chyba chodzi:)
 
Saturn nisko nad horyzontem i jest wcześnie (czyt. jasno) ale bynajmniej mnie to nie zraża:) i znowu zaskoczenie bo o ile Cassiniego mogę dojrzeć po bokach "wytężając" wzrok na maxa to już jasną część atmosfery na równiku planety widać wyraźnie. Oczywiście takie podstawy jak wyraźne pierścienie, odcięte od planety bardzo dokładnie. Jestem przekonany, że to zasługa okularu. Z tego 12,5 jestem strasznie zadowolony, 25 mm troszkę mnie rozczarował, ciężko jest mi ułożyć do niego oko żeby wszystko widzieć dokładnie. Obraz jest ostry, ale przy brzegach (może 3 stopnie) już niekoniecznie. Wracając do Saturna cóż mogę rzec jak piękno w pełnym słowa tego znaczeniu. Chwilami było ostro ale bez przesady. Równie wspaniały widok jak Jowisz.
Na zakończenie jeszcze rzuciłem okiem przez lornetkę znowu na Księżyc i spakowałem sprzęt do domu, szybkie i przyjemne obserwy.

Pozdrawiam

_________________
| Meade LB 12" | WO XWA 20 mm 100°| ES 14 mm 82°| Lidletka 10x50 |


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Mój kumpel Mak.
PostWysłany: Nie Lip 23, 2017 4:39 pm 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: Pią Lip 29, 2016 8:51 am
Posty: 690
Miejscowość: Wieś koło Łukowa, Lubelskie
5.
09.07.2017, 21:50 – 22:25
Warunki: bezchmurne niebo, seeing 8/10,
Sprzęt: Celestron 127 SLT, okulary Vixen ortho 12,5mm
Obserwowane obiekty: Księżyc (100%), Jowisz, Saturn
 
Wczoraj miałem okazję zobaczyć najładniejszego Saturna w moim życiu. Ale od początku. Nie nastawiałem się wczoraj na obserwacje tylko na szybkie sprawdzenie czy nikt nie ukradł Księżyca i planet. Teleskop na balkonie od 20:00 czekał na mnie wyrównując temperaturę. Przed 22:00 byłem wolny i szybko wyskoczyłem zobaczyć co tam ciekawego na niebie. Jowisz chwilami prezentował się zacnie, widoczne dwa główne pasy, pociemnienia biegunowe tym razem były bardzo dobrze widoczne, pięknie odcięte od reszty, zauważyłem jakiś pomarańczowy pas obok jednego z pasów równikowych. Ponadto na pasach majaczyły mi takie "pojaśnienia" bądź poszarzenia. Myślę, że to mogły być majaki mniejszych zawirowań w atmosferze. WCP bardzo dobrze widoczna. Na początku Trójka Księżyców towarzyszyła Jowiszowi by później czwarty wyłonił się z tarczy planety. Prawie najlepsze kolory Jowisza w tym sezonie właśnie były wczoraj, szkoda, że z atmosferą było inaczej. Przez widok w okularze ciągle przesuwały się fale powietrze zacierając widok, musiałem naprawdę wytężyć wzrok żeby dojrzeć te pojaśnienia w pasach, a dokładniej w pasie na którym jest WCP. 
Po jakimś czasie zwróciłem się ku Saturnowi. Świetny kolor planety, na równiku jasny, wyżej ciemniejszy pas, dalej znowu jaśniejszy i na czubku znowu ciemniejszy. Pierścienie świetnie odcięte od planety, doskonale równe, Cassini widoczny po bokach planety. Pokazałem żonie i również była zachwycona.
Pod koniec obserwacji, kiedy miałem się zbierać do środka zobaczyłem najpiękniejszego Saturna w moim życiu. Było to może 10 sekund idealnej atmosfery (idealnej przynajmniej do mojego powiększenia około 120x). Cassini widoczny po całej linii, nawet w takim małym powiększeniu widziałem go z pewnością jako cieniutką aczkolwiek bardzo wyraźną linię, plus dodatkowo świetne odwzorowanie kolorów tego dnia złożyły się na ten bajeczny widok. Po chwili było po wszystkim i Saturn wrócił do swojego "gorącego tańca" zamazując skutecznie Cassiniego na środku planety i utrudniając dojrzenie kolorów planety.
Na koniec zerknąłem przez lornetkę na Łysego ale nie lubię na niego patrzeć w pełni. Jednak nie było to bezowocne zerknięcie na Łyska, nareszcie "zobaczyłem" na Księżycu tą jego "uśmiechnięta twarz":) Zawsze mi żona mówiła, że się Księżyc śmieje a nigdy tego nie mogłem zobaczyć.

_________________
| Meade LB 12" | WO XWA 20 mm 100°| ES 14 mm 82°| Lidletka 10x50 |


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Mój kumpel Mak.
PostWysłany: Nie Lip 23, 2017 4:40 pm 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: Pią Lip 29, 2016 8:51 am
Posty: 690
Miejscowość: Wieś koło Łukowa, Lubelskie
6.
22-23.07.2017, 21:10 – 02:15
Warunki: bezchmurne niebo jednak z ciągnącymi się cienkimi warstwami chmur, seeing 5/10,
Sprzęt: Celestron 127 SLT, okulary Vixen ortho 12,5mm, Celestron Ortho 7 mm, Vixen NPL 25 mm.
Bresser 10x50
Obserwowane obiekty: Jowisz, Saturn, Herkules (M13, M92, Rasalgethi, Odwrócona Piątka), Lisek (M27,Wieszak), Lutnia (M57, Wega, Lyr1Lyr2), Łabędź (Albireo)

Pierwsze próby z DS makówką za mną. Ale od początku. Cały sprzęt zostawiłem na balkonie na długo przed obserwacją. Zacząłem niedługo po 21:00 od Jowisza, niestety ostatnie kilka dni próby jakiegokolwiek oglądania planet spotykają się z masakrycznym seeingiem. W tym przypadku było podobnie. Jowisz pływał i zamazywał szczegóły atmosfery, widoczne jedynie dwa główne pasy + pociemnienia biegunowe, wszystko to rozmazane i rozbełtane. Jedynie w powiększeniu 60x prezentował się znośnie.
Saturn z kolei w innej części nieba wyglądał okazale nawet przy 120x, przerwa między planetą a pierścieniem wyraźna, Cassini widoczny po bokach pierścieni, tarcza planety wyraźnie przecięta na pół kolorystycznie. Przy 220x obraz ciemniejszy i mydlany, bez możliwości wyostrzenia, jedynie w okresach kilkusekundowych popraw atmosfery tarcza była w miarę ostra i wyróżniał się Cassini. Zdecydowanie najlepszy obraz w 120x. Powróciłem do Saturna jeszcze około 1:00 i okresy względnie stabilniejszej atmosfery były częstsze. Pomimo warunków obraz i tak mnie satysfakcjonuje:) Zwyczajnie uwielbiam Saturna.

Skoro niebo w miarę było czyste pozwoliłem sobie na próbę podglądania DS, do kątówki zawędrował NPL 25 mm. Patrzę w niebo i hmm.. gdzie by tu wycelować, krawędź dachu nad balkonem jest na linii delfina, lutni, no lisek i strzała jeśli chodzi o niebo bliżej zenitu. Na wschodzie nowa hala produkcyjna oświetlona niemiłosiernie tak, że podświetla również pasma cienkich, niskich chmur. Zachód na tą chwilę oświetlony latarniami, pozostaje południe.
Po przemyśleniu sprawy, z poradnikiem Wimmera w ręce stwierdzam, że z moją wiedzą o gwiazdozbiorach (równa 0) opierającą się na stellarium powinienem uderzyć w coś prostego i co znam. Padło na początek w Herkulesa i M13. Laserem szybko znalazłem interesujący fragment nieba. Gromada wyglądała tak jak ją zapamiętałem z Niutka 150/750, duża szara plama. Próbowałem wychwycić jak najwięcej wpatrując się około 15minut, nic z tego, nie pokazała za dużo. Kolejny cel to asteryzm „odwróconej piątki”, na oko wycelowałem laser i po kilkuminutach wreszcie go odnalazłem. Jako pierwszy asteryzm w życiu nie zachwyciła mnie, jednak samo odnalezienie obiektu i rozpoznanie go dało mi frajdę. Kolejny obiekt to M92, widziana pierwszy raz w życiu, odnaleziona na chybił trafił laserem okazała się lepiej wyglądającym obiektem od koleżanki obok M13. Jaśniejsze jądro, rozmiar prawie ten sam, wielka frajda z oglądania w połączeniu z radością jej odnalezienia dały miły uczuć. Zacząłem trochę lubić obserwacje DS. A i makówka sobie radzi. Wimmer zaznaczył jeszcze jedną pozycję, gwiazdę podwójną Rasalgethi. To jest pierwszy układ podwójny jaki zaatakowałem w życiu i nie zapomnę go baaardzo długo. Dwa składniki, jeden pomarańczowy i duży, drugi niebieskawy, zimny i trochę złowieszczy w moim odczuciu. Jakbym był egzoplanetą to wolałbym orbitować wkoło pomarańczowego;). Baardzo przyjemny widok i jeszcze to uczucie doświadczania czegoś nowego, nieznanego. Po miesiącach gapienia się tylko w Jowisza i Saturna to miła odmiana. Czas pędzi nieubłaganie, zmieniam obiekt.

Wega w zasięgu widzenia to i M57 jest. Odpalam laser, cel... PAL. Strzał w dziesiątkę. Obważanek bardzo wyraźny, jednak ciemne wnętrze wyraźnie widoczne chyba tylko w okresach kiedy nie było tych cieniutkich chmur. Dawno nie widziany obiekt, w zasadzie od jesieni ubiegłego roku w 150/750. Oba teleskopy w moim mniemaniu pokazują go tak samo, no może Newton przy większej źrenicy i mniejszym powiększeniu pokazał jaśniej ale to bez znaczenia. Przed M57 powgapiałem się jeszcze przez 5 minut w Wegę, niestety w Maczku nie jest tak majestatyczna jak w Newtonie. Może jestem spaczony bądź „inny” ale mi się bardziej podobała w połączeniu ze „spajkami” od LW. Bez nich jest oczywiście piękna ale już nie tak majestatyczna, bajeczna jak zwykło się przedstawiać gwiazdy z ramionami. Wimmer oznaczył jeszcze w poradniku Lyr1Lyr2. Nie omieszkałem zerknąć:) Nie przykuło mojej uwagi na dłużej jak minutę dlatego pozwolę sobie pominąć.

Na kolejny cel obrałem sobie Liska z Hantlami. Że to Hantle to skumałem dopiero jak zerknąłem w okular:) Nie wiedziałem czego szukam bo celowałem prosto z tabelki z poradnika nie czytając opisu co tam jest. Ale to był widok, jak spojrzałem w okular to aż odskoczyłem i pomyślałem sobie „o kurna, ale to duże”. Takie wrażenie wywarły na mnie M27 przy 60x. Bardzo wyraźna,ogromna wręcz kwadratowa plama. Gapiłem się bardzo długi czas próbując wyłuskać ciemne wklęsłości w strukturze. Niestety nie udało mi się tego uzyskać. Być może to przez te cieniutkie chmury, latarnie już dawno zgasły, było dość ciemno, Droga Mleczna wyraźnie rozlana jednak bez szaleństw,zima to to nie jest. Właśnie tu sobie pomyślałem, że niestety ale 150/750 pokazał mi Hantle lepiej, żyłem sobie w przekonaniu, że nie będzie różnicy aż nadto, jednak praktyka zweryfikowała moje myślenie. M27 w Niutku miała te ciemniejsze obszary widoczne.

Troszkę podniecony jeszcze myślą o tej podwójnej w Herkulesie chciałem zapolować na kolejną. Padło na znaną mi z czytania forum Albireo. Zanim ogarnąłem się która to jest minęło chyba z 10 minut (znawca nieba). Za to wycelowanie trwało kilka sekund a to wszystko zasługa laseru, jest mi nieopisanie pomocny. Przykładam oko do okularu i widzę dwie gwiazdy, jedna pomarańczowa, w drugiej próbuję doszukać się podręcznikowego zielonego. No niby trochę miga na zielono ale jakbym nie przeczytał opisu to bym nie wiedział czy to zielony czy niebieski. Ciekawa parka podoba mi się, jednak nie tak jak ta z Herkulesa, która bije wszystko z tej nocy.

Lornetkowanie zostawiłem na koniec bo nie ma spójnej historii. Ot tak sobie w przerwach nad zachwycaniem się obrazem z okularu, brałem lornetkę i kładłem się na balkonie, celowałem w Herkulesowe eMki, próbowałem doszukać się asteryzmu Piątki, jednak za małe powiększenie albo ja jestem ślepy. Spojrzałem na Lyr1Lyr2 w lornetce wyglądały zdecydowanie fajniej niż w maku, a to przez mniejszą odległość od siebie. No i zobaczyłem „Wieszak”:). Nie wiedziałem, że takie gwiezdne obrazki mogą być takie fajne:) Takie wieszak bardzo ładny, wszystkie gwiazdy jasne i podobnej jasności. Strasznie ciekawy widok.

Napisałem wcześniej, że M92 bije na głowę M13. Cofam to. Spojrzałem na sam koniec zabawy, około 2:00 w nią jeszcze raz makiem. Wcześniej jeszcze oglądałem ją przy włączonych latarniach. Teraz to inna bajka, zdecydowanie bardziej wyraźna. I teraz najważniejsze, jak popatrzyłem kilka minut zaczęły mi błyskać w jej strukturze dziesiątki gwiazdek, jak mini diamenicki, to było ulotne jednak jestem ich pewien, z pewnością ich sobie nie wymyśliłem. To coś nowego, nigdy nie widziałem gromady w ten sposób. Bardzo miły akcent na koniec obserwacji. Jestem przekonany, że makóweczka nie pozwoli mi się nudzić nawet jak zabraknie planet na nocnym niebie.

Pozdrawiam
Łukasz

_________________
| Meade LB 12" | WO XWA 20 mm 100°| ES 14 mm 82°| Lidletka 10x50 |


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Mój kumpel Mak.
PostWysłany: Nie Lip 23, 2017 4:47 pm 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: Pią Paź 20, 2006 6:45 pm
Posty: 2216
Miejscowość: Andrychów
Bardzo fajne relacje,gratuluje zadowolenia ze sprzętu

_________________
Columbus Steel 20",ATM AstroScope 14" w budowie,Meade SCT 10"mod,Intes Alter MN56,ATM Saturn 6",Meade LXD75 GoTo,Zeiss 10x50,Nikon 10x50,TS 15x70,SkyMaster Pro 20x80,TS 25X100 UHC, Canon EOS 350 D,i troche okularów...


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Mój kumpel Mak.
PostWysłany: Nie Lip 23, 2017 5:02 pm 
Offline

Rejestracja: Nie Gru 26, 2010 1:05 am
Posty: 1021
Ale żeś tego nasiekał za jednym zamachem :lol: :wink:


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Mój kumpel Mak.
PostWysłany: Nie Lip 23, 2017 5:04 pm 
Offline

Rejestracja: Pon Lis 22, 2010 7:43 pm
Posty: 2274
Fajnie, że DSy się podobają. Spróbuj rozdzielić elipsony lutni.
Podaj, jeśli znasz oznaczenie tego asteryzmu "odwrócona piątka".

Przykład
Image
(https://www.google.pl/imgres?imgurl=htt ... mrc&uact=8)

_________________
Zbiórka na obserwatorium do poszukiwania nowych planet pozasłonecznych dla Gabriela Murawskiego:
https://astropolis.pl/topic/64417-zbiórka-obserwatorium-do-poszukiwania-nowych-planet-pozasłonecznych/?tab=comments#comment-734986


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Mój kumpel Mak.
PostWysłany: Nie Lip 23, 2017 5:11 pm 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: Pią Lip 29, 2016 8:51 am
Posty: 690
Miejscowość: Wieś koło Łukowa, Lubelskie
Czekaj, czekaj. To te Lyr1 i Lyr2 się rozdzielają? Może głupio zabrzmi ale nie wiedziałem:) następnym razem będę na moim celowniku ponownie. Odwrócona piątka taka jak tu http://picios.pl/wimmer/
Pozycja 93.

_________________
| Meade LB 12" | WO XWA 20 mm 100°| ES 14 mm 82°| Lidletka 10x50 |


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Mój kumpel Mak.
PostWysłany: Pon Lip 31, 2017 6:43 am 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: Pią Lip 29, 2016 8:51 am
Posty: 690
Miejscowość: Wieś koło Łukowa, Lubelskie
7.
30.07.2017, 21:20 – 22:10
Warunki: bezchmurne niebo, seeing 5/10
Sprzęt: Celestron 127 SLT, okulary Vixen ortho 12,5mm, Celestron Ortho 7 mm, Vixen NPL 25 mm.
Obserwowane obiekty: Jowisz, Saturn, Księżyc (50%), Rasalgethi.

Po długim okresie braku czasu na obserwację udało mi się w końcu wyrwać na symboliczne kilkadziesiąt minut podglądania nieba. Boje się, że po zmianach jakie u mnie zaszły mogę mieć tych chwil jak na lekarstwo.
Zacząłem standardowo od Jowisza, który z mojej miejscówki (balkon) już się w tym roku skończył. Jak zaczyna mi migać jako gwiazdka to za 15 minut już jest za drzewami, szkoda.
Jowisz wypadł słabo, dwa pasy widoczne plus pociemnienia jednak wszystko pływające i rozmyte, jego księżyce również ciężki temat. Cień Io na tarczy jupka widoczny tylko czasami w okresach lepszej widoczności i tylko okularem 12,5 mm (~120-125x), w okularze 7 mm (~220x) niedostrzegalny cień, również pasy tracą na jakości.

Księżyc chociaż nie zawiódł, pełno szczegółów, gra cieni i świateł, minął chyba z miesiąc odkąd go ostatni raz widziałem, świetny widok, wyostrzony obraz w każdym okularze. Tutaj zdecydowanie mniejszy wpływ na widok miała atmosfera.

Saturn okazał się wdzięcznym obiektem, w 12,5 mm wyglądał świetnie pomimo tylko okresowych warunków dobrej stabilności atmosfery. Przepiąłem na 7 mm i co? Pierwszy raz odkąd go mam udało mi się w miarę wyostrzyć obraz i okazało się, że makówka jeszcze sobie poradziła z krotnością ~220. Stwierdzam tak ponieważ Cassini był widoczny po bokach planety jak również kolory na tarczy się nie rozmyły. To był pierwszy wieczór w którym uznałem wyższość 7 nad 12,5. Oby takich nocy było jak najwięcej. Warto zaznaczyć, że w 7 mm Tytan był widoczny tylko zerkaniem za to w 12,5 zarówno Tytan jak i Rhea na wprost.

Miałem się już pakować kiedy zaczęły wyłaniać się gwiazdy, spojrzałem i wyłapałem Herkulesa, z miejsca na myśl wpadła mi Rasalgethi. Celuję i po chwili parka świetnie rozbita, piękne kolory, obudziłem żonę żeby jej pokazać, również cieszyła się z widoku.
Będzie to moja ulubiona parka, urzeka mnie różnica w rozmiarach i kolory. Chciałbym mieć więcej okazji na oglądanie podwójnych, to piękne doświadczenie. Samotna para w bezmiarze kosmosu i my, jako obserwatorzy towarzyszymy im podczas ich podróży.

_________________
| Meade LB 12" | WO XWA 20 mm 100°| ES 14 mm 82°| Lidletka 10x50 |


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Mój kumpel Mak.
PostWysłany: Wto Sie 15, 2017 9:59 am 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: Pią Lip 29, 2016 8:51 am
Posty: 690
Miejscowość: Wieś koło Łukowa, Lubelskie
8. 14.08.2017, 21:30-24:00
Warunki: bezchmurne niebo, super przejrzystość z lekką mgłą na kilku metrach.
Sprzęt: Celestron 127 SLT, okulary Vixen ortho 12,5mm, Celestron Ortho 7 mm, Vixen NPL 25 mm.


Jako, że niebo swoją czystością aż zapraszało do obserwacji już o 20:30 makówka stała na balkonie studząc lusterko. Miałem w planach tylko powalczyć z Saturnem i zaliczyć ze dwie podwójne przed pójściem spać dlatego byłem w samych skarpetach, bluzce i dresach, wyszło troszkę inaczej.
Zacząłem od Saturna, niestety jest już dość nisko nad dachami mojej wioski stąd podejrzewam takie słabe warunki do jego obserwacji. Planeta pływała nawet w ~60x, w ~120x widoczny Cassini po bokach, tarcza podzielona kolorystycznie na dwie części, jednak to wszystko psuły ciągle falowania obrazu. Przy ~220x Cassini mniej wyraźny i atmosfera dawała o sobie znać dużo bardziej. Nie powiem, żebym był zawiedziony widokami bo tęskniłem za obserwacjami i każdy widok mnie zadowala:)

Czas na atakowanie DS. Niebo rozgwieździło się na dobre, dawno nie widziałem tylu gwiazd i Drogi Mlecznej tak dobrze widocznej.
Przykleiłem laser na taśmę izolacyjną do tuby, do zjustowania użyłem Saturna i można działać.
Do oglądania Wszystkich obiektów DS użyłem okularu Vixen NPL 25 który daje mi pole około 0.8 stopnia i źrenicę około 2 mm. Do układów podwójnych służyły mi również orciaki 12,5 i czasami 7 mm, jednak z niego korzystałem rzadko bo obraz był już na tyle ciemny, że nie widziałem diafragmy co mnie irytowało.
.
Na pierwszy ogień M13, śliczna gromada. Ostatnio byłem zachwycony jak gwiazdki zaczęły mi majaczyć w tej gromadzie. Teraz pojawiły się jak tylko przyłożyłem oko do okularu. Cała gromada wypełniona pojedynczymi punkcikami, nie powiem, żeby były super wyraźne ale są oczywiste. Opiszę to w ten sposób, że gwiazdki we wszystkich Gromadach Kulistych jakie oglądałem tej nocy są niby pojedyncze fotony trafiające do oka. Przynajmniej ja to sobie tak wyobrażam, jako maleńki fotonik, tak delikatne są gwiazdki w Gromadach tym małym lusterkiem. Nie jest to jasna szara plama jak w Newtonie 150/750 tylko stos drobniutkich szpileczek.
Zachwycając się widokiem kulki już myślałem w co by wycelować. Na drugi ogień poszła Rasalgheti, rozdzielona już przy ~60x, przy 120x pokazała swoje piękne kolory, pomarańczowy i chłodny błękit. Zawsze będę wracał do tej pary.
Nie mogło też na liście zabraknąć m57, ten kosmiczny obwarzanek jest bardzo ciekawy, niestety wewnątrz nie było ciemnej plamy tylko ten pączek rozmazywał się na środku. Podejrzewam, że brakuje trochę powierzchni lusterka, żeby pokazać obiekt w pełnej krasie.

Będąc w pobliżu zaatakowałem Albireo, przy 60x duża separacja, kolory żywe i miłe dla oka, gdyby był to ciaśniejszy układ podobałby mi się jeszcze bardziej. Spędziłem tu jakiś czas i wycelowałem w Hantle.
Tutaj ewidentnie brakuje apertury, Hantel ma kwadratowy kształt jednak nie mogę dojrzeć ciemniejszych miejsc w jego strukturze, przyglądałem się mu kilkanaście minut w nadziei, że uda mi się wyrwać kilka fotonów i zobaczyć więcej. Nie udało się ale nie przejmuję się tym, i tak jest świetnym, dużym obiektem nawet w takiej małej makówce.
Wróciłem do Lutni i Epsilonów. Układy rozdzielone na parki już w ~60x, w ~120x pokazały swoją urodę, śnieżnobiałe parki gwiazd, kojarzą mi się to z mitozą:) czyli podziałem komórkowym. Patrząc na nie mam wrażenie jakbym patrzył przez mikroskop na dzielące się komórki;) Nic dziwnego, że Epsilony są tak popularne, są mega piękne.
Przeniosłem się do Węża i do jego M10 i M12. Zarówno jedna jak i druga pięknie skrzyły swoimi mini igiełkami. W tym momencie zapragnąłem oglądać niebo w szerszym polu, chciałbym zobaczyć je razem w okularze dlatego już rozglądam się za jakimś malutkim refraktorkiem. Piękne gromady, pierwszy raz je widzę, niczym nie ustępują M13'tce.

Na mapce w tabeli Wimmer zaznaczył jeszcze układ wielokrotny Delta Ser w Wężu. Rozdzielone w ~60x na dwa składniki, przy ~120 długo wpatrywałem się podziwiając parkę jednak nie mogłem dojrzeć kolorów, być może ich nie było:) jedna jaśniejsza i większa była jakby biała a druga mniejsza wydawała mi się lekko błękitna, tak na granicy percepcji.
W Wężu również wycelowałem w M5, wydała mi się trochę mniejsza od gromad tej nocy ale również pokazała swoje szpileczki pomimo że od tej strony nieba mam ulicę z latarniami, nie święcą mi w teleskop ale pewnie trochę przeszkadzają.

Przypomniałem sobie o Strzale i M71, która nie dała się dojrzeć w 10x50. Wycelowałem i... nie dziwie się, że mi się nie powiodło z lornetką. Gromada jest niewielka albo zwyczajnie ginie w mrowiu gwiazd Drogi Mlecznej. Jest to najfajniejszy obiekt tej nocy, liczba gwiazd DM w połączeniu z tą niezbyt gęstą ale ślicznie szpilkowatą Gromadą tworzy piękny obraz, poprzednie gromady mają taką szarawą poświatę, tutaj jest jej zdecydowanie najmniej za to jest ogromne skupisko gwiazd. Najdłużej siedziałem właśnie wgapiając się w tą Gromadę. Miód na serce.
Na koniec próbowałem znaleźć NGC6709, niestety nigdy nie patrzyłem na GO w jakimkolwiek teleskopie więc nie wiedziałem, czego mam szukać, może pole 0.8 stopnia to za mało by podziwiać Gromady Otwarte? Zziębnięty okropnie, w samych skarpetkach, dresach i bluzie zwinąłem się o 24 do domu myśląc ciągle o tym co widziałem i marząc o szerokich polach z refraktorka.

Plany na przyszłość? Refraktor 80/400, zrobienie adaptera do zamocowania go jednocześnie z makówką na eq3 żeby móc porównywać i cieszyć się widokami jednocześnie. Myślę, że montaż na upartego udźwignie te 1,5 kg więcej tym bardziej, że wisiał na nim 150/750 i nie robił sobie z tego problemu.

_________________
| Meade LB 12" | WO XWA 20 mm 100°| ES 14 mm 82°| Lidletka 10x50 |


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Mój kumpel Mak.
PostWysłany: Czw Wrz 21, 2017 2:03 pm 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: Pią Lip 29, 2016 8:51 am
Posty: 690
Miejscowość: Wieś koło Łukowa, Lubelskie
Załącznik:
Załącznik:


To be continued...:)

_________________
| Meade LB 12" | WO XWA 20 mm 100°| ES 14 mm 82°| Lidletka 10x50 |


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Mój kumpel Mak.
PostWysłany: Sob Wrz 23, 2017 5:16 pm 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: Pią Lip 29, 2016 8:51 am
Posty: 690
Miejscowość: Wieś koło Łukowa, Lubelskie
9. 18.09.2017, 21:00 - 21-40
Warunki: bezchmurne niebo, temp. Poniżej 10 stopni.
Sprzęt: Celestron 127 SLT, Orion 80/400, okulary Vixen ortho 12,5mm, Celestron Ortho 7 mm, Vixen NPL 25 mm.

Udało się. Jakiś czas temu kupiłem refraktor do szerokich pól, plus właśnie dzisiejszego wieczoru dokonałem karkołomnego zabiegu wszczepienia tegoż cacka obok poczciwej makóweczki. Nie obyło się bez problemów, pomimo że miałem wymierzony rysunek w Cadzie i wycięty precyzyjnie wg niego adapter z blachy 3 mm. Koniec końców nastał czas próby. Szybko wyjustowałem oba teleskopy na M13'tce i zacząłem szybkie obserwy z racji tego, że pogoda nie rozpieszcza nas od ponad miesiąca. 80'tka z okularem ortho 12,5 mm dała mi ok 2.2 mm źrenicy wyjściowej i krotność ~35x, Mak z NPL 25 dał źrenicę 2.0 mm i krotność ~63x.
Warto zaznaczyć też, że 80/400 jest rozkolimowana, dotarła do mnie z całkiem poluzowanym wyciągiem (ruszał mi się w ręku) i latającą w celi soczewką. Jednak nie przejmuję już się tym zbytnio, ważne, że na małych powiększeniach nie widać jeszcze problemów.
M13 z refraktora, szczerze powiedziawszy, nie odbiegała zbytnio od widoku z Maka, zaczęły się z niej wyłaniać pojedyncze diamenciki, oczywiście była mniejsza od Makowej jednak jestem zadowolony. Patrząc później przez maka widać skok jakościowy, cała gromada skrzy, jasność utrzymana na podobnym poziomie.

M57 80'tki... Ciężko dopatrzyć się pociemnienia w środku:) Po przesiadce na NPL i ~16x ledwie mogę ją dojrzeć jako niedużą plamkę. Mak oczywiście pokazał lepiej, widoczny ciemny środek, jednak nie po to kupiłem ten refraktor żeby pokazywał takie gromady czy drobne mgławice lepiej.

M71, refraktor ledwo ledwo wyłuskał tą gromadę z tła nieba, mak pokazał wyraźnie że to gromada a nie zaparowany okular:) Pomimo tego również jestem zadowolony, Bresser 10x50 nie pokazał mi jej jeszcze ani razu a próbowałem już naprawdę dużo.

Nie mając czasu na obserwacje chciałem porównać jeszcze tylko kolory na gwiazdach, Albireo to mój cel.
Chwila świecenia laserem i jest. Zdecydowanie żywszy kolor czerwonego składnika jednakowoż gorszy hmmm... obraz, pewnie przez kolimację,która jak wspomniałem kuleje. Makówka pokazała piękne kuleczki, może trochę mniej kolorowe.
Zaznaczę tylko, że najfajniej wyglądała w 80/400 i NPL 25 mm:) Lubię zwarte układy a w tej krotności właśnie taki był. Zwarty i kolorowy.

Schowałem się do domu zadowolony ze sprzętu i z nawet takich krótkich obserwacji, człowiek złakniony nieba zadowoli się każdą dziurą w chmurach.

_________________
| Meade LB 12" | WO XWA 20 mm 100°| ES 14 mm 82°| Lidletka 10x50 |


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Mój kumpel Mak.
PostWysłany: Czw Wrz 28, 2017 4:33 pm 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: Pią Lip 29, 2016 8:51 am
Posty: 690
Miejscowość: Wieś koło Łukowa, Lubelskie
10. 22.08.2017, 21:00-24:20
Warunki: bezchmurne niebo, początkowo sucho, później dużo wilgoci
Sprzęt: Celestron 127 SLT, okulary Vixen ortho 12,5mm, Celestron Ortho 7 mm, Vixen NPL 25 mm, 10x50 Bresser.

Obserwacje z archiwum mojego umysłu. Nie pisałem notatek, samą relację piszę od trzech tygodni a pamięć ulotna:)

Nareszcie kawałek porządnej bezchmurnej pogody, meteoblue pokazuje pół Europy bez chmurki na niebie, czego chcieć więcej. Pomimo, że mieszkam na wsi nie byłem jeszcze w polu na obserwacji, dziś się to miało zmienić. Jutro do pracy więc nie mogę posiedzieć do rana, planowałem do około 24:00. Umówiłem się również ze znajomym (wtedy się jeszcze nie znaliśmy), miał przyjechać z 20” Taurusem, ciekawy byłem jego widoczków ale oczywiście makówka była ze mną. Spakowałem się z żoną i psem i na 21:00 byliśmy na miejscu, Księżyc dość mocno świecił powlekając swoi blaskiem pół nieba. Miał zniknąć z nieba przed 23 więc się aż tak nie martwiłem. Okazało się, że takiego maka na paralaktyku rozstawia się grube minuty, nie musiałem tego robić w domu gdyż zawsze stał obok drzwi na balkon. No dobra, czas zacząć coś oglądać. Zacząłem od Łysego a jakże, nigdy nie nudzący się obiekt, pokazujący zawsze i w każdych warunkach swoje oblicze pokazał i teraz piękne obrazy nastrajając pozytywnie na nadchodzące obserwacje. Próbowałem również Saturna. Pokazał Cassiniego i kolory na tarczy, po raz drugi również udało mi się wyostrzyć przy ~220x na tyle, żeby dostrzec przerwę. Ciężko u nas o dobry seeing. Czas płynie leniwie a kolegi jak nie było tak nie ma.
Wziąłem ze sobą leżak i lornetkę więc żal było nie rozsiąść się wygodnie i nie poczesać trochę gwiazd.
Łysek dawał się we znaki toteż południowa strona nieba była raczej mało atrakcyjna, skupiłem się bardziej na północnej części. Nic a nic nie znam tej części nieba (minusy gapienia się z balkonu) więc próbowałem wyłuskać coś na ślepo. Jedyna m31 pokazała mi swoje jądro jednak czułem wielką radość oglądając mrowie gwiazd w lornetce, to uspokajający widok.
W tym momencie zdarzyło się coś czego się nie spodziewałem. Koło 23:00 w środku pola, po polnej drodze wesoło jechał sobie TIR z naczepą. Zobaczył nas i zaczął jechać w naszym kierunku. Zastanawiałem się czy nie mrugnąć mu długimi jak w amerykańskich filmach przy wymianie nielegalnego towaru. No nic, ku memu zaskoczeniu kierowca wysiadł i zapytał się czy tędy dojedzie do Siedlec:) Wytłumaczyłem mu drogę i za chwilę przyjechał Marcin. Otworzył bagażnik i zaczęliśmy montować tego giganta. Okazało się, że montaż zajął tyle samo czasu co mi składanie makówki na eq3:)


Przejdźmy do obserwacji.
Zaczęliśmy od M31, dalszej kolejności nie pamiętam dokładnie:) Większość oznaczeń zaczerpnięta z pamięci Marcina, którego poprosiłem o listę obiektów tej nocy.
M31 w całym polu widzenia, pasmo pyłu bez problemu widoczne, baaardzo jasna. Sąsiadki M110 i M32 widoczne jak w moim teleskopie M31:) Potem Marcin powiedział, że w środku M31 możemy dojrzeć gromady kuliste... tak, obserwowaliśmy gromady gwiazd w innej galaktyce. Dla mnie to szok. Pamiętam jedynie dojrzenie dwóch okazów(wg Gwiezdnego Nawigatora Marcina g78, g76). To jest coś niesamowitego, inna galaktyka a w niej gromady:)

Nie ukrywam, że chciałem pooglądać klasyki gatunku. Następny cel, M13. Za chwilę Marcin zwalnia miejsce przy okularze. M13 jak ze zdjęcia, jasna, ogromna, każda gwiazdka świeci się jasno jak Syriusz:) Obserwacje 20”tką są hmm, łatwe:) Wydaje się, że wszystko jest na wyciągnięcie dłoni, bez wysiłku.

M92, jeszcze piękniejsza od m13, jądro jasne jak Słońce.... bo to są słońca, tylko daleko. Bardziej zwarta, no kula czystego światła. Ciekawe jak by było żyć na jednej z planet w sercu takiej gromady.

M27. Spoglądaliśmy na nią z filtrem OIII jak i bez. Różnic w sumie raczej nie było bądź były pomijalne. Wielki, piękny Hantel, z ciemniejszymi i jaśniejszymi obszarami doskonale widocznymi, wszystko wydaje się bardzo łatwe, bez zerkania, bez konieczności adaptacji czy czegoś podobnego. Wystarczy przyłożyć oko i cud stworzenia ukazuje się naszym oczom. Jest świetny, jednak nie tak mega jak m57.

M57. Oglądany z OIII. Takiego pączusia nigdy w życiu nie widziałem. Piękny, świecący. Wiecie jakie są fluorescencyjne naklejki. Taki sam efekt dało wycelowanie półmetrowego lustra w M57. Pierścioneczek świecił swoim światłem, to nie był szary obiekt. Nie, to zupełnie inna liga, cały świecący fluorescencyjnym zielonkawym światłem wybijał się z czarnego tła nieba. Jeden z najładniejszych obiektów tej nocy. Spędziliśmy przy nim naprawdę sporo czasu.

Poprosiłem również o pokazanie Albireo, byłem ciekawy jak wypadnie w Newtonie. Hmm, wg mnie poczwórny pająk daje fajniejsze spajki:) Trójkątny pająk pokazał sześć małych spajków, kolorystycznie parka wyglądała podobnie do obrazów z makówki.

Niutek wycelowany w Plejady w poszukiwaniu mgławic:) nie daliśmy rady dopatrzeć się nawet zalążka mgławicy, tzn. niby coś majaczyło ale wyglądało to raczej jak silny blask od gwiazd. Plejady same w sobie są fajne jednak nie kręcą mnie zbytnio, ot tak szukaliśmy mgławicy.
NGC404, podobno oglądaliśmy ale nie pamiętam:).

Chichotki. Pod koniec obserwacji Marcin skierował tubę w Chichoty. To było moje pierwsze z nimi spotkanie.
Jeden z najlepszych widoków tej nocy. Ciężko powiedzieć coś więcej, wszystko działo się za szybko, aby zobaczyć jak najwięcej w tym krótkim spotkaniu mieliśmy raptem po kilka minut na obiekt, z czego na obserwacje po minucie:) za krótko żeby się nasycić.

Z obserwacji pamiętam jeszcze tylko Veila i Kwintet Stephana.

Obie części Veila w OIII rozbiły bank. Wyglądał lepiej niż na zdjęciach, bez żartów. Każdy strzęp, każdy kłaczek był pełen szczegółu, to wszystko sprawiało nawet wrażenie trójwymiarowości, czuć było, że …. to się rozrasta, że część jest bliżej,część dalej. Ahh.. to był widok wieczoru. Podobno to zasługa okularu, nie wiem, nie znam się. Nie urodziłem się z piórem w ręku, nie umiem przelać obrazu na papier a szkoda. Veil jest tego wart, ogromny kompleks mgławicy robi fenomenalne wrażenie.

80 minut minęło w zabójczym tempie, musiałem się pakować do domu. Marcin znalazł jeszcze Kwintet Stephena do którego podszedłem już z kluczykami w ręku. Od tak, bez adaptacji bo odszedłem z oświetlonego bagażnika, podchodzę do okularu i widzę galaktyki 13-14 mag wirujące w morderczym tańcu. Widziałem „trójkąt” galaktyk + jedną zewnętrzną. Z tego co wyczytałem to ten trójkąt to tak naprawdę cztery galaktyki, także można powiedzieć, że zaliczyłem wszystkie.
Podsumowując, oglądanie w 20” calach wydaje się bułką z masłem, wszystko jest takie proste i wyraźne. Człowiek ma wrażenie, że nie ma już obiektu którego nie dosięgnie. Właśnie dlatego dostrzegam trudność w opisie obiektów, one są wszystkie wręcz fotograficzne, no może z wyjątkiem galaktyk. Ciężko opisać coś co nie potrzebuje opisu:) . Chciałbym powtórzyć te obserwacje jednak nie na wariata. Skakanie od obiektu do obiektu co kilka minut to nie dla mnie, prowadząc swoje obserwacje zazwyczaj przeznaczam jednemu obiektowi co najmniej pół godziny. Oczywiście nie mieliśmy czasu, mogłem pozwolić sobie tylko na obserwacje do około 24:00, Marcin przyjechał około 23:00. Bałem się, że nie będę mógł wrócić do normalnych obserwacji swoimi maleństwami, niepotrzebnie:) Tym bardziej doceniam to co widzę mając świadomość, że jeszcze tyle obiektów przede mną i tyle możliwości rozwoju hobby.

_________________
| Meade LB 12" | WO XWA 20 mm 100°| ES 14 mm 82°| Lidletka 10x50 |


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Mój kumpel Mak.
PostWysłany: Czw Wrz 28, 2017 4:45 pm 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: Pią Lip 29, 2016 8:51 am
Posty: 690
Miejscowość: Wieś koło Łukowa, Lubelskie
11.
Data: 25.09.2017
Obserwacja: 19:30 - 20:35
Warunki: sporo chmur, słaba przejrzystość
Sprzęt: Mak 127, 80/400, NPL 25, Vixen 12,5

Wygłodniały obserwacji czekałem na byle jaką dziurę w chmurach. Na cel obrałem sobie Obiekt Tygodnia z Forum Astronomicznego, NGC 6934.
Na początku obrałem na cel Księżyc. Powietrze falowało jednak nie przeszkadzało mi to zbytnio, w końcu od kilku tygodni były same chmury, podejrzenie sierpa Księżyca napawało mnie radością. Zbliżają się chmury, czas na Gromadkę.
Walczyłem dzielnie i udało się. 20 minut zajęło mi znalezienie tego obiektu. Byłem przygotowany na to, że w 80/400 zobaczę ją bez problemu. Okazało się, że w tym maleństwie ledwie ją wypatrzyłem skupiając się w miejscu w którym jej oczekiwałem. Praktycznie na granicy percepcji pojawiła się plamka, powiem nawet ze nie byłem jej pewien, zabrałem 25 mm okular z refraktora i wsadziłem do maka 127. Dopiero teraz mogę potwierdzić na 100 procent dojrzenie obiektu jako słabiutkiej plamy. Nie ma mowy o żadnej strukturze, ledwie ja widać.
Prawdopodobnie w innych warunkach dałbym radę bez problemu. Wczoraj złożyło się na to kilka czynników, po pierwsze brak dobrej adaptacji wzroku:)
Ledwie widoczna zerkaniem była gwiazdka 5 Equ w Źrebięciu, wg Stellarium 4.7 Mag. Niewidoczna sąsiadka 7 Equ (5.15 Mag).
Warto dopisać, że im dłużej na nią patrzyłem (gromadę) tym była bardziej oczywista, nawet w 80/400 po włożeniu 12.5 ortho była duuużo bardziej widoczna. Pewnie jest to dość łatwy obiekt nie mniej jednak dał mi sporo satysfakcji z zaobserwowania na tym mętnym niebie:)
Następnie Księżyc się zaczerwienił, pozwolił zerknąć na siebie ostatni raz i przyszły gęste chmury. Takie to teraz mamy okienka pogodowe, na kilkadziesiąt minut.

_________________
| Meade LB 12" | WO XWA 20 mm 100°| ES 14 mm 82°| Lidletka 10x50 |


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Mój kumpel Mak.
PostWysłany: Pią Wrz 29, 2017 6:52 am 
Online
Awatar użytkownika

Rejestracja: Pon Paź 21, 2013 4:11 pm
Posty: 1550
Miejscowość: Olkusz
Super masz te opisy. W odcinku z 20" Taurusem czuć w tych literkach Twoje... podniecenie :lol: Pozazdrościć widoków z takiego działa :wink:

_________________
Taurus 13"
Meade 6.5, Meade 8.8, ES 14, ES 30
OIII 2"
Nikon EX 10x50,


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Mój kumpel Mak.
PostWysłany: Pią Wrz 29, 2017 7:30 am 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: Pią Lip 29, 2016 8:51 am
Posty: 690
Miejscowość: Wieś koło Łukowa, Lubelskie
Mieliśmy również zadziwiająco dobre niebo tego wieczoru. Może to wstyd ale przyznam się, że tej samej nocy śniły mi się te obserwacje:) całą noc majaczyły mi przed oczami i już nie wiedziałem następnego dnia czy spałem czy nie.
Działko jest super, magiczne wrażenie jest jeszcze jak człowiek spojrzy w lustro i widzi w nim odbicie Drogi Mlecznej. Ma się wrażenie jakby zaglądało się w jakieś zaczarowane źródło z baśni, gdyby to był las to gotów byłbym czekać pojawienia się jakiejś elfickiej wyroczni bądź naszego Wiedźmina. Czuję niedosyt bo obserwacje były stanowczo za krótkie. Marcin wiedział, że muszę niedługo uciekać także co chwila tylko mówił "pokaże Ci jeszcze to... i to... i to". Szybko zmieniane obiekty nie miały szans rozkochać w sobie moją skromną osóbkę. Gdybym miał czas i takie lustro to spenetrowałbym w takiej M13 każdą gwiazdkę, po kolei lądowałyby w centrum uwagi, każdej poświęciłbym chociaż chwilę. Lubię tak oglądać, bez pośpiechu skupić się na jednym obiekcie.

_________________
| Meade LB 12" | WO XWA 20 mm 100°| ES 14 mm 82°| Lidletka 10x50 |


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Mój kumpel Mak.
PostWysłany: Pią Wrz 29, 2017 8:20 am 
Online
Awatar użytkownika

Rejestracja: Pon Paź 21, 2013 4:11 pm
Posty: 1550
Miejscowość: Olkusz
Spikniecie się jeszcze w bardziej dogodnych warunkach to popenetrujecie niebo :wink:
Ciekawi mnie ten zielonkawy kolor o którym pisałeś w M27. Czy to zasługa OIII czy faktycznie półmetrówką można go już tam zobaczyć. Koniecznie wycelujcie w M42 i to bez filtra. Tam już na pewno zobaczyszblekko ceglasty kolor :)
Po takim patrzeniu przez 20" miałbym potem problem z powrotem do swojej 13" :lol:
Z tymi snami to spokojnie, to normalne, bo ja też tak że 2 razy miałem :wink:

_________________
Taurus 13"
Meade 6.5, Meade 8.8, ES 14, ES 30
OIII 2"
Nikon EX 10x50,


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Mój kumpel Mak.
PostWysłany: Pią Wrz 29, 2017 9:41 am 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: Pią Lip 29, 2016 8:51 am
Posty: 690
Miejscowość: Wieś koło Łukowa, Lubelskie
Poczekamy na lepszego Oriona i hajda z lustrem na dwór bo tam to się muszą dziać cuda w 20"

_________________
| Meade LB 12" | WO XWA 20 mm 100°| ES 14 mm 82°| Lidletka 10x50 |


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Mój kumpel Mak.
PostWysłany: Śro Paź 18, 2017 8:00 am 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: Pią Lip 29, 2016 8:51 am
Posty: 690
Miejscowość: Wieś koło Łukowa, Lubelskie
12.
Data: 17.10.2017
Obserwacja: 20:20 - 22:00
Warunki: słaba przejrzystość jednak bezchmurnie
Sprzęt: Mak 127, 80/400, GSO 20 SV, Vixen 12,5



Sporo minęło czasu od ostatnich obserwacji toteż byłem skrajnie zachwycony wolnym wieczorem i możliwością wystawienia sprzętu na balkon. Niby niebo było czyste jednak gwiazdy nie błyszczały jak dnia poprzedniego, coś ewidentnie wisiało w powietrzu ograniczając zasięg. Obserwacje prowadzone z okularami 2x GSO SV 20 mm. W Orionie daje 3.7 mm źrenicy, 22x, pole 3.2 °. Mak z kolei daje źrenicę 1.7, pole 0.9 ° i krotność około 75x.

Zacząłem od Miotły Wiedźmy bo oprócz 20" Newtona nie widziałem jej w niczym innym. Niestety znowu się przeliczyłem, miałem nadzieję na chociaż zarys:) Nic z tego, 15 minut wciskania oka w okular, wiercenia się na krześle i klapa. Trudno, jadę dalej. Zaatakowałem NGC 6934 - tym razem doskonale widoczna jako słaba mgiełka również w 80/400 co ostatnio się nie udało. W makówce widoczne bez problemu, szczerze powiedziawszy przy dłuższym wpatrywaniu zaczęła pokazywać w jaśniejszym jądrze zalążki gwiezdnych punkcików, fajny widok. Następna w kolejce NGC 7006. Refraktor nie pokazał jej nic a nic. Chwilami coś mi majaczyło ale nie jestem pewien czy to była mgiełka gromady czy odblask od oka w okularze, który mi towarzyszył przez większość obserwacji, lampa w pokoju obok drzwi balkonowych skutecznie przebijała się przez zasłony. Także 80tka poległa ale chociaż ze swoim polem pomogła mi w znalezieniu miejsca w którym powinna być gromada. Przykleiłem oko do makówki i oto gromada pokazała się jako mgiełka bez żadnego detalu, lekka szara plama, jestem super zadowolony z wyniku.

Następny w kolejce M15 Pegasus Cluster, pięknie wyglądająca w refraktorze i strasznie łatwa do znalezienia. Jako, że nie miałem dużo czasu stąd szkoda mi go było marnować na zmianę 20 SV w refraktorze na Vixena ortho 12,5 żeby spróbować rozbić na pojedyncze punkty tej gromady. Spojrzałem przez maka i zobaczyłem piękną gromadę, bardzo jasne jądro, gwiazdki pięknie wyróżniające się z tła, przypomina m92 jednak jest mniej zbita. Im dłużej patrzę tym więcej gwiazdek odcina się z szarego tła gromady. Super. Niżej M2, również bez problemu widoczna i znaleziona w 80tce, w maku pokazuje strukturę podobną do tej z m15 jednak z mniejszym "halo" co przekłada się na wrażenie większego i jaśniejszego jądra, ja tak to widziałem.

Przypomniał mi się Uran i Neptun. Na pierwszą nie mam "przestrzału" toteż został mi Neptun. Prosty w odnalezieniu dzięki bliskości gwiazdy Hydor w Wodniku... Neptun w Wodniku, to Ci zbieg okoliczności;) Refraktorkiem szybko namierzyłem boga mórz jako niczym nie wyróżniającą się gwiazdkę, nawet nie próbowała migać kolorkiem. W maku przy 75x już widoczny niebieskawy kolor, wdzięczny widok. Przerzuciłem okular na Vixena 12,5 co daje około 125x. Wyostrzam i widzę maleńką tarczkę planety. Jestem tego pewien, że była to tarcza a nie poblask, gapiłem się zachwycony przez dobre 10 minut to zerkając to patrząc na wprost. Przy patrzeniu na wprost tarcza wyostrzała się idealnie pokazując okrągły kształt, zerkając zyskiwała na jasności i trochę traciła na ostrości tworząc.. hmmm blask? Tak czy inaczej świadomość podglądania Neptuna jest warta zerknięcia w ten rejon.

M71 w strzale, tu jak zwykle jest ciężko, Orion pokazuje ledwie odróżniającą się od gwiezdnego pyłu gromadkę bez halo za to skupisko gwiazd w lekkim zagęszczeniu. Makówka pokazuje lepiej, nie wiem czemu ale gwiazdy w gromadzie układały mi się na wzór rozwartej paszczy, również widoczna bez szarej poświaty, widoczne tylko najjaśniejsze gwiazdy z gromady nadając jej wyjątkowości.

M27 w pobliżu więc dlaczego by nie zajrzeć? Orionek pokazał to samo co mak tylko w lepszej skali, na tle wielu gwiazd. Doskonale widoczny kształt mgławicy, duża jasność, bez szczegółów rzecz jasna ale o nich raczej nie mam co myśleć zarówno w maku jak i refraktorze, nie ten kaliber.

M57 tego wieczora okazał się jednym z najlepszych pierścionków jakie oglądałem moim sprzętem. W Refraktorze przy 20x zdecydowanie i ładnie odcina się od tła, widoczny bardzo dobrze, nie sposób pomylić z niczym innym. Mak z kolei pokazał go super wyraźnie, pięknie jasny pączek z ciemnym środkiem (czekolada;)?) o jasności podobnej do gwiazd w tle. Bardzo przyjemny widok, tak jak pisałem chyba najlepszy widok tego obiektu ze sprzętu jaki miałem.

Przypomniałem sobie o Albireo. W refraktorze wygląda niesamowicie, Mak dał za duże powiększenie. Orionek spisał się na medal. Jaki to widok, parka cudownie kolorowych gwiazd całkowicie odcięta od tła które wydaje się być całkiem z tyłu. Jest tu efekt przestrzenności, wszystko zostaje z tyłu tylko dwie tańczące kolorowe gwiazdki wysunięte w kierunku obserwatora błyszczą do niego zachęcająco. Ochh, co za zakończenie obserwacji....

Miało być to zakończenie ale spróbowałem swoich sił znowu na Miotle, powtórnie bez rezultatu. Nic a nic, null, zero. Czytam opisy obserwatorów jako, że widzą jej zarysy w 10x50 a ja biedny nie widzę nic w 80tce. Będę próbował następnym razem, do skutku.

Pozdrawiam

Łukasz

_________________
| Meade LB 12" | WO XWA 20 mm 100°| ES 14 mm 82°| Lidletka 10x50 |


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Mój kumpel Mak.
PostWysłany: Wto Lis 28, 2017 10:17 am 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: Pią Lip 29, 2016 8:51 am
Posty: 690
Miejscowość: Wieś koło Łukowa, Lubelskie
13.
Data: 27.11.2017
Obserwacja: 20:45 - 22:20
Warunki: Niebo jak łza, czyściutkie i lekko zroszone mgiełką
Sprzęt: Mak 127 + bino + GSO SV 20 mm



Kupiłem bino o którym marzyłem odkąd kupiłem makówkę. Wstępne testy przeprowadziłem kilka dni temu na Łysym za chmurami, efekty gorzej niż mizerne stąd nie wpisywałem tego do dziennika.

Jednak wczoraj mmmmmmm, śmiało mogę napisać, że spontaniczne akcje są najpiękniejsze.

A było to tak.. za górami, za lasami, za siedmioma wioskami jest sobie taki malutki i cichy obserwator nieba, Łukasz. Nie rozpieszczany niebem zasmucał się coraz bardziej, popadając permanentnie w obserwacyjny marazm. Codziennie po wyjściu z pracy spogląda w niebo spodziewając się soczystego błękitu i dzień w dzień jedynym widokiem było kłębowisko chmur. Nic nie zapowiadało Łukaszowi wczorajszego wieczornego nieba, żadna z prognoz, widok po wyjściu z pracy jak zwykle zasmucał.

Wieczory z tegoż względu wypełnione są innymi atrakcjami. Aby nie karmić się telewizyjną papką już po 20:00 razem z wybranką serca szykowali się do pochłaniania kolejnych stron książek. Małżonka jako fanka kryminałów i postapokaliptycznych scenariuszy wyciągnęła czytnik z kolejną książką Stephena Kinga, Mąż za to Cyberiadę Stanisława Lema. W piżamach, pod kołdrą, z psem w nogach szykowaliśmy się na ten wieczór, to musi być wspaniały wieczór .... przepraszam... to miał być miły wieczór bo los chciał, że Łukasz wstał podłączyć telefon do ładowarki i od tak od niechcenia, pchany codzienną wieczorną rutyną odchylił zasłony by sprawdzić niebo. I stało się, Księżyc czysty i jasny, niebo przepięknie czyste.

- " Kochanie zobacz, ja pierdziuszę jakie niebo, jaki Księżyc, idę na obserwacje, nie ma innej opcji, chodź pomożesz mi, zamkniesz za mną szybko drzwi żeby się w sypialni nie wychłodziło"

- " No ale stoisz w piżamie, zobacz jak jest zimno"

- " Nie jest zimno, zresztą ja lubię zimno, wystawię tylko sprzęt"

- " Tylko ubierz się ciepło"

- " Później, chodź szybko"

Tak mniej więcej wyglądała rozmowa, o 20:30 makówka wraz z osprzętem chłodziła się na balkonie a ja stałem z psem już na dworze w pełnym rynsztunku rozglądając się wesoło po niebie, witając się z każdą gwiazdką z osobna;) Czego więcej człowiek złakniony nieba może chcieć jak chwili takiej jak ta? Wina? Nieee... Może jakiegoś towarzystwa? Niekoniecznie.... Cisza i spokój, czysty umysł to jest to czego szukam w astronomii, czysty umysł nie bombardowany milionami bodźców z zewnątrz pozwala myślom płynąć gdzie chcą, spokojnym lub czasami wartkim nurtem słów wewnątrz mnie. Wtedy własnie osoba jest tą prawdziwą osobą, prawdziwym "ja".

Wróciłem do domu, na balkon nie dając się porządnie wychłodzić makówce, bałem się troszkę chmur które były w prognozach w ciągu dnia. Wkładam bino, okulary, wyostrzam i zamieram. Cudowny widok, na taki czekałem, tego oczekiwałem. Szczególnie rzucił mi się w oczy krater Kopernika i zaraz obok Eratosthenes, na nich skupiłem całą swoją uwagę. Pięknie widoczne "kokoski" we wnętrzu tego drugiego. Wnętrze Kopernika w większości skryte w cieniu jednak część oświetlona wspaniale pokazywała szczegóły, które osobiście uwielbiam, czyli "kopalnie odkrywkowe". Tak.... własnie te Księżycowe kopalnie odkrywkowe najbardziej mnie cieszą, te "tarasy" na zboczach kraterów. Przesuwałem wzrok wzdłuż terminatora, to spoglądając na Apeniny które jeszcze rzucały nieduży cień, Archimedesa, Aristillusa dalej w kierunku rzadziej przeze mnie odwiedzanym a tej nocy uwielbianym, mianowicie okolice krateru Maginus i chyba Tycho. Masa szczegółów, oczywiście "kopalnie" są i tu obecne. Wąwozy, szczeliny, mniejsze i większe kratery, morza księżycowe, góry i ich ostre granie. Wszystko to na wyciągnięcie ręki.

Obserwacje w bino dają niesamowitą frajdę. W moim odczuciu one pozwalają przełamać barierę sprzętu. Patrząc obojgiem oczu doświadczyłem wrażenia jakbym patrzył bezpośrednio na powierzchnię naszego satelity, ta naturalność obserwacji pozwala zapomnieć o niewygodach związanych z życiem cyklopa;) Porzuciłem wydrukowany atlas Księżyca i zwyczajnie napawałem się niespiesznie widokiem. W głowie same przyjemne myśli, potok słów wypełnionych emocjami przetacza się po całym ciele, nieodparte wrażenie bliskości z spektaklem gwieździstego nieba. To mam na myśli mówiąc, że "przełamałam barierę sprzętu", nieważne czy byłoby to 50" czy jest to 5" mojej makówki, wrażenie naturalności, łatwości pozwalają odrzucić konieczność ciągłego skupienia i .....

"Cisza i spokój, czysty umysł to jest to czego szukam w astronomii, czysty umysł nie bombardowany milionami bodźców z zewnątrz pozwala myślom płynąć gdzie chcą, spokojnym lub czasami wartkim nurtem słów wewnątrz mnie. Wtedy właśnie osoba jest tą prawdziwą osobą, prawdziwym ja".

_________________
| Meade LB 12" | WO XWA 20 mm 100°| ES 14 mm 82°| Lidletka 10x50 |


Góra
 Profil E-mail  
 
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 22 posty(ów) ] 


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 10 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group