Astronomiczne wiadomości z Internetu

Wydarzenia, efemerydy, zjawiska na niebie, doniesienia z mediów

Paweł Baran | 05 Lip 2024, 07:29

Znaleziono zbyt wiele brakujących galaktyk satelitarnych
2024-07-04.
Naukowcy odkryli dziewięć nowych galaktyk satelitarnych Drogi Mlecznej.
Przez lata astronomowie zastanawiali się, jak wyjaśnić, dlaczego Droga Mleczna ma mniej galaktyk satelitarnych niż przewiduje standardowy model ciemnej materii. Nazywa się to „problem brakujących satelitów”. Aby przybliżyć nas do rozwiązania tego problemu, międzynarodowy zespół naukowców wykorzystał dane z Hyper Suprime-Cam (HSC) Subaru Strategic Program (SSP) do odkrycia dwóch zupełnie nowych galaktyk satelitarnych.
Wyniki te zostały opublikowane w czasopiśmie Publication of the Astronomical Society of Japan 8 czerwca 2024 roku przez zespół naukowców z Japonii, Tajwanu i Ameryki.
Żyjemy w galaktyce zwanej Drogą Mleczną, wokół której krążą inne, mniejsze galaktyki zwane galaktykami satelitarnymi. Badanie tych galaktyk satelitarnych może pomóc naukowcom rozwikłać tajemnice związane z ciemną materią i lepiej zrozumieć, jak galaktyki ewoluują w czasie.
Ile galaktyk satelitarnych posiada Droga Mleczna? To ważne pytanie dla astronomów od dziesięcioleci – zauważył Masahi Chiba, profesor Uniwersytetu Tohoku.
Zespół badawczy uznał, że prawdopodobnie istnieje wiele nieodkrytych, małych galaktyk satelitarnych (galaktyk karłowatych), które są odległe i trudne do wykrycia. Potężne możliwości teleskopu Subaru – który znajduje się na szczycie odizolowanej góry nad chmurami na Hawajach – są dobrze przystosowane do znajdowania takich galaktyk. W rzeczywistości zespół badawczy odkrył wcześniej trzy nowe galaktyki karłowate za pomocą teleskopu Subaru.
Teraz zespół odkrył dodatkowe dwie nowe galaktyki karłowate (Virgo III i Sekstans II). Wraz z tym odkryciem, różne zespoły badawcze odkryły łącznie dziewięć galaktyk satelitarnych. To wciąż znacznie mniej niż 220 galaktyk satelitarnych przewidywanych przez standardową teorię ciemnej materii.
Jednak zasięg HSC-SSP nie obejmuje całej Drogi Mlecznej. Jeżeli rozmieszczenie tych dziewięciu galaktyk satelitarnych w całej Drodze Mlecznej jest podobne do tego, co zostało znalezione w śladzie zarejestrowanym przez HSC-SSP, zespół badawczy oblicza, że w rzeczywistości może być ich bliżej 500. Teraz mamy do czynienia z „problemem zbyt wielu satelitów”, a nie z „problemem brakujących satelitów.”
Aby lepiej scharakteryzować rzeczywistą liczbę galaktyk satelitarnych, wymagane jest obrazowanie i analiza w wysokiej rozdzielczości. Następnym krokiem jest użycie potężniejszego teleskopu, który uchwyci szerszy widok nieba – wyjaśnił Chiba. W przyszłym roku do tego celu zostanie wykorzystane Obserwatorium Vera C. Rubin w Chile. Mam nadzieję, że uda się odkryć wiele nowych galaktyk satelitarnych.
Opracowanie:
Agnieszka Nowak
Więcej informacji:
• Too Many Missing Satellite Galaxies Found
• Final results of the search for new Milky Way satellites in the Hyper Suprime-Cam Subaru Strategic Program survey: Discovery of two more candidates
Źródło: Tohoku University
Na ilustracji: Położenie nowo odkrytej galaktyki karłowatej (Panna III) w konstelacji Panny (po lewej) i jej gwiazd członkowskich (po prawej; te zakreślone na biało). Gwiazdy członkowskie są skupione wewnątrz linii przerywanej w prawym panelu. Źródło: NAOJ/Tohoku University
URANIA
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/zn ... elitarnych
Załączniki
Astronomiczne wiadomości z Internetu: Znaleziono zbyt wiele brakujących galaktyk satelitarnych.jpg
Kiedy obserwujesz nocne niebo pełne gwiazd – Widzisz samego siebie. Astronomia to matka nauk i nie tylko- kamery CCD Tayama, Sony Acuter, Atik. lornetka 15x50 USSR.Refraktor paralaktyczny 60/900.Synta 6''OTA Sky-Watcher SK804A, Obrotowy Globus nieba
Awatar użytkownika
 
Posty: 34309
Rejestracja: 09 Paź 2006, 15:59
Miejscowość: Przysietnica: PTMA Warszawa

Paweł Baran | 06 Lip 2024, 07:50

NASA Space Apps Challenge Kraków 2024
2024-07-05. Astronomia24
Początek października upłynie pod znakiem kosmicznych wyzwań, a to wszystko dzięki hackathonowi NASA Space Apps Challenge Kraków. Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie będzie gościć uczestników największego kosmicznego hackathonu w Europie, który w tym samym czasie odbywać się będzie w kilkuset różnych miejscach, w ponad 150 krajach. Zespoły zmierzą się z realnymi wyzwaniami, jakie postawią przed nimi eksperci z NASA. W dniach 5-6 października stolica Małopolski zamieni się w centrum kosmicznych wydarzeń.
NASA Space Apps Challenge – dla wszystkich fascynatów kosmosu

Cykliczne wydarzenie, które w tym roku po ponad dekadzie powróciło do Krakowa, gromadzi na całym świecie dziesiątki tysięcy uczestników. Hackathon NASA Space Apps Challenge daje możliwość pracy na niepublikowanych danych (w tym satelitarnych), z kilkunastu agencji kosmicznych z całego świata, a także dostęp do najlepszych specjalistów z branży. Niewątpliwie są to jedne z najważniejszych punktów przyciągających uczestników do zmierzenia się z wyzwaniami. Kto może wziąć udział w kosmicznym hackathonie? Każdy, zapraszamy wszystkich, którzy mają nieszablonowe pomysły, otwarte i kreatywne umysły i fascynują się eksploracją kosmosu i rozwojem naszej planety. W roli mentorów i jurorów znajdą się eksperci m.in. branży kosmicznej, którzy w trakcie 26 h intensywnej pracy, będą do dyspozycji uczestników. Najlepsze zaproponowane rozwiązania trafią do globalnej oceny i zawalczą o zwycięstwo w klasyfikacji ogólnoświatowej.
Kosmiczny hackathon, który na samym początku nowego roku akademickiego odbędzie się na naszym kampusie, będzie wspaniałą okazją dla wszystkich osób zainteresowanych branżą kosmiczną do zmierzenia się z realnym wyzwaniem stawianym przez ekspertów z NASA. Formuła konkursu pozwala wystartować
w zawodach właściwe każdemu, kto nie boi się wyzwań przyszłości. Cieszymy się, że AGH jest przestrzenią, która coraz silniej wyłania się w regionie na lidera edukacji i rozwoju w obszarze inżynierii kosmicznej. Tym samym rozpoczniemy 106. rok akademicki od prawdziwej burzy mózgów, która mamy nadzieję przyniesie praktyczne rozwiązania dla przemysłu tu na Ziemi oraz w kosmosie – wyjaśnia prof. Jerzy Lis, Rektor AGH w Krakowie.
W wydarzeniu może wziąć udział każdy, niezależnie od profesji. Uczestnicy mogą pracować samodzielnie lub w zespołach liczących maksymalnie 6 osób. Hackathon skierowany jest zarówno do uczniów, studentów, absolwentów uczelni, ale również pracowników naukowych, doktorantów czy technologów. Do hackathonu mogą zgłaszać się makerzy, programiści, inżynierowie, konstruktorzy, twórcy startupów, ale także projektanci, artyści, naukowcy, designerzy, storytellerzy i innowatorzy.

- Po 11 latach hackathon NASA Space Apps wraca do Krakowa z wielkim przytupem! Chcemy wyraźnie zaznaczyć obecność Krakowa na mapie kluczowych ośrodków branży kosmicznej, organizując największe tego typu wydarzenie w Europie. Kto wie, może będzie to także jedna z największych lokalnych edycji na świecie. Wydarzenie, mimo swojego kosmicznego ukierunkowania, jest otwarte dla wszystkich. Jeśli uwielbiasz patrzeć w niebo pełne gwiazd, kosmos jest dla Ciebie zagadką, a podróż, na którą najbardziej czekasz, to ta międzyplanetarna – zapisz się już dziś! – mówi Wojciech Fiksa, koordynator wydarzenia NASA Space Apps Local Lead.

Organizatorzy wraz z partnerami dla najlepszych przygotowują wyjątkowe nagrody finansowe i rzeczowe, możliwość odbycia wizyt studyjnych, staży i praktyk, a także unikalnych nagród ufundowanych przez partnerów i organizatorów. 3 zwycięskie zespoły zostaną zgłoszone do oceny globalnej i będą walczyć o wyróżnienie przez NASA.

Weź udział w kosmicznym hackathonie

Zapisy do kosmicznego hackathonu NASA Space Apps Challenge prowadzone są za pośrednictwem strony: nasaspaceapps.pl

Udział w wydarzeniu jest bezpłatny. Zakwalifikowane zespoły mogą liczyć w trakcie wydarzenia na komfortowe stanowisko pracy z odpowiednim zapleczem technicznym, pełne wyżywienie, networking, a także strefę partnerów, wypoczynku i symulatorów. Wydarzenie będzie prowadzone w dwóch językach - polskim i angielskim. Uczestnicy będą mieli możliwość noclegu także dzień przed rozpoczęciem hackathonu. Rejestracja potrwa do wyczerpania miejsc – decyduje kolejność zgłoszeń.

Dołącz do najlepszego i największego hackathonu kosmicznego na świecie i wspólnie z nami kreuj przyszłość! Czekamy na wszystkich bez względu na doświadczenie, zainteresowania czy specjalizację. Widzimy się w Krakowie z głową pełną nieszablonowych pomysłów!

Organizatorami są NASA Space Apps Challenge Kraków: ThinkHackR, Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie oraz Krakowski Park Technologiczny.

Patronat Honorowy nad wydarzeniem objęli: Minister Edukacji, Polska Agencja Kosmiczna

Partnerami wydarzenia są m.in.: Space Agency, Astrolife, Polska Agencja Prasowa, Space24, Startup Poland, Crossweb, JoinThe.Space, Stowrzyszenie Polskich Profejonalistów Sektora Kosmicznego, Portal Astronomia24.


Patronat medialny nad wydarzeniem objął portal Astronomia24.com



Źródło: NASA Space Apps Challenge
Wznieś się razem z nami na orbitę swoich możliwości!
https://www.astronomia24.com/news.php?readmore=1399
Załączniki
Astronomiczne wiadomości z Internetu: NASA Space Apps Challenge Kraków 2024.jpg
Kiedy obserwujesz nocne niebo pełne gwiazd – Widzisz samego siebie. Astronomia to matka nauk i nie tylko- kamery CCD Tayama, Sony Acuter, Atik. lornetka 15x50 USSR.Refraktor paralaktyczny 60/900.Synta 6''OTA Sky-Watcher SK804A, Obrotowy Globus nieba
Awatar użytkownika
 
Posty: 34309
Rejestracja: 09 Paź 2006, 15:59
Miejscowość: Przysietnica: PTMA Warszawa

Paweł Baran | 06 Lip 2024, 07:54

Oficjalnie! Polska rakieta przekroczyła granicę kosmosu [WIDEO]
2024-07-05.
Pierwsza na świecie rakieta, w której jako utleniacz zastosowany został nadtlenek wodoru o stężeniu 98%, została przetestowana w docelowej konfiguracji i osiągnęła pułap 101 km. Tym samym data 3 lipca 2024 r. przejdzie do historii polskich dokonań na rzecz rozwoju technologii kosmicznych. W testy rakiety zaangażowana była Polska Agencja Kosmiczna, która współfinansowała to przedsięwzięcie.
Na przełomie czerwca i lipca inżynierowie z Łukasiewicz – Instytutu Lotnictwa zrealizowali zagraniczną kampanię startową, której celem było przygotowanie polskiej rakiety suborbitalnej ILR-33 BURSZTYN 2K do lotu w warunkach kosmicznych. Już 3 lipca o godz. 13:09, przeprowadzone przez nich testy zakończyły się sukcesem. Rakieta, wystrzelona z Andøya Space Sub-Orbital w Norwegii, osiągnęła pułap 101 km.
”Jesteśmy dumni z faktu, że zainaugurowany przez śp. prof. Piotra Wolańskiego projekt rozwoju polskiej rakiety suborbitalnej, w której jako rakietowy materiał pędny zastosowany został nadtlenek wodoru o stężeniu 98%, świętuje międzynarodowy sukces. Osiągnięcie przez ILR-33 BURSZTYN 2K pułapu 101 km to wydarzenie przełomowe w historii polskiej nauki i dokonań polskich inżynierów w zakresie technologii kosmicznych. Tym wynikiem udowodniliśmy, że naukowcy z naszego Instytutu potrafią znaleźć niszę, tworzyć i wdrażać przełomowe technologie oraz są pionierami w tym, że elementy zrównoważonego rozwoju mają zastosowanie w przestrzeni kosmicznej” - mówi dr inż. Paweł Stężycki, dyrektor Łukasiewicz – Instytutu Lotnictwa.
Rakieta suborbitalna, którą opracowali inżynierowie z Łukasiewicz - Instytutu Lotnictwa, porusza się z prędkością blisko 1,4 km/s. Wiele zastosowanych w niej technologii może z sukcesem zostać wykorzystanych w innych systemach rakietowych. Godny uwagi jest fakt, że głowica wraz z przedziałem ładunku użytecznego zgodnie z planem wpadły do Morza Norweskiego 135 km od miejsca startu i została odzyskana.
”Przekroczenie przez, opracowaną w Łukasiewicz – Instytucie Lotnictwa, rakietę ILR-33 BURSZTYN 2K bariery kosmosu jest historycznym momentem. Nigdy w naszej historii polska rakieta nie osiągnęła takiego pułapu. Jest to historyczny dzień dla Łukasiewicz – Instytutu Lotnictwa, ale także historyczny moment dla całego polskiego środowiska rakietowego” - mówi dr Michał Wierciński, wiceprezes Polskiej Agencji Kosmicznej.
”To również dowód na to, iż cywilne środowisko konstruktorów rakiet może skutecznie wesprzeć wojskowe projekty. Mam nadzieję, że ten sukces zwiększy uwagę Ministerstwa Obrony Narodowej na kompetencje polskich inżynierów pracujących w cywilnych ośrodkach zajmujących się projektowaniem rakiet suborbitalnych” - dodaje wiceprezes Polskiej Agencji Kosmicznej.
Tam, gdzie gęstość atmosfery jest milion razy rzadsza niż na Ziemi
Po sukcesie 4 testów lotnych rakiet ILR-33 BURSZTYN oraz ILR-33 BURSZTYN 2K, które miały miejsce na krajowych poligonach, Łukasiewicz – Instytut Lotnictwa zorganizował zagraniczną misję wystrzelenia rakiety. Ze względów bezpieczeństwa odbyła się ona w centrum kosmicznym przeznaczonym dla testowania systemów suborbitalnych (Andøya Space) w Norwegii.
”To, że polska rakieta suborbitalna osiągnęła pułap 101 km jest wynikiem zaangażowania i determinacji całego zespołu badawczego, odpowiedzialnego zarówno za zaprojektowanie technologii kosmicznej, jak również jej testowanie i systematyczne ulepszanie. Zarówno wystrzelenie rakiety, jak i podjęcie głowicy z morza przebiegło zgodnie z założonym scenariuszem misji” - wyjaśnia dr inż. Sylwester Wyka, zastępca dyrektora ds. badawczych w Łukasiewicz – Instytucie Lotnictwa.
Osiągnięty pułap jest wynikiem systematycznie prowadzonych udoskonaleń, które inżynierowie Instytutu wdrażali po każdym z lotów testowych w Polsce. Mowa między innymi o: powiększonych silnikach pomocniczych, silniku hybrydowym głównego stopnia o wydłużonym czasie pracy, rozbudowanej infrastrukturze startowej – m. in. mobilnej wyrzutni rakiet suborbitalnych WR-2. Dodatkowo ulepszono i dostosowano do wymogów zagranicznych poligonów organizację lotów.
„Dzięki testom w Norwegii, udowodniliśmy, że rakieta ILR-33 BURSZTYN 2K jest kompletnym i dojrzałym rozwiązaniem technicznym. Konsekwentna realizacja programu BURSZTYN sprawiła, że dziś dysponujemy wykwalifikowaną kadrą oraz zapleczem badawczym, niezbędnymi do rozwoju złożonych systemów kosmicznych, a nie tylko komponentów lub podsystemów” - mówi dr inż. Adam Okniński, dyrektor Centrum Technologii Kosmicznych w Łukasiewicz – Instytucie Lotnictwa.
”W Polsce możliwy jest rozwój rakiety nośnej, która pozwoliłaby na wynoszenie małych satelitów na niską orbitę ziemską. Tym samym polskie satelity mogłyby być wynoszone za pomocą krajowej konstrukcji, zapewniającej nam niezależny dostęp do orbity. Jest to niezwykle istotne pod kątem rosnącej roli danych satelitarnych zarówno pod kątem aplikacji cywilnych, jak i wojskowych” - dodał.
Prawie 2000 kilometrów do Warszawy
Organizacja zagranicznej misji kosmicznej zajęła pół roku, co było ambitnym wyzwaniem. Zespół inżynierów i naukowców z Łukasiewicz – Instytutu Lotnictwa nie tylko odpowiadał za przygotowanie rakiety suborbitalnej do misji zagranicznej, ale także wybór miejsca startu i logistykę kampanii. Po szczegółowej analizie zdecydowano o tym, że testy odbędą się w Norwegii, w Andøya Space zlokalizowanym prawie 2000 km od Warszawy.
Przeprowadzenie testów było możliwe dzięki współpracy z Polską Agencją Kosmiczną, Ministerstwem Obrony Narodowej, Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Ministerstwem Rozwoju i Technologii, Ministerstwem Spraw Zagranicznych oraz Łukasiewicz – Instytutem Przemysłu Organicznego.
”Organizacja całej logistyki wymagała przewozu nie tylko rakiety ILR-33 BURSZTYN 2K, będącej demonstratorem technologii, ale także mobilnej wyrzutni WR-2, systemów awioniki, infrastruktury wspomagającej integrację obiektu oraz materiałów pędnych. Konieczne było pozyskanie odpowiednich pozwoleń eksportowych i realizacja bezpiecznego specjalistycznego transportu” - podsumowuje mgr inż. Michał Pakosz, kierownik Działu Technologii Rakietowych oraz kierownik projektu ILR-33 BURSZTYN 2K w Łukasiewicz – Instytucie Lotnictwa.
Warto wiedzieć, że
Wszystkie prace projektowe związane z budową rakiety suborbitalnej ILR-33 BURSZTYN 2K zostały zrealizowane w Łukasiewicz – Instytucie Lotnictwa. ILR-33 BURSZTYN 2K stanowi kompletny system rozwijany na bazie standardów kosmicznych. Jest to pierwsza na świecie rakieta suborbitalna, w której zastosowany został jeden z najbardziej ekologicznych materiałów pędnych, czyli nadtlenek wodoru o stężeniu 98%+.
Z nadtlenkiem wodoru, choć o znacznie mniejszym stężeniu mamy styczność w codziennym życiu. Przykładem jest woda utleniona (roztwór o stężeniu 3%) czy perhydrol stosowany w przemyśle chemicznym przy m.in. wybielaniu tkanin (roztwór o stężeniu 30%). O ile nadtlenek wodoru był wykorzystywany w technologiach rakietowych już kilkadziesiąt lat temu, to ówczesna technologia nie pozwalała na realizację długotrwałych misji, co ograniczało zakres jego zastosowania.
Rozwiązanie opracowane w Łukasiewicz – Instytucie Lotnictwa daje perspektywy aplikacji materiału pędnego także w platformach satelitarnych i innych długotrwałych misjach kosmicznych.
Źródło: Łukasiewicz – Instytut Lotnictwa, Polska Agencja Kosmiczna
Autor. POLSA/ILOT
Autor. ILOT/POLSA
Autor. POLSA/ILOT
SPACE24
https://space24.pl/pojazdy-kosmiczne/sy ... mosu-wideo
Załączniki
Astronomiczne wiadomości z Internetu: Oficjalnie! Polska rakieta przekroczyła granicę kosmosu [WIDEO].jpg
Astronomiczne wiadomości z Internetu: Oficjalnie! Polska rakieta przekroczyła granicę kosmosu [WIDEO]2.jpg
Astronomiczne wiadomości z Internetu: Oficjalnie! Polska rakieta przekroczyła granicę kosmosu [WIDEO]3.jpg
Kiedy obserwujesz nocne niebo pełne gwiazd – Widzisz samego siebie. Astronomia to matka nauk i nie tylko- kamery CCD Tayama, Sony Acuter, Atik. lornetka 15x50 USSR.Refraktor paralaktyczny 60/900.Synta 6''OTA Sky-Watcher SK804A, Obrotowy Globus nieba
Awatar użytkownika
 
Posty: 34309
Rejestracja: 09 Paź 2006, 15:59
Miejscowość: Przysietnica: PTMA Warszawa

Paweł Baran | 06 Lip 2024, 07:55

Problemy Niemiec. Wojskowe satelity jednak nie działają
2024-07-05. Mateusz Mitkow
Niemieckie wojsko może niedługo stracić dwa satelity do radarowej obserwacji Ziemi. Jednostki zostały wyniesione na orbitę pod koniec ubiegłego roku, natomiast w ostatnich dniach świat obiegły informacje, że w dalszym ciągu nie działają. Powodem ma być brak odpowiedniego przetestowania urządzeń przed rozpoczęciem misji.
Niemieckie satelity szpiegowskie zostały zostały wystrzelone w przestrzeń kosmiczną 23 grudnia 2023 r. na pokładzie rakiety Falcon 9. Jednostki zostały umieszczone na niskiej orbicie okołoziemskiej (LEO) i miały posłużyć niemieckim siłom zbrojnym do rozbudowy zdolności rozpoznawczo-wywiadowczych. Po kilku miesiącach okazuje się, że Bundeswhera ma duże problemy, aby prowadzić za ich pomocą obserwacje.
Portal Ars Technica opisał, że satelity firmy OHB miały być ostatnimi jednostkami budowanej przez Niemcy konstelacji satelitów nowej generacji, wyposażonych w radar z syntetyczną aperturą (SAR). Początkowo wyniesienie zostało opisane jako sukces, natomiast po czasie zaczęły rodzić się problemy z mechanizmem rozłożenia anten, co uniemożliwia ich uruchomienie na orbicie. Na ten moment jednostki dalej nie są operacyjne pomimo wielu prób rozwiązania problemu.
Źródło opisuje, że winnego sytuacji wskazuje się firmę OHB, która miała niedostatecznie dokładnie przetestować funkcjonalność jednostek przed rozpoczęciem misji. Ciężko uwierzyć, żeby firma z takim doświadczeniem na rynku mogła popełnić tak poważny błąd. Spółka nie skomentowała tej sytuacji. Niemiecki tygodnik Der Spiegel opisał, że OHB będzie odpowiedzialne za zbudowanie dwóch satelitów zastępczych.
Przypomnijmy, że konstelacja trzech satelitów (znana jako SARah) została zamówiona w 2013 r. za kwotę 800 mln USD. Pierwsze z urządzeń trafiło na orbitę w 2022 r., również dzięki rakiecie Falcon 9 firmy SpaceX. Satelita SARah-1 działa poprawnie i nie stwierdzono w jego przypadku problemów z mechanizmem rozłożenia anten. Warto zauważyć, że bez uzupełnienia sieci przez kolejne dwie operacyjne jednostki, możliw
Nowa konstelacja miała zastąpić starzejącą się flotę satelitów z serii SAR-Lupe. W skład tej konstelacji wchodzi pięć jednostek radarowych, które zostały wystrzelone i uruchomione na orbicie niecałe dwie dekady temu. Ich przewidywany czas działania na orbicie minął kilka lat temu, tak więc jest duża szansa, że zanim uda się uzupełnić nową konstelację, część z jednostek starej sieci po prostu przestanie działać. Sytuacja, w której znalazła się zatem Bundeswhera i firma OHB jest nie do pozazdroszczenia.
Źródło Ars Technica / Space24.pl
Autor. OHB
SPACE24
https://space24.pl/satelity/obserwacja- ... e-dzialaja
Załączniki
Astronomiczne wiadomości z Internetu: Problemy Niemiec. Wojskowe satelity jednak nie działają.jpg
Kiedy obserwujesz nocne niebo pełne gwiazd – Widzisz samego siebie. Astronomia to matka nauk i nie tylko- kamery CCD Tayama, Sony Acuter, Atik. lornetka 15x50 USSR.Refraktor paralaktyczny 60/900.Synta 6''OTA Sky-Watcher SK804A, Obrotowy Globus nieba
Awatar użytkownika
 
Posty: 34309
Rejestracja: 09 Paź 2006, 15:59
Miejscowość: Przysietnica: PTMA Warszawa

Paweł Baran | 06 Lip 2024, 07:57

Międzynarodowa Stacja Kosmiczna kończy żywot. NASA ma dość współpracy z Rosją
2024-07-05.TŁ.
NASA myśli już o zakończeniu działalności na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Obiekt ma funkcjonować do początków lat 30. Amerykanie przygotowują już plan działania. Nie kryją, że oprócz kwestii technologicznych, ważna jest też strona polityczna całego przedsięwzięcia, bo współpraca z Rosjanami coraz bardziej im przeszkadza.
Międzynarodowa Stacja Kosmiczna (ISS) to największa konstrukcja, jaką kiedykolwiek zbudowano w kosmosie. – Jest duża jak stadion piłkarski – mówi administrator NASA Bill Nelson. W październiku 2000 roku rosyjska rakieta Sojuz przeprowadziła pierwszą wyprawę na ISS i tym samym rozpoczęła stałą obecność na pokładzie tego laboratorium.
Przez lata jednak obiekt ten postarzał się i wymaga ciągłych modernizacji. – Nieustannie konserwujemy tę stację. Wciąż wysyłamy naszych astronautów na spacery kosmiczne, by o nią dbali – tłumaczy Nelson.
Jednym z powodów rozwijania wspólnego przedsięwzięcia ze stroną rosyjską był brak dostatecznego wsparcia finansowego ze strony prywatnego biznesu. Teraz czasy się zmieniły. Firmy są w stanie wyłożyć kapitał, który pozwoli na stworzenie nowoczesnego laboratorium wraz z rządową spółką. Dlatego NASA przygotowuje się już na schyłkowy etap funkcjonowania Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, starając się zadbać o każdy szczegół.
Nie wiadomo, co planuje Putin
Z 5-, 6-letnim wyprzedzeniem opracowujemy plan sprowadzenia obiektu z orbity. Nigdy nie wiadomo, co planuje Putin. Jakie będą nasze stosunki? Czy możemy w dalszym ciągu polegać na naszych partnerach na stacji kosmicznej, którzy pomogliby się tym zająć? Lepiej nie ryzykować – ocenia Nelson.
NASA współpracuje z firmami z USA oraz innych krajów. – Istnieją ograniczenia dotyczące przebywania na stacji kosmicznej obsługiwanej przez wiele rządów – przyznaje prezes ds. stacji międzynarodowych i stacji kosmicznych w Voyager Space Jeffrey Manber. To właśnie spółka Voyager przygotowuje plan nowej stacji, która ma mieć status międzynarodowej.

Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) pozostało jeszcze kilka lat życia (fot. NASA via Getty Images)

źródło: foxnews.com

https://www.tvp.info/79148741/nasa-mysl ... osc-rosjan
Załączniki
Astronomiczne wiadomości z Internetu: Międzynarodowa Stacja Kosmiczna kończy żywot. NASA ma dość współpracy z Rosją.jpg
Kiedy obserwujesz nocne niebo pełne gwiazd – Widzisz samego siebie. Astronomia to matka nauk i nie tylko- kamery CCD Tayama, Sony Acuter, Atik. lornetka 15x50 USSR.Refraktor paralaktyczny 60/900.Synta 6''OTA Sky-Watcher SK804A, Obrotowy Globus nieba
Awatar użytkownika
 
Posty: 34309
Rejestracja: 09 Paź 2006, 15:59
Miejscowość: Przysietnica: PTMA Warszawa

Paweł Baran | 06 Lip 2024, 07:58

Naukowcy dostrzegają ukrytych towarzyszy jasnych gwiazd
2024-07-05.
Astronomowie uchwycili pierwsze sygnały świetlne niewidocznych dotąd słabych towarzyszy ośmiu jasnych gwiazd.
Wykrywanie słabych obiektów w pobliżu jasnych gwiazd jest niezwykle trudne. Jednak dzięki połączeniu danych z teleskopu Gaia z naziemnym instrumentem ESO GRAVITY, naukowcom udało się właśnie to. Udało im się uchwycić pierwsze sygnały świetlne dotychczas niewidocznych słabych towarzyszy ośmiu jasnych gwiazd. Technika ta otwiera kuszącą możliwość rejestrowania obrazów planet krążących blisko swoich gwiazd macierzystych.

Czy kiedykolwiek próbowaliście zrobić zdjęcie świetlika obok jasnej latarni ulicznej? Istnieje duże prawdopodobieństwo, że jedyne, co zobaczycie na zdjęciu to blask latarni. Jest to ten sam problem, z którym borykają się astronomowie ścigający słabe, małe gwiazdy lub planety obok jasnych gwiazd.

Aby rozwiązać ten problem, międzynarodowy zespół astronomów kierowany przez Thomasa Winterhaldera, naukowca z ESO, rozpoczął przeszukiwania katalogu stworzonego przez Gaia, który zawiera setki tysięcy gwiazd, co do których istnieje podejrzenie, że mają towarzysza. Chociaż obiekty towarzyszące nie są wystarczająco jasne, aby Gaia mogła je bezpośrednio zobaczyć, ich obecność prowadzi do niewielkich wahań w orbicie jaśniejszych gwiazd macierzystych, które tylko Gaia może zmierzyć.

W katalogu orbit gwiazd Gaia, zespół zidentyfikował osiem gwiazd, które mają być celem GRAVITY, zaawansowanego interferometru bliskiej podczerwieni Bardzo Dużego Teleskopu w Cerro Paranal w Chile. GRAVITY łączy światło podczerwone z różnych teleskopów, aby wychwycić drobne szczegóły w słabych obiektach, w technice zwanej interferometrią.

Trafienie
Dzięki wyjątkowo bystremu i czułemu oku GRAVITY, zespół wychwycił sygnał świetlny wszystkich ośmiu przewidywalnych towarzyszy, z których siedem było wcześniej nieznanych. Trzy z nich to bardzo małe i słabe gwiazdy, podczas gdy pozostałe pięć to brązowe karły. Są to ciała niebieskie znajdujące się pomiędzy planetami i gwiazdami: bardziej masywne niż najcięższe planety, ale lżejsze i bledsze niż najjaśniejsze gwiazdy.

Jeden z brązowych karłów dostrzeżony w tych badaniach krąży wokół swojej gwiazdy macierzystej w takiej samej odległości jak Ziemia od Słońca. Jest to pierwszy przypadek, gdy brązowy karzeł znajdujący się tak blisko swojej gwiazdy macierzystej może zostać bezpośrednio uchwycony.

Udowodniliśmy, że możliwe jest uchwycenie obrazu słabego towarzysza, nawet gdy krąży on bardzo blisko swojego jasnego towarzysza – wyjaśnił Thomas. To osiągnięcie podkreśla niezwykłą synergię między Gaia i GRAVITY. Tylko Gaia może zidentyfikować tak ciasne układy, w których znajduje się gwiazda i „ukryty” towarzysz, a następnie GRAVITY może przejąć obraz mniejszego i słabszego obiektu z niespotykaną dotąd dokładnością.

We wcześniejszych badaniach astronomowie wykorzystali dane Gaia i innego obserwatorium naziemnego do uchwycenia obrazu olbrzymiej gazowej egzoplanety. Planeta ta krąży wokół swojej gwiazdy macierzystej w odległości około 17 razy większej niż odległość Ziemi od Słońca, zakreślając kąt na niebie znacznie szerszy niż typowa separacja towarzyszy zobrazowanych przez GRAVITY w tych nowych badaniach.

Mali towarzysze wywnioskowani z obserwacji Gaia zwykle znajdują się pod niewielkimi kątami separacji wynoszącymi kilkadziesiąt milisekund, co odpowiada mniej więcej rozmiarowi monety o nominale jednego euro oglądanej z odległości 100 kilometrów.

W naszych obserwacjach dane Gaia działają jak swego rodzaju drogowskaz – dodał Thomas. Część nieba, którą możemy obserwować za pomocą GRAVITY jest bardzo mała, więc musimy wiedzieć, gdzie patrzeć. Niezrównanie precyzyjne pomiary ruchów i pozycji gwiazd dokonywane przez Gaia są niezbędne do zwrócenia naszego instrumentu we właściwym kierunku na niebie.

Drużyna marzeń
Wzajemne uzupełnianie się Gaia i GRAVITY wykracza poza wykorzystanie danych Gaia do planowania dalszych obserwacji i umożliwienia detekcji. Łącząc oba zestawy danych, naukowcy byli w stanie „zważyć” poszczególne obiekty niebieskie oddzielnie i rozróżnić masę gwiazdy macierzystej i odpowiedniego towarzysza.

GRAVITY zmierzył również kontrast między gwiazdą towarzyszącą a gwiazdą macierzystą w zakresie długości fal w podczerwieni. W połączeniu z szacunkami masy, wiedza ta pozwoliła zespołowi ocenić wiek towarzyszy. Co zaskakujące, dwa z brązowych karłów okazały się mniej jasne niż można by się spodziewać, biorąc pod uwagę ich rozmiar i wiek. Możliwym wyjaśnieniem tego faktu może być to, że same karły mają jeszcze mniejszego towarzysza.

Polowanie na egzoplanety
Po zademonstrowaniu mocy zespołu Gaia-GRAVITY, naukowcy z niecierpliwością czekają teraz na wyśledzenie potencjalnych planet towarzyszących gwiazdom wymienionym w katalogu Gaia.

Zdolność do wyodrębnienia niewielkich ruchów blisko położonych par na niebie jest unikalna dla misji Gaia. Następny katalog, który zostanie udostępniony w ramach czwartego wydania danych (DR4), będzie zawierał jeszcze bogatszą kolekcję gwiazd z potencjalnie mniejszymi towarzyszami – zauważył Johannes Sahlmann, naukowiec Gaia. Ten wynik otwiera nowe możliwości w poszukiwaniu planet w naszej Galaktyce i obiecuje nam przebłyski nowych odległych światów.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
• ESA
Urania
Wizja artystyczna brązowego karła krążącego blisko jasnej gwiazdy. Źródło: ESA
https://agnieszkaveganowak.blogspot.com ... ytych.html
Załączniki
Astronomiczne wiadomości z Internetu: Naukowcy dostrzegają ukrytych towarzyszy jasnych gwiazd.jpg
Kiedy obserwujesz nocne niebo pełne gwiazd – Widzisz samego siebie. Astronomia to matka nauk i nie tylko- kamery CCD Tayama, Sony Acuter, Atik. lornetka 15x50 USSR.Refraktor paralaktyczny 60/900.Synta 6''OTA Sky-Watcher SK804A, Obrotowy Globus nieba
Awatar użytkownika
 
Posty: 34309
Rejestracja: 09 Paź 2006, 15:59
Miejscowość: Przysietnica: PTMA Warszawa

Paweł Baran | 07 Lip 2024, 12:19

Chiny wyślą sondę w celu zbadania quasi-satelity Ziemi
Autor: admin (2024-07-06)
Chiny nie zwalniają tempa w wyścigu kosmicznym. Już w 2025 roku planują wysłać kolejną ambitną misję, tym razem na asteroidę (469219) Kamoaleva, która jest jednym z quasi-satelitów naszej planety. Celem tej wyprawy będzie pobranie próbek gleby z obiektu znajdującego się 14,5 miliona kilometrów od Ziemi, a także zbadanie, czy Kamoaleva może być fragmentem Księżyca.
Informację o planach Chin przekazała gazeta China Daily. Zgodnie z jej doniesieniami, misja Tianwen-2 ma rozpocząć się w maju 2025 roku. Jej głównym celem będzie pobranie próbek gleby z asteroidy (469219) Kamoaleva, która jest zaliczana do grupy quasi-satelitów Ziemi. Naukowcy mają nadzieję, że analiza tych próbek pozwoli im ustalić, czy obiekt ten jest fragmentem Księżyca.
Tianwen-2 to kluczowy element chińskiego programu kosmicznego. Wcześniejsza misja Tianwen-1 zakończyła się sukcesem - w 2021 roku lądownik i łazik wylądowały na Marsie, dostarczając wielu cennych informacji na temat Czerwonej Planety. Teraz Chińczycy chcą powtórzyć ten sukces, tym razem skupiając się na badaniu asteroid.
Asteroidalne quasi-satelity Ziemi to stosunkowo nowo odkryte obiekty, które krążą wokół naszej planety, ale nie są jej naturalnymi satelitami. Zalicza się do nich m.in. wspomnianą już asteroidę (469219) Kamoaleva, a także (164207) 2004 GU9 i (469219) 2016 HO3.
Te obiekty znajdują się w specyficznej orbicie wokół Słońca, która sprawia, że przez większość czasu pozostają one w pobliżu Ziemi. Naukowcy określają je mianem "quasi-satelitów", ponieważ nie spełniają wszystkich kryteriów, by uznać je za naturalne satelity naszej planety.
Mimo to obiekty te budzą ogromne zainteresowanie badaczy. Analiza ich składu i pochodzenia może dostarczyć wielu cennych informacji na temat powstawania i ewolucji Układu Słonecznego. Dlatego Chiny postanowiły wysłać na jeden z nich swoją sondę kosmiczną.
Zgodnie z informacjami przekazanymi przez China Daily, misja Tianwen-2 ma trwać 2,5 roku. W tym czasie sonda ma nie tylko pobrać próbki z asteroidy (469219) Kamoaleva, ale także skierować się w stronę komety 311P/PANSTARRS. Chińscy naukowcy mają nadzieję, że analiza próbek gleby z Kamoalevy pozwoli im ustalić, czy obiekt ten jest rzeczywiście fragmentem Księżyca. Taka informacja mogłaby rzucić nowe światło na historię naszego naturalnego satelity.
Ponadto misja Tianwen-2 ma dostarczyć wielu cennych danych na temat samej asteroidy. Jej skład, struktura i właściwości fizyczne mogą okazać się kluczowe dla lepszego zrozumienia powstawania i ewolucji Układu Słonecznego. Chińska misja na asteroidalnego quasi-satelitę Ziemi to kolejny krok w ambitnych planach Państwa Środka dotyczących podboju kosmosu. W ostatnich latach Chiny konsekwentnie budują swoją pozycję jako wiodącej potęgi kosmicznej.
Oprócz wspomnianej już udanej misji Tianwen-1 na Marsa, Chińczycy zbudowali także własną stację kosmiczną Tiangong. W 2022 roku wysłali na nią pierwszą stałą załogę, a w planach mają dalsze misje załogowe. Ponadto Chiny intensywnie pracują nad rozwojem własnych technologii kosmicznych, takich jak rakiety nośne czy sondy kosmiczne. Misja Tianwen-2 na asteroidę (469219) Kamoaleva jest kolejnym przykładem tych ambicji.
Wyprawa ta nie tylko dostarczy cennych informacji naukowych, ale także umocni pozycję Chin jako liczącego się gracza w globalnym wyścigu kosmicznym. Nic nie wskazuje na to, by Państwo Środka miało Chiny konsekwentnie budują swoją pozycję potęgi kosmicznej, a misja Tianwen-2 to kolejny krok w tym kierunku. Pobranie próbek z asteroidy (469219) Kamoaleva i zbadanie, czy może ona być fragmentem Księżyca, to ambitne cele, które mogą dostarczyć wielu cennych informacji naukowych. Jednocześnie ta wyprawa umocni pozycję Chin jako liczącego się gracza w globalnym wyścigu kosmicznym.
Źródło: zmianynaziemi
https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/chin ... lity-ziemi
Załączniki
Astronomiczne wiadomości z Internetu: Chiny wyślą sondę w celu zbadania quasi-satelity Ziemi.jpg
Kiedy obserwujesz nocne niebo pełne gwiazd – Widzisz samego siebie. Astronomia to matka nauk i nie tylko- kamery CCD Tayama, Sony Acuter, Atik. lornetka 15x50 USSR.Refraktor paralaktyczny 60/900.Synta 6''OTA Sky-Watcher SK804A, Obrotowy Globus nieba
Awatar użytkownika
 
Posty: 34309
Rejestracja: 09 Paź 2006, 15:59
Miejscowość: Przysietnica: PTMA Warszawa

Paweł Baran | 07 Lip 2024, 12:22

Wakacyjny powrót Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) nad wieczorne polskie niebo. Najlepszy okres do obserwacji w tym roku!
2024-07-06. Andrzej
Przerwa od obserwacji przelotów Międzynarodowej Stacji Kosmiczni (ISS) bardzo nam doskwierała. Na szczęście wszystko wraca do normy i znów możemy cieszyć swój wzrok tą niezwykle popularną wśród miłośników astronomii atrakcją. Ciepłe lipcowe wieczory w połączeniu z dogodnymi godzinami przelotów stacji (ISS) będą sprzyjać prowadzeniu obserwacji. Przeloty stacji będziemy mogli podziwiać aż do 26 lipca. Czeka nas więc najlepszy okres obserwacyjny stacji w tym roku!
Wyobraźmy sobie, że nagle nad naszym domem przelatuje olbrzymi statek kosmiczny, szeroki niczym boisko do piłki nożnej, zbudowany z ogniw słonecznych. Ten niesamowity obiekt pojawia się niemal codziennie na nocnym niebie i możemy obserwować go bez większego wysiłku nieuzbrojonym okiem.

Stacja jest na tyle duża, a jej moduły baterii słonecznych odbijają tyle światła słonecznego, że jest widoczna z Ziemi jako bardzo jasny obiekt poruszający się po niebie z jasnością nawet do -5,8 magnitudo podczas perygeum przy 100% oświetleniu. Przy obecnych danych dostępnych w internecie oraz możliwości śledzenia położenia stacji na żywo jesteśmy w stanie przewidzieć pojawienie się jej na nocnym niebie z dokładnością do kilkunastu sekund.
Poniżej przedstawiamy widoczne przeloty stacji (ISS) na najbliższe dni. Przypominamy również o możliwości śledzenia aktualnego położenia stacji na naszym portalu.
Źródło: astronomia24.com, heavens-above.com fot: nasa.gov

Międzynarodowa Stacja Kosmiczna (ISS)
fot. NASA
https://www.astronomia24.com/news.php?readmore=1401
Załączniki
Astronomiczne wiadomości z Internetu: Wakacyjny powrót Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) nad wieczorne polskie niebo. Najlepszy okres do obserwacji w tym roku!.jpg
Astronomiczne wiadomości z Internetu: Wakacyjny powrót Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) nad wieczorne polskie niebo. Najlepszy okres do obserwacji w tym roku!2.jpg
Astronomiczne wiadomości z Internetu: Wakacyjny powrót Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) nad wieczorne polskie niebo. Najlepszy okres do obserwacji w tym roku!3.jpg
Kiedy obserwujesz nocne niebo pełne gwiazd – Widzisz samego siebie. Astronomia to matka nauk i nie tylko- kamery CCD Tayama, Sony Acuter, Atik. lornetka 15x50 USSR.Refraktor paralaktyczny 60/900.Synta 6''OTA Sky-Watcher SK804A, Obrotowy Globus nieba
Awatar użytkownika
 
Posty: 34309
Rejestracja: 09 Paź 2006, 15:59
Miejscowość: Przysietnica: PTMA Warszawa

Paweł Baran | 07 Lip 2024, 12:24

Sukces misji amerykańskiej rakiety Alpha
2024-07-06. Mateusz Mitkow
Amerykańska firma Firefly Aerospace pomyślnie przeprowadziła piąty lot dwustopniowego systemu nośnego Alpha. Celem misji było wyniesienie na orbitę osiem niewielkich satelitów w ramach misji finansowanej przez NASA.
4 lipca br. firmie Firefly Aerospace udało się wykonać start systemu nośnego Alpha. Wydarzenie miało miejsce na terenie bazy Vandenberg (Kalifornia) po dwudniowym opóźnieniu, które spowodowane było problemami technicznymi systemów naziemnych. Pomimo problemów start misji o nazwie „Noise of Summer” finalnie doszedł do skutku. Tym samym oznaczało to, że rakieta Alpha po raz piąty w historii zaliczyła lot orbitalny.
Za pomocą systemu w przestrzeni kosmicznej znalazło się osiem niewielkich satelitów typu CubeSat. Zostały rozmieszczone na niskiej orbicie okołoziemskiej (LEO) w ramach programu NASA Cubesat Launch Initiative, który zakłada pomoc w utorowaniu drogi do kosmosu dla satelitów opracowanych przez amerykańskie uniwersytety, szkoły wyższe i organizacje non-profit.
Wszystkie jednostki miały zostać rozmieszczone niecałą godzinę od momentu startu. Po tym czasie firma Firefly potwierdziła, że siedem z nich rzeczywiście oddzieliło się zgodnie z planem. Dodano jednak, że zespół zaangażowany w misję próbuje ustalić, czy jeden z nich (znany jako CatSat opracowany przez University of Arizona), również został rozmieszczony.
Pomimo niewielkich problemów należy przyznać, że firma Firefly Aerospace wykonała dobrą robotę. Był to pierwszy lot systemu nośnego Alpha od grudnia 2023 r., kiedy to górny stopień rakiety uległ awarii, w skutek czego ładunek firmy Lockheed Martin został umieszczony na złej orbicie. Pomimo to udało się zrealizować najważniejsze cele jego misji. Spółka nie ogłosiła jeszcze daty kolejnego startu rakiety Alpha, ale jeszcze przed startem zapowiedziano, że planowane są jeszcze cztery misje w tym roku i do sześciu w 2025 r.
Dwustopniowa rakieta Alpha to system o wysokości blisko 30 m oraz średnicy owiewki 2,2 m. W pierwszym segmencie systemu znajdują się 4 silniki Reaver napędzane mieszanką kerozyny RP-1 oraz ciekłego tlenu. Drugi stopień jest zasilany natomiast pojedynczą jednostką Lightning na to samo paliwo. Alpha jest w stanie wynieść na niską orbitę okołoziemską ładunek o masie około 1 t oraz 630 kg na orbitę synchroniczną ze Słońcem.
Warto zauważyć, że w ostatnich tygodniach firma Firefly Aerospace podpisała umowę ze Szwedzką Korporacją Kosmiczną na możliwość przeprowadzenia startów orbitalnych rakiety Alpha z nowo otwartego portu kosmicznego w Centrum Kosmicznym Esrange w Kirunie. Porozumienie sprawia, że Firefly Aerospace będzie pierwszą firmą ze Stanów Zjednoczonych, której system nośny wystartuje z kontynentalnej Europy. Inauguracyjny start zostanie przeprowadzony w 2026 r.

Autor. Firefly Aerospace

Wizualizacja startu rakiety Alpha z Centrum Kosmicznego Esrange.
Autor. Firefly Aerospace

SPACE24
https://space24.pl/pojazdy-kosmiczne/sy ... iety-alpha
Załączniki
Astronomiczne wiadomości z Internetu: Sukces misji amerykańskiej rakiety Alpha.jpg
Astronomiczne wiadomości z Internetu: Sukces misji amerykańskiej rakiety Alpha2.jpg
Kiedy obserwujesz nocne niebo pełne gwiazd – Widzisz samego siebie. Astronomia to matka nauk i nie tylko- kamery CCD Tayama, Sony Acuter, Atik. lornetka 15x50 USSR.Refraktor paralaktyczny 60/900.Synta 6''OTA Sky-Watcher SK804A, Obrotowy Globus nieba
Awatar użytkownika
 
Posty: 34309
Rejestracja: 09 Paź 2006, 15:59
Miejscowość: Przysietnica: PTMA Warszawa

Paweł Baran | 07 Lip 2024, 12:27

Niebo w lipcu 2024 - nocne burze i cuda w chmurze
2024-07-06.
Tegoroczny lipiec miał nie należeć do szczególnie interesujących na niebie, ale po raz n-ty mamy okazję przekonać się jak pięknie zaskakująca potrafi być astronomia z... meteorologią. Otóż, według najnowszych badań uczonych z Uniwersytetu Alabamy, majowy geomagnetyczny supersztorm wywołał nie tylko największe zorze polarne od 500 lat, ale i "naelektryzował" naszą planetę. Z kolei Elon Musk do spółki z wulkanem Tonga "napędzają" Obłoki Srebrzyste... A gwiazda T Coronae Borealis sama się napędza w układzie podwójnym - do tego stopnia, że już w lipcu możemy mieć "nową" gwiazdę na niebie! Szczegóły przynosi nasz filmowy kalendarz astronomiczny - gorąco polecamy!
W strefie między gruntem a jonosferą (na wysokości 50 km) istnieje coś takiego jak "globalny obieg elektryczny". Tworzą go burze, których na Ziemi jest ok. 40 000 dziennie. Jeśli potraktować ten atmosferyczny system jako baterię, to okazało się, że słoneczna burza z 10 maja br. "podładowała" ten akumulator o jakieś 10-15%. Co z tego wynika? Jeden ze scenariuszy zakłada wyjątkowo burzowe lato. I rzeczywiście, coś jest na rzeczy... Przejrzałem swoje archiwum, które obejmuje nie tylko astrofotografie, ale i zdjęcia zjawisk pogody i odkryłem, że w czasie poprzedniego maksimum słonecznego także mieliśmy liczne burze, godne uwiecznienia.
Szczególnie efektownie prezentują się te nocne. Nie dość, że same w sobie stanowią atrakcję dla obserwatorów i fotografów, to na dodatek obecność chmur burzowych na niebie gwiaździstym, zwłaszcza w obecności Księżyca blisko pełni, może wykreować ciekawe zjawiska optyki atmosferycznej, np. księżycowe halo, "księżyce poboczne", fachowo zwany paraselene, a także "lisią czapę" wokół jasnych planet i gwiazd. Dzięki zaś obecności chmur typu Altocumulus powstaje krótkotrwały i rzadki fenomen iryzacji, kiedy obłoki przybierają wyraźne pastelowe barwy ujawniające się na zdjęciach (przeważnie zielone i różowe). Przypomina to błyszczącą masę perłową, a w tym wypadku jest efektem ugięcia i rozproszenia księżycowego światła w drobinach wody stanowiących budulec Altocumulusów.
Jest jeszcze jedna ciekawostka związana z nocnymi burzami. To tzw. duszki, zwane z angielska: red sprites. Są to zjawiska świetlne towarzyszące najpotężniejszym wyładowaniom atmosferycznym doziemnym o dodatniej polaryzacji. Oznacza to, że nie każda burza generuje "duszki". Pojawiają się one nad chmurą burzową na wysokości około 80 km, czyli na granicy jonosfery i mezosfery. W istocie, red sprites są wystrzelonymi strumieniami zjonizowanego gazu, które zostają uwolnione do górnych warstw atmosfery. Szalenie trudno je spostrzec, niełatwo też sfotografować, ale są tacy, którym się to udaje - nawet z Polski!
Tegoroczne letnie niebo nie przestaje nas zaskakiwać. Z powodu szczytu aktywności Słońca miało nie być obłoków srebrzystych (NLC), a tymczasem... z całego świata płyną raporty o nocnych spektaklach NLC. Co się dzieje? Tak, jak geomagnetyczne sztormy naładowały nam sezon burzowy, tak kosmiczne obłoki zostały "naładowane" przez SpaceX Elona Muska. Częste i regularne loty rakiet Falcon na orbitę nie pozostają bez wpływu na stan ziemskiej atmosfery. Jeśli do tego dorzucić aktywność pozostałych agencji kosmicznych na świecie, to wychodzi nam ponad 120 startów tylko w pierwszej połowie tego roku. To aż 4-krotnie więcej niż podczas poprzedniego maksimum słonecznego. Liczba ta systematycznie rośnie, a bogate w cząsteczki wody pozostałości ze spalania rakietowego paliwa ulokowane w mezosferze są niezłym - nomen omen - paliwem dla obłoków srebrzystych. Dodatkowym czynnikiem wspomagającym NLC jest podwodny wulkan Tonga. Trochę zapomnieliśmy o jego spektakularnej erupcji w styczniu 2022 roku, ale natura nie zapomina, a w przyrodzie nic nie ginie... Wybuch Tongi uwolnił do atmosfery rekordowe ilości pary wodnej, której cząsteczki wzniosły się aż do mezosfery, gdzie tworzą się obłoki srebrzyste. Według badaczy, ostateczny proces cyrkulacji i formowania się tych "wulkanicznych srebrzaków" trwa około dwóch lat, czyli... właśnie oglądamy jego efekty.
To nie koniec niespodzianek na lipcowym niebie A.D. 2024. Kolejną może być T Coronae Borealis. Jest to gwiazda w konstelacji Korony Północnej. W lipcowe wieczory odnajdziemy ją w sąsiedztwie Wolarza i jednej z najjaśniejszych gwiazd całego nieba - Arktura. Korona Północna ma tak charakterystyczny kształt, że rozpoznamy ją od razu, ale raczej z dala od miejskich świateł, bowiem tworzą ją niepozorne gwiazdy. Najjaśniejszą jest Alphecca (Gemma) - błękitny "klejnot w koronie" o wielkości 2 mag. Jeśli przewidywania astronomów się sprawdzą, już wkrótce przyćmić ją może T Coronae Borealis. Zwykle świeci ona jako punkt zaledwie 10 wielkości gwiazdowej, więc dostrzegalna jest tylko przez teleskop. Należy jednak do klasy gwiazd nowych powrotnych, co objawia się nagłymi, acz rzadkimi pojaśnieniami. W 1866 i 1946 roku T Coronae Borealis rozbłysła do blasku 2 mag! Uczeni przewidują kolejny rozbłysk być może już w tegoroczne wakacje - to byłaby prawdziwa sensacja!
Z kolei pewniakami na lipcowym niebie są poranne spotkania Księżyca, planet i jasnych gwiazd. 16 lipca wczesnym rankiem we wschodniej części nieboskłonu odnajdziemy Marsa (0.9ᵐ) w bliskim złączeniu (0.5°) z Uranem (5.8ᵐ) i Plejadami. Następnej nocy śledźmy Księżyc (85%) w bliskim złączeniu (0.5°) z Antaresem (1.0ᵐ) - najjaśniejszą gwiazdą zodiakalnego Skorpiona; oba obiekty wypatrzymy nisko nad południowym horyzontem 17 lipca ok. 22:30. Z kolei nocą 24/25.07. Srebrny Glob (84%) znajdzie się w bliskiej koniunkcji (1°) z Saturnem (0.9ᵐ) - ciekawy obrazek dla lornetek i teleskopów, choć blask naszego satelity będzie trochę przeszkadzał… A wisienką na tym "gwiezdnym torcie" będzie poranny "szał niebieskich ciał" 30 lipca: oto Księżyc (29%) spotyka się z Marsem (0.9ᵐ), Jowiszem (-2.1ᵐ), Uranem (5.8ᵐ), Plejadami i Hiadami ok. 03:00. Nic, tylko patrzeć! I trzymać kciuki za pogodę ; )
Piotr Majewski
NIEBO W LIPCU 2024 | Nocne burze i cuda w chmurze
https://www.youtube.com/watch?v=x_hjF08J2i4

URANIA
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/ni ... -w-chmurze
Załączniki
Astronomiczne wiadomości z Internetu: Niebo w lipcu 2024 - nocne burze i cuda w chmurze.jpg
Kiedy obserwujesz nocne niebo pełne gwiazd – Widzisz samego siebie. Astronomia to matka nauk i nie tylko- kamery CCD Tayama, Sony Acuter, Atik. lornetka 15x50 USSR.Refraktor paralaktyczny 60/900.Synta 6''OTA Sky-Watcher SK804A, Obrotowy Globus nieba
Awatar użytkownika
 
Posty: 34309
Rejestracja: 09 Paź 2006, 15:59
Miejscowość: Przysietnica: PTMA Warszawa

Paweł Baran | 07 Lip 2024, 12:28

Kosmiczna symulacja ujawnia, jak czarne dziury rosną i ewoluują
2024-07-06.
Astrofizycy przeprowadzili symulację podróży pierwotnego gazu pochodzącego z wczesnego Wszechświata.
Zespołowi astrofizyków pod kierownictwem Caltech po raz pierwszy udało się zasymulować podróż pierwotnego gazu pochodzącego z wczesnego Wszechświata od etapu, w którym zostaje on porwany przez dysk materii napędzający pojedynczą supermasywną czarną dziurę. Nowa symulacja komputerowa podważa koncepcje dotyczące takich dysków, które astronomowie utrzymywali od lat 70. ubiegłego wieku i toruje drogę do nowych odkryć na temat tego, jak czarne dziury i galaktyki rosną i ewoluują.
Nasza nowa symulacja stanowi kulminację kilku lat pracy dwóch dużych zespołów, które rozpoczęły się tutaj w Caltech – powiedział Phil Hopkins, profesor astrofizyki teoretycznej Ira S. Bowen.
Pierwsza współpraca, nazwana FIRE (Feedback in Realistic Environments), koncentrowała się na większych skalach we Wszechświecie, badając takie kwestie, jak formowanie się galaktyk i to, co dzieje się, gdy galaktyki się zderzają. Drugi, nazwany STARFORGE, został zaprojektowany do badania znacznie mniejszych skal, w tym tego, jak gwiazdy tworzą się w poszczególnych obłokach gazu. Ale była między nimi duża przepaść – wyjaśnił Hopkins. Teraz po raz pierwszy udało nam się wypełnić tę lukę. Aby to zrobić, naukowcy musieli zbudować symulację o rozdzielczości ponad 1000 razy większej niż poprzednia najlepsza w tej dziedzinie.
Ku zaskoczeniu zespołu, jak donosi The Open Journal of Astrophysics, symulacja ujawniła, że pola magnetyczne odgrywają znacznie większą rolę niż wcześniej sądzono w formowaniu i kształtowaniu ogromnych dysków materii, które wirują wokół supermasywnych czarnych dziur i zasilają je. Nasze teorie mówiły nam, że dyski powinny być płaskie jak naleśniki – powiedział Hopkins. Wiedzieliśmy jednak, że to nieprawda, ponieważ obserwacje astronomiczne wykazały, że dyski są w rzeczywistości puszyste – bardziej przypominają anielskie ciasto. Nasza symulacja pomogła nam zrozumieć, że pola magnetyczne podtrzymują materię dysku, czyniąc go bardziej puszystym.
W nowej symulacji naukowcy wykonali coś, co nazywają „super przybliżeniem” na pojedynczej supermasywnej czarnej dziurze, monstrualnym obiekcie, który leży w sercu wielu galaktyk, w tym naszej własnej Drogi Mlecznej. Te żarłoczne, tajemnicze ciała mają masę od tysięcy do miliardów razy większą od masy Słońca, przez co wywierają ogromny wpływ na wszystko, co znajdzie się w ich pobliżu.
Astronomowie od dziesięcioleci wiedzą, że gaz i pył wciągane przez ogromną grawitację czarnych dziur nie są natychmiast zasysane. Zamiast tego materia najpierw tworzy szybko wirujący dysk zwany dyskiem akrecyjnym. W momencie, gdy materia ma właśnie wpaść do środka, emituje ogromną ilość energii, świecąc blaskiem nieporównywalnym z niczym we Wszechświecie. Wciąż jednak wiele nie wiadomo o tych aktywnych supermasywnych czarnych dziurach, zwanych kwazarami, oraz o tym, jak tworzą się i zachowują zasilające je dyski.
Podczas gdy dyski wokół supermasywnych czarnych dziur były już wcześniej obrazowane – Teleskop Horyzontu Zdarzeń obrazował dyski krążące wokół czarnych dziur w sercu naszej Galaktyki w 2022 roku i Messier 87 w 2019 roku – dyski te są znacznie bliższe i bardziej oswojone niż te, które wirują wokół kwazarów. Aby zwizualizować to, co dzieje się wokół tych bardziej aktywnych i odległych czarnych dziur, astrofizycy sięgają po symulacje superkomputerów. Przekazują oni informacje na temat fizyki działającej w tych galaktycznych środowiskach – od podstawowych równań rządzących grawitacją po sposób traktowania ciemnej materii i gwiazd – do tysięcy procesorów obliczeniowych, które pracują równolegle. Te dane wyjściowe obejmują wiele algorytmów, które komputery muszą wykonać, aby odtworzyć skomplikowane zjawiska. Na przykład, komputery wiedzą, że gdy gaz staje się wystarczająco gęsty, tworzy się gwiazda. Ale proces ten nie jest taki prosty.
Jeśli powiesz po prostu, że grawitacja ściąga wszystko w dół, a następnie gaz tworzy gwiazdę, a gwiazdy po prostu się gromadzą, to wszystko będzie błędne – wyjaśnił Hopkins. W końcu gwiazdy robią wiele rzeczy, które wpływają na ich otoczenie. Emitują promieniowanie, które może podgrzewać lub wypychać otaczający gaz. Wywołują wiatry, takie jak wiatr słoneczny wytwarzany przez nasze Słońce, które mogą zmiatać materię. Eksplodują jako supernowe, czasami wyrzucając materię poza galaktyki lub zmieniając chemię swojego otoczenia. Komputery muszą więc znać wszystkie tajniki tego „gwiezdnego sprzężenia zwrotnego”, ponieważ reguluje ono liczbę gwiazd, które mogą powstać w galaktyce.
Tworzenie symulacji obejmujących wiele skal
Jednak w tych większych skalach zestaw fizyki, który jest najważniejszy do uwzględnienia i jakie przybliżenia można wykonać, różni się od tych w mniejszych skalach. Na przykład w skali galaktycznej skomplikowane szczegóły zachowania atomów i cząsteczek są niezwykle ważne i muszą zostać uwzględnione w każdej symulacji. Naukowcy zgadzają się jednak, że gdy symulacje koncentrują się na bardziej bezpośrednim obszarze wokół czarnej dziury, chemia molekularna może być w większości ignorowana, ponieważ gaz jest tam zbyt gorący, aby mogły istnieć atomy i cząsteczki. Zamiast tego istnieje tam gorąca zjonizowana plazma. https://pl.wikipedia.org/wiki/Plazma
Stworzenie symulacji, która mogłaby objąć wszystkie istotne skale, aż do poziomu pojedynczego dysku akrecyjnego wokół supermasywnej czarnej dziury, było ogromnym wyzwaniem obliczeniowym wymagającym również kodu, który mógłby obsłużyć całą fizykę. Istniało kilka kodów, które posiadały fizykę potrzebną do rozwiązania części problemu na małą skalę i takie, które posiadały fizykę potrzebną do rozwiązania większej, kosmologicznej części problemu, ale żaden nie obejmował obu tych elementów – powiedział Hopkins.
Zespół użył kodu o nazwie GIZMO zarówno dla dużych, jak i małych projektów symulacyjnych. Co ważne, zbudowali projekt FIRE tak, aby cała fizyka, którą do niego dodali, mogła współpracować z projektem STARFORGE i odwrotnie. Zbudowaliśmy go w bardzo modułowy sposób, dzięki czemu można było włączać i wyłączać dowolne elementy fizyki, które były potrzebne dla danego problemu, ale wszystkie były ze sobą kompatybilne – powiedział Hopkins.
Pozwoliło to naukowcom biorącym udział w najnowszej pracy na symulację czarnej dziury o masie około 10 milionów mas Słońca, począwszy od wczesnego Wszechświata. Następnie symulacja przybliża tę czarną dziurę w momencie, gdy gigantyczny strumień materii zostaje oderwany od chmury gazu tworzącego gwiazdy i zaczyna wirować wokół supermasywnej czarnej dziury. Symulacja może kontynuować przybliżanie z rozdzielczością na coraz drobniejszy obszar na każdym kroku, gdy podąża za gazem w drodze do czarnej dziury.
Zaskakująco puszyste dyski magnetyczne
W naszej symulacji widzimy, jak dysk akrecyjny tworzy się wokół czarnej dziury – powiedział Hopkins. Bylibyśmy bardzo podekscytowani, gdybyśmy po prostu zobaczyli ten dysk akrecyjny, ale bardzo zaskakujące było to, że symulowany dysk nie wygląda tak, jak myśleliśmy od dziesięcioleci, że powinien wyglądać.
W dwóch przełomowych pracach z lat siedemdziesiątych, które opisywały dyski akrecyjne napędzające supermasywne czarne dziury, naukowcy założyli, że ciśnienie termiczne – zmiana ciśnienia spowodowana zmieniającą się temperaturą gazu w dyskach – odgrywa dominującą rolę w zapobieganiu zapadania się takich dysków pod wpływem ogromnej grawitacji, której doświadczają w pobliżu czarnej dziury. Przyznali oni, że pola magnetyczne mogą odgrywać niewielką rolę w podtrzymywaniu dysków. W przeciwieństwie do tego, nowa symulacja wykazała, że ciśnienie pól magnetycznych takich dysków było w rzeczywistości 10 000 razy większe niż ciśnienie wytwarzana przez ciepło gazu.
Zatem dyski są prawie całkowicie kontrolowane przez pola magnetyczne – powiedział Hopkins. Pola magnetyczne spełniają wiele funkcji, a jedną z nich jest podtrzymywanie dysków i nadawanie materii puszystości.
Ta świadomość zmienia wiele przewidywań naukowców dotyczących takich dysków akrecyjnych, takich jak ich masa, gęstość i grubość, jak szybko materia powinna być w stanie przemieszczać się z nich do czarnej dziury, a nawet ich geometria (np. czy dyski mogą być przekrzywione).
Patrząc w przyszłość, Hopkins ma nadzieję, że ta nowa zdolność do wypełnienia luki w skalach symulacji kosmologicznych otworzy wiele nowych możliwości badawczych. Na przykład, co się dzieje, gdy dwie galaktyki się łączą? Jakie rodzaje gwiazd tworzą się w gęstych regionach galaktyk, gdzie warunki są inne niż w sąsiedztwie naszego Słońca? Jak mogła wyglądać pierwsza generacja gwiazd we Wszechświecie? Jest tak wiele do zrobienie – powiedział.
Opracowanie:
Agnieszka Nowak
Więcej informacji:
• Cosmic Simulation Reveals How Black Holes Grow and Evolve
• FORGE’d in FIRE: Resolving the End of Star Formation and Structure of AGN Accretion Disks from Cosmological Initial Conditions
Źródło: Caltech
Na ilustracji: Zdjęcie z symulacji pokazuje kwazara otoczonego wirującym dyskiem akrecyjnym. Źródło: Caltech/grupa Phila Hopkinsa
URANIA
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/ko ... i-ewoluuja
Załączniki
Astronomiczne wiadomości z Internetu: Kosmiczna symulacja ujawnia, jak czarne dziury rosną i ewoluują.jpg
Kiedy obserwujesz nocne niebo pełne gwiazd – Widzisz samego siebie. Astronomia to matka nauk i nie tylko- kamery CCD Tayama, Sony Acuter, Atik. lornetka 15x50 USSR.Refraktor paralaktyczny 60/900.Synta 6''OTA Sky-Watcher SK804A, Obrotowy Globus nieba
Awatar użytkownika
 
Posty: 34309
Rejestracja: 09 Paź 2006, 15:59
Miejscowość: Przysietnica: PTMA Warszawa

Paweł Baran | 07 Lip 2024, 12:30

Obok Gwiazdy Przybylskiego może istnieć zaawansowana obca cywilizacja

2024-07-06Wiktor Piech
W kosmosie znajdują się dziwne gwiazdy, które albo odznaczają się szczególnym składem chemicznym, albo ich jasność ulega niewytłumaczalnie bardzo dużym wahaniom. Kwestie te wprowadzają astronomów w zakłopotanie, zaś niektórych skłaniają do tezy, że mogą za tym stać obce formy życia. Idealną kandydatką na potwierdzenie istnienia zaawansowanej obcej cywilizacji może być Gwiazda Przybylskiego.

Gwiazda Przybylskiego jest fenomenem w skali kosmosu
Gwiazda Przybylskiego (inaczej HD 101065) znajduje się około 356 lat świetlnych od nas i zlokalizowana jest w południowej części gwiazdozbioru Centaura. Ten nietypowy obiekt został odkryty w 1961 roku przez polskiego astronoma Antoniego Przybylskiego, który większość życia spędził w Australii. Na tle innych ciał niebieskich gwiazda ta jest naprawdę wyjątkowa.
Gwiazda Przybylskiego jest gwiazdą typu Ap i posiada ona unikalne widmo wykazujące, że występuje tu niezwykle duża ilość pierwiastków ziem rzadkich (m.in. strontu, niobu, cezu, itru, czy toru), w tym niektórych krótkotrwałych izotopów promieniotwórczych. Jednocześnie posiada wyjątkowo małe ilości bardziej powszechnych pierwiastków, m.in. żelaza i niklu.
Według naukowców jej gwiezdna atmosfera jest wysoce magnetyczna, uwarstwiona i chemicznie osobliwa, zaś sam obiekt ma nieco wyższą temperaturę niż nasze Słońce. Gwiazda Przybylskiego ma masę wynoszącą 1,5 masy Słońca i ma około 1,5 mld lat, zatem znajduje się dokładnie pod koniec swojego życia. Ciekawą kwestią jest także to, że ma bardzo małą prędkość obrotową wynoszącą zaledwie 3,5 km/s.
Kosmiczny obiekt posiada pierwiastki, które nie powinny tam istnieć
Według specjalistów i według znanych nam obecnie naturalnych mechanizmów obiekt ten posiada pierwiastki, których nie powinien mieć. Dlatego też pojawia się pytanie skąd te elementy znalazły się w widmie gwiazdy.
Analizy sugerują, że Gwiazda Przybylskiego może zawierać takie pierwiastki jak promet, aktyn, protaktyn, neptun, pluton, ameryk, kiur, berkel, kaliforn i einstein - ich obecność jest trudna do określenia z powodu ich bardzo szybkiego okresu połowicznego rozpadu. Pierwiastki te w zasadzie nie występują w przyrodzie, z wyjątkiem (najprawdopodobniej) Gwiazdy Przybylskiego.
Obecnie żaden znany izotop prometu nie ma okresu połowicznego rozpadu dłuższego niż 17,7 roku. Wskazuje to, że musi istnieć jakiś ciągły proces, w którym jest on wytwarzany. Z kolei pierwiastek einstein i kaliforn są uważane za pierwiastki syntetyczne, czyli cząstki, które mogłyby być stworzone tylko przez ludzi.
Jednym z potencjalnych wyjaśnień wyjątkowości Gwiazdy Przybylskiego może być obecność w jej pobliżu gwiazdy neutronowej, która bombardowałaby górne warstwy atmosfery obiektu. Skutkowałoby to tworzeniem się różnego rodzaju reakcji i pierwiastków. Jednakże do tej pory nie udokumentowano istnienia takiego kosmicznego towarzysza.

Kolejnym wyjaśnieniem może być rozpad nieodkrytych jeszcze superciężkich pierwiastków należących do hipotetycznej "wyspy stabilności" - mają tutaj należeć pierwiastki, których jądra atomowe wykazują wyższą trwałość. Obserwowane obecnie "dziwne" pierwiastki miałyby być produktami ich rozpadu.
Obca cywilizacja modyfikuje swoją gwiazdę?
Jednakże istnieje jeszcze jedno bardzo intrygujące wyjaśnienie. Otóż niektórzy naukowcy sugerują, że wzrost ilości nietypowych pierwiastków w Gwieździe Przybylskiego może być efektem ubocznym funkcjonowania zaawansowanej obcej cywilizacji, która pozbywa się zbędnej radioaktywnej materii. Jednocześnie cywilizacja ta może celowo umieszczać tak charakterystyczne pierwiastki w swojej gwieździe, by zaznaczyć swoją obecność i przyciągnąć uwagę.
Naukowcy zwracają uwagę, że ciągłe wysyłanie w kosmos sygnałów jest kosztowne energetycznie. Ponadto nie ma pewności, czy sygnał dotrze do innej cywilizacji. Dlatego też jednym z wyjść może być właśnie umieszczanie w kosmosie "jednoznacznych znaków obecności".
Żeby odkryć prawdę, należy pogłębić naszą wiedzę o kosmosie, a w szczególności nadal badać niezwykłą Gwiazdę Przybylskiego. Co przyniesie przyszłość?

Istnieje potencjalny związek między Gwiazdą Przybylskiego a zaawansowaną obcą cywilizacją (zdjęcie poglądowe) /musgraphicalabri /123RF/PICSEL

https://geekweek.interia.pl/astronomia/ ... Id,7624165
Załączniki
Astronomiczne wiadomości z Internetu: Obok Gwiazdy Przybylskiego może istnieć zaawansowana obca cywilizacja.jpg
Kiedy obserwujesz nocne niebo pełne gwiazd – Widzisz samego siebie. Astronomia to matka nauk i nie tylko- kamery CCD Tayama, Sony Acuter, Atik. lornetka 15x50 USSR.Refraktor paralaktyczny 60/900.Synta 6''OTA Sky-Watcher SK804A, Obrotowy Globus nieba
Awatar użytkownika
 
Posty: 34309
Rejestracja: 09 Paź 2006, 15:59
Miejscowość: Przysietnica: PTMA Warszawa

Paweł Baran | 07 Lip 2024, 12:31

Marsjańska blizna ujawnia zaskakującą przeszłość Czerwonej Planety. O tych faktach nie wiedzieliśmy
2024-07-07. Aleksander Kowal
Sonda Mars Express, której zadaniem jest krążenie wokół Marsa i zbieranie informacji na jego temat oraz wykonywanie zdjęć, dostarczyła intrygujących materiałów. Można na nich dostrzec coś, co astronomowie określają mianem blizny.
I tak jak blizny zazwyczaj kojarzą nam się z bolesnymi wydarzeniami z przeszłości, tak i w tym przypadku działo się wiele. Zdaniem naukowców zajmujących się badaniem tego, co dawniej wydarzyło się na Czerwonej Planecie, taka formacja może być pozostałością po ogromnym jeziorze magmy związanym z wulkanem sprzed milionów lat.
Głos w sprawie zabrali przedstawiciele Europejskiej Agencji Kosmicznej. Jak wyjaśniają, formacja widoczna na zdjęciach to Aganippe Fossa. Pierwsze jej obserwacje miały miejsce w 1930 roku, choć oficjalną nazwę zyskała dopiero 46 lat później. Mówimy o strukturze długiej na około 600 kilometrów. To imponujący rozmiar, choć wciąż daleki do największego kanionu w całym Układzie Słonecznym.
Takim mianem określa się inny marsjański obiekt, czyli Valles Marineris. Zdjęcia ukazujące Aganippe Fossa powstały 13 grudnia ubiegłego roku. Tym, co rzuca się w oczy, jest zróżnicowany krajobraz istniejący po obu stronach kanionu. Z jednej widać nierówny teren pokryty licznymi grzbietami i zagłębieniami. Po drugiej trudno natomiast dostrzec jakiekolwiek nierówności. Znajdują się tam jednak pasy, które badacze porównują do pasków zebry.
Zaobserwowana na powierzchni Marsa struktura jest określana przez naukowców mianem blizny. Jej istnienie może być związane z dawną aktywnością wulkaniczną
Cała formacja znajduje się w obrębie dawnego wulkanu, znanego jako Arsia Mons. Wysoki na 20 kilometrów obiekt znajduje się w niewielkiej odległości od największego wulkanu w Układzie Słonecznym, czyli wysokiego na 25 kilometrów Olympus Mons. Jeśli chodzi o różnice w krajobrazie przy podziale na lewą i prawą stronę kanionu, to wydają się one pokłosiem erozji z udziałem wiatru zachodzącej na przestrzeni milionów lat.
Wygląda na to, iż tytułowa blizna powstała za sprawą obecności magmy zebranej pod powierzchnią. To właśnie ona wypchnęła skały ku górze, co doprowadziło do powstania formacji takich jak Arsia Mons. Niestety, badacze nie są w stanie ocenić, kiedy te wydarzenia miały miejsce. Komplikacji dostarcza fakt, iż marsjański wulkanizm ma bardzo niejasne ramy. W myśl części teorii został on zatrzymany przed milionami lat, inne wskazują natomiast na daty sprzed zaledwie 50 000 lat.
https://www.chip.pl/2024/07/mars-expres ... na-zdjecie
Załączniki
Astronomiczne wiadomości z Internetu: Marsjańska blizna ujawnia zaskakującą przeszłość Czerwonej Planety. O tych faktach nie wiedzieliśmy.jpg
Kiedy obserwujesz nocne niebo pełne gwiazd – Widzisz samego siebie. Astronomia to matka nauk i nie tylko- kamery CCD Tayama, Sony Acuter, Atik. lornetka 15x50 USSR.Refraktor paralaktyczny 60/900.Synta 6''OTA Sky-Watcher SK804A, Obrotowy Globus nieba
Awatar użytkownika
 
Posty: 34309
Rejestracja: 09 Paź 2006, 15:59
Miejscowość: Przysietnica: PTMA Warszawa

Paweł Baran | 08 Lip 2024, 07:44

Odkryto tajemnicze tunele pod wulkanem. Co kryją i co łączy je z misją na Marsa?
2024-04-06.
Świat pod naszymi stopami kryje niesamowite tajemnice. Naukowcy dokonują przełomowych odkryć, badając rozległe sieci tuneli lawowych biegnących pod aktywnymi i wygasłymi wulkanami. Te naturalne podziemne korytarze, powstałe w wyniku erupcji, okazują się skarbnicą wiedzy o geologicznej historii Ziemi i jej dawnych kulturach. Co ciekawe, to nie tylko zerkanie w przeszłość, ale i szanse na ekspansję człowieka w kosmosie!
Formowanie się tuneli lawowych, czyli geologiczny fenomen
Tunele lawowe powstają w trakcie erupcji wulkanicznych, gdy zewnętrzna warstwa płynącej lawy zaczyna stygnąć i twardnieć, tworząc swego rodzaju skorupę. Wewnątrz niej gorąca lawa nadal płynie, stopniowo opróżniając wnętrze i pozostawiając za sobą pustą przestrzeń. Ten proces może trwać od kilku miesięcy do kilku lat.
Najnowsze badania prowadzone przez międzynarodowy zespół wulkanologów w 2024 roku wykazały, że tunele lawowe mogą formować się znacznie szybciej, niż dotychczas sądzono. W przypadku szczególnie gwałtownych erupcji, jak ta zaobserwowana na Islandii w grudniu 2023 roku, tunele o długości kilku kilometrów mogą powstać w ciągu zaledwie kilku dni. To odkrycie zmienia nasze rozumienie dynamiki erupcji wulkanicznych i procesów kształtujących powierzchnię Ziemi.
Naukowcy zwracają uwagę na niezwykłą różnorodność form, jakie przybierają tunele lawowe. W niektórych przypadkach, jak w słynnym systemie jaskiń Kazumura na Hawajach, tunele mogą ciągnąć się na dziesiątki kilometrów, tworząc prawdziwe podziemne labirynty. Te naturalne formacje nie tylko fascynują naukowców, ale również stanowią potencjalne schronienie dla przyszłych misji kosmicznych na Księżycu czy Marsie, gdzie podobne struktury zostały już zidentyfikowane.
Odkrycia archeologiczne w tunelach lawowych
Tunele lawowe to nie tylko geologiczna ciekawostka - okazują się również bezcennym źródłem informacji dla archeologów. Najnowsze badania prowadzone w tunelu lawowym Umm Jirsan w Arabii Saudyjskiej przyniosły przełomowe odkrycia. Zespół naukowców ustalił, że ten podziemny korytarz służył jako schronienie dla ludzi i zwierząt przez niewyobrażalnie długi czas szacowany na siedem tysięcy lat!
W tunelu Umm Jirsan archeolodzy natrafili na bogactwo artefaktów i szczątków organicznych, które rzucają nowe światło na życie dawnych społeczności w tym regionie. Znaleziono narzędzia kamienne, fragmenty ceramiki, a także liczne kości zwierząt domowych i dzikich. Analiza tych znalezisk pozwoliła naukowcom odtworzyć zmiany klimatyczne i środowiskowe, jakie zachodziły w Arabii na przestrzeni tysiącleci.
Znaczenie tuneli lawowych dla nauki i przyszłych eksploracji
Badania tych struktur mają ogromne znaczenie nie tylko dla geologii i archeologii, ale również dla wielu innych dziedzin nauki. W 2024 roku naukowcy z NASA rozpoczęli projekt mający na celu wykorzystanie tych naturalnych formacji jako modeli dla przyszłych baz kosmicznych na Księżycu i Marsie. Tunele lawowe, ze względu na swoją stabilną temperaturę i naturalną ochronę przed promieniowaniem kosmicznym, mogą stanowić idealne schronienie dla astronautów podczas długotrwałych misji pozaziemskich.
Ekosystemy rozwijające się w tunelach lawowych są przedmiotem intensywnych badań biologów. W tych izolowanych środowiskach odkryto unikalne gatunki mikroorganizmów, które potrafią przetrwać w ekstremalnych warunkach.
Badania nad tymi organizmami mogą przyczynić się do rozwoju nowych leków i technologii biotechnologicznych. Ponadto, zrozumienie procesów adaptacyjnych zachodzących w tych specyficznych ekosystemach może pomóc naukowcom w przewidywaniu, jak życie na Ziemi będzie reagować na zmiany klimatyczne.
Źródło: planeta.pl / geekweek.interia.pl / opracowanie własne.
Fot. Pixabay
https://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/20 ... -na-marsa/
Załączniki
Astronomiczne wiadomości z Internetu: Odkryto tajemnicze tunele pod wulkanem. Co kryją i co łączy je z misją na Marsa.jpg
Kiedy obserwujesz nocne niebo pełne gwiazd – Widzisz samego siebie. Astronomia to matka nauk i nie tylko- kamery CCD Tayama, Sony Acuter, Atik. lornetka 15x50 USSR.Refraktor paralaktyczny 60/900.Synta 6''OTA Sky-Watcher SK804A, Obrotowy Globus nieba
Awatar użytkownika
 
Posty: 34309
Rejestracja: 09 Paź 2006, 15:59
Miejscowość: Przysietnica: PTMA Warszawa

Paweł Baran | 08 Lip 2024, 07:47

Jak przygotować i ustawić teleskop?
2024-07-06. Antoni Zegarski
Każdą obserwację astronomiczną musi poprzedzić odpowiednie przygotowanie: wpierw skompletowanie swojego sprzętu, a kiedy już dotrzemy na miejsce obserwacji, to samo rozstawienie również pochłania trochę czasu. Ale jak się do tego zabrać? W tym artykule postaramy się przybliżyć tajniki przygotowań amatorskiego sprzętu do obserwacji wizualnych tak aby dało się nim rozpocząć swoje obserwacje. Na końcu znajdzie się swoista lista rzeczy, które warto wziąć ze sobą na obserwacje. Zakładamy, że czytelnik jest już po lekturze poprzednich artykułów z serii, stąd nie będzie wyjaśnień niektórych pojęć. Jeżeli natrafimy na coś niezrozumiałego, polecamy zajrzeć do poprzednich artykułów z serii „Poradnik Obserwacji”.
Jaki mam sprzęt?
Od tego jaki posiadamy sprzęt (teleskop, lornetkę itp.), będzie zależało, w jaki sposób będziemy musieli przygotować go do obserwacji. Największe różnice będą wynikały z:
• Różnych typów teleskopów (refraktory, reflektory).
• Różnych typów montaży astronomicznych (paralaktyczny, azymutalny).
• Akcesoriów, które mamy razem z teleskopem (np. GoTo).
Teleskopy
Przygotowanie refraktora
W przypadku teleskopu soczewkowego sytuacja jest zdecydowanie najprostsza. Refraktor z racji posiadania soczewek ma je przymocowane prawie zawsze na stałe, dzięki temu optyka nie wymaga żadnego przygotowania przed obserwacją. Jedyne, o co warto zadbać to przetarcie soczewek teleskopu, okularów i szukacza od kurzu.
Przygotowanie reflektora
Kiedy przyjdzie nam przygotowywać teleskop zwierciadlany, zadanie jest nieco trudniejsze. Takie teleskopy mają zwierciadła przymocowane na śrubach, które pod wpływem drgań i temperatury zmieniają swoje kształty i położenia. Przez to reflektory trzeba kolimować. Jest to proces wyrównywania optycznego teleskopu tak, aby obraz przez niego dawany był jak najostrzejszy i najlepszy. Taką kolimację powinno przeprowadzać się po każdym przypadku narażenia sprzętu na drgania lub zmiany temperatury, czyli na przykład idealnie byłoby wyrównać teleskop po przewiezieniu na pole. Proces ten może być bardzo skomplikowany i czasochłonny, natomiast dla najpopularniejszej konstrukcji teleskopów zwierciadlanych (konstrukcji Newtona) jest on relatywnie prosty i szybki. Dla tej konstrukcji proces kolimacji dobrze został opisany w artykule index HAMAL.
Poza wyrównywaniem reszta przygotowania powinna przebiegać podobnie do refraktora, czyli wystarczy przetrzeć niezbędne elementy optyczne i jesteśmy gotowi.
Montaże
Poniższe instrukcje należy wykonywać przed samą obserwacją już w jej miejscu. Aby mieć pewność, że nie napotka się niespodzianek w momencie obserwacji. Zachęcamy do rozstawienia „na próbę” swojego sprzętu w dzień w domu. Dzięki temu unikniemy wielu nieporozumień później.
Azymutalny
W przypadku tego typu montażu wystarczy postawić go na ziemi, a następnie wypoziomować. Można to zrobić korzystając z poziomicy wbudowanej do montażu azymutalnego (jeżeli nasz montaż taką posiada), poprzez przytwierdzenie poziomicy lub telefonu (większość z nowoczesnych smartfonów posiada taką funkcję) w miejsce teleskopu. Tak wypoziomowany montaż jest już gotów do postawienia na nim teleskopu i rozpoczęcia obserwacji.
Paralaktyczny
Kiedy korzystamy z tego typu montażu jest trochę trudniej, ale wciąż z powodzeniem można dojść do wprawy i uczynić jego ustawianie przyjemnym. Zacznijmy od podstaw. Aby umożliwić temu montażowi śledzenie nieba w osi rektascensji, musimy poprawnie ustawić płaszczyznę równika niebieskiego względem płaszczyzny osi teleskopu. Brzmi to skomplikowanie, lecz nie trzeba tego rozumieć. Procedura ta w języku angielskim popularnie nazywana jest „Polar Alignment ”. Jak ją wykonać?
Początkowo należy wypoziomować montaż względem ziemi i tutaj podobnie jak w przypadku montażu azymutalnego kluczowe jest skorzystanie poziomicy: wbudowanej lub zewnętrznej. Następnie musimy sprawdzić, w którą stronę skierowana jest lunetka w naszym montażu (nie chodzi o teleskop, tylko specjalną lunetkę biegunową, którą wbudowaną ma praktycznie każdy montaż paralaktyczny), a następnie skierować tą stronę na biegun północny. Następnie za pomocą pokręteł (prawo, lewo, góra, dół) możemy ustawić naszą lunetkę tak, aby skierowana była możliwie blisko gwiazdy polarnej. Następnie możemy spojrzeć przez lunetkę i ustawić ją tak jak jest wskazane na instrukcji montażu. Kiedy to zrobimy nasz, montaż zostanie wyrównany i nic nie stoi na przeszkodzie, aby postawić na nim teleskop i rozpocząć obserwacje.
Akcesoria
Jeżeli nasz montaż wyposażony w system GOTO (azymutalny lub paralaktyczny) wtedy poza krokami unikalnymi dla obu typów montaży musimy dodatkowo przeprowadzić kalibrację GOTO. Wykonuje się to stosunkowo łatwo, a przez cały proces przeprowadza pilot. W skrócie polega to na wybraniu na pilocie gwiazdy, a następnie za pomocą strzałek ustawienie teleskopu tak, aby idealnie na nią spoglądał. Po tym kroku montaż będzie automatycznie kierował się w kierunku wybranych na pilocie obiektów.
Kolimacja szukacza
Prawie każdy teleskop, a na pewno każdy, który wskazaliśmy m w poprzednim artykule, posiada dołączony do niego szukacz. Jest to najprościej mówiąc, mniejsza lunetka, która pozwala nam szybciej znajdować obiekty na niebie, gdyż ukazuje nam jego szerszy kawałek. Niestety, aby faktycznie wskazywał nam to, co widzi teleskop, musimy go z nim wyrównać. Jak to zrobić? Należy wybrać sobie jakiś łatwy i duży obiekt. Powiedzmy pobliski słup telefoniczny. Następnie kierujemy na niego teleskop „na oko”, i staramy się, aby obraz słupa pojawił nam się w okularze teleskopu. Kiedy go zobaczymy musimy spojrzeć przez szukacz i za pomocą śrub dołączonych z zewnątrz jego obudowy ustawić celownik prosto na tym samym słupie. W ten sposób to, co widzi szukacz, będzie widział teleskop.
Krok po kroku
Najważniejsze kroki w przygotowaniu poszczególnych typów sprzętu mamy już za sobą. Pora w takim razie omówić w „całości” procedurę ustawiania naszego teleskopu zaczynając od przyjazdu na miejsce obserwacji.
1. Pierwszym krokiem będzie postawienie montażu na względnie płaskim kawałku gruntu, a następnie wypoziomowanie go tak jak już wcześniej opisywaliśmy. Jeżeli nasz montaż jest paralaktyczny dobrze jest najpierw ustawić go mniej więcej na północ, dzięki czemu nie będziemy musieli go później wielokrotnie przestawiać i poziomować.
2. (Tylko dla montaży paralaktycznych) Teraz należy przeprowadzić „Polar alignment”.
3. Następnie na naszym montażu trzeba postawić teleskop i odpowiednio go przymocować.
4. Kolejnym krokiem jest kolimacja szukacza tak, aby pokazywał to samo co teleskop.
5. (tylko dla sprzętu z GOTO) Teraz przeprowadzamy kalibrację GOTO.
Po wykonaniu tych kroków możemy rozpocząć obserwacje wizualne. Czystego nieba!

Korekta – Zofia Lamęcka
Schematycznie ukazany proces wyrównywania montażu względem gwiazdy polarnej, tzw. „Polar Alignment”. Źródło: Roger Groom

https://astronet.pl/obserwacje/poradnik ... -teleskop/
Załączniki
Astronomiczne wiadomości z Internetu: Jak przygotować i ustawić teleskop.jpg
Kiedy obserwujesz nocne niebo pełne gwiazd – Widzisz samego siebie. Astronomia to matka nauk i nie tylko- kamery CCD Tayama, Sony Acuter, Atik. lornetka 15x50 USSR.Refraktor paralaktyczny 60/900.Synta 6''OTA Sky-Watcher SK804A, Obrotowy Globus nieba
Awatar użytkownika
 
Posty: 34309
Rejestracja: 09 Paź 2006, 15:59
Miejscowość: Przysietnica: PTMA Warszawa

Paweł Baran | 08 Lip 2024, 07:48

Rakieta Alpha wysłała satelity edukacyjne w drugim udanym locie
2024-07-07.
Z kosmodromu kosmicznego Vandenberg wystartowała rakieta Alpha firmy Firefly Aerospace. Była to 5. misja tego systemu i zarazem 2. w pełni udana. W locie wyniesiono na orbitę 8 testowych i edukacyjnych nanosatelitów.
Start z kosmodromu na zachodnim wybrzeżu USA odbył się 4 lipca 2024 r. Dwustopniowa rakieta wystartowała o 6:04 czasu polskiego ze stanowiska SLC-2W. Lot przebiegł pomyślnie. Górny stopień Alpha zakończył pracę 8 minut i 10 sekund po starcie. Później po 36-minutowym swobodnym dryfie rozpoczął się proces wypuszczania wszystkich satelitów na orbicie heliosynchronicznej.

O rakiecie
Alpha to jeden z najnowszych prywatnych amerykańskich systemów orbitalnych. Swój pierwszy lot miał 3 września 2021 r. Wtedy jednak awaria silnika w dolnym stopniu zakończyła się szybko utratą rakiety. 1 października 2022 r. firma podjęła drugą próbę. Tym razem skończyło się częściowym sukcesem. Rakieta wyniosła 7 satelitów, ale na znacznie niższą niż planowano orbitę w wyniku czego spłonęły one w atmosferze już tydzień po starcie.
Dopiero 3. start 15 września 2023 r. był w pełni udany i z powodzeniem umieszczono na orbicie eksperymentalnego satelitę dowództwa Sił Kosmicznych USA. Lot ten nie zaczął jednak serii sukcesów, bo już 22 grudnia 2023 r. zawiódł drugi stopień w locie z satelitą testów technologii firmy Lockheed Martin. Statek przez dotarcie na złą orbitę działał tylko kilka tygodni.
Dlatego firmie Firefly zależało, by piąty start ich rakiety dowiódł dopracowania systemów i zwiększenie niezawodności.

O misji
Lipcowa misja była prowadzona w ramach programu NASA Venture-Class Launch Services Demonstration 2, gdzie amerykańska agencja kosmiczna wykupuje loty na nowych rakietach nośnych, by rozwinąć przemysł i jednocześnie udostępnić miejsce na rakiecie uniwersytetom, instytutom badawczym i organizacjom non-profit, które chciałyby umieścić na orbicie swoje niewielkie ładunki.
W udanej misji na niską orbitę okołoziemską trafiła para satelitów standardu CubeSat R5-S4 i R5-S2-2.0 testująca względną nawigację optyczną między satelitami i optyczną identyfikację statków na orbicie. Satelity zbudował Uniwersytet w Michigan. Ośrodek NASA Ames Research Center zbudował dla tego lotu satelitę TechEdSat-11 z testami technologicznymi oprogramowania komunikacji ze stacjami naziemnymi, systemem uczenia maszynowego, eksperymentalnymi panelami słonecznymi czy spadochronem egzosferycznym do przyspieszenia zejścia z orbity.
Organizacja non-profit Teachers in Space wysłała w misji nanosatelitę Serenity 3 z eksperymentami edukacyjnym i ładunkiem radioamatorskim do odbierania sygnałów radiowych i ściągania zdjęć przez chętnych na całym świecie. Uniwersytet w Arizonie we współpracy z NASA wysłał satelitę CatSat z dmuchaną anteną w kształcie balonu, która po nadmuchaniu na orbicie zajmie średnicę 46 cm i pozwoli na wysyłanie do 50 Mb/s danych.
Uniwersytet w Kansas wysłał w tej misji swojego pierwszego satelitę – KUbeSat-1. Będzie on testował demonstracyjny ładunek do badania promieniowania kosmicznego. Uniwersytet w Waszyngtonie zbudował satelitę SOC-i, który przetestuje autorski system kontroli orientacji satelity pozwalający unikać nakierowywanie instrumenty na Słońce i jednocześnie maksymalizować możliwy odbiór energii słonecznej z paneli.
Uniwersytet w Maine wraz z uczniami szkół średnich stworzył do tej misji satelitę MESAT1 do obserwacji Ziemi i badania koncentracji fitoplanktonu w oceanach.



Opracowanie: Rafał Grabiański
Na podstawie: NSF/Firefly

Na zdjęciu: Rakieta Alpha startująca w 5. misji. Widoczne cztery działające silniki Reaver 1. Źródło: Firefly Aerospace.
URANIA
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/ra ... anym-locie
Załączniki
Astronomiczne wiadomości z Internetu: Rakieta Alpha wysłała satelity edukacyjne w drugim udanym locie.jpg
Kiedy obserwujesz nocne niebo pełne gwiazd – Widzisz samego siebie. Astronomia to matka nauk i nie tylko- kamery CCD Tayama, Sony Acuter, Atik. lornetka 15x50 USSR.Refraktor paralaktyczny 60/900.Synta 6''OTA Sky-Watcher SK804A, Obrotowy Globus nieba
Awatar użytkownika
 
Posty: 34309
Rejestracja: 09 Paź 2006, 15:59
Miejscowość: Przysietnica: PTMA Warszawa

Paweł Baran | 08 Lip 2024, 07:51

Piąta edycja konkursu na opowiadanie fantastycznonaukowe PFFN
2024-07-07. Redakcja
Termin nadsyłania prac: 30 września 2024.
Polska Fundacja Fantastyki Naukowej zaprasza do udziału w piątym konkursie na opowiadanie fantastycznonaukowe. Termin zgłoszeń upływa 30 września 2024
Jednym z celów Polskiej Fundacji Fantastyki Naukowej w dążeniu do przywrócenia blasku polskiej fantastyce naukowej jest poszukiwanie nieodkrytych talentów, które odpowiednio wspierane rozwiną skrzydła. Dlatego też każdego roku organizuje ona konkurs literacki dla debiutantów piszących w gatunku science fiction, a zwycięskie opowiadania wraz z Wydawnictwem IX publikuje w corocznej Antologii Polskiej Fantastyki Naukowej.
Poprzednie edycje cieszyły się bardzo dużym zainteresowaniem: każdego roku w konkursie zgłaszane było ponad sto opowiadań. W Jury w latach 2020-2023 zasiadali znamienici pisarze i naukowcy, m.in. prof. dr hab. Dariusz Brzostek, Paweł Majka, dr hab. Leszek Błaszkiewicz, Magdalena Salik, dr Michał Cholewa czy dr Wiktor Jaźniewicz.
Komitet Organizacyjny piątej edycji konkursu, przyjmujący prace i kwalifikujący je pod względem spełnienia wymogów formalnych oraz warsztatu literackiego, tworzą:
Komisarz:
• Maciej Tomczak (red. nacz. magazynu internetowego „Fahrenheit”),
Recenzenci:
• Grzegorz Czapski (red. nacz. magazynu internetowego „Biały Kruk”),
• Łukasz Marek Fiema (pisarz i publicysta, członek Rady Uczestników Konsorcjum Naukowego „Ad Astra”),
• Karol Ligecki (red. magazynu internetowego “Biały Kruk”)
• Magdalena Sakowska (pisarka i dziennikarka)
Zakwalifikowane prace konkursowe oceni Jury w składzie:
• dr inż. Tomasz Barciński (kierownik Laboratorium Mechatroniki i Robotyki Satelitarnej Centrum Badań Kosmicznych PAN)
• dr Paweł Fortuna (psycholog, twórca cyberpsychologii pozytywnej, pisarz, kompozytor)
• dr Piotr Gorliński-Kucik (literaturoznawca, autor monografii TechGnoza, uchronia, science fiction. Proza Jacka Dukaja)
• dr Emmanuella Robak (literaturoznawczyni, autorka monografii Wędrowiec i wizjoner. O eseistyce podróżniczej Jerzego Żuławskiego)
• Tadeusz Markowski (pisarz, tłumacz, działacz międzynarodowego fandomu)
Każdy autor, który ukończył 16 lat i nie wydał jeszcze żadnej książki, lub wydał co najwyżej jedną książkę drogą self-publishingu, może nadesłać jeden nigdzie dotąd niepublikowany utwór prozatorski o objętości 15.000 – 50.000 znaków ze spacjami w terminie od 01.07.2024 do 30.09.2024 na adres mailowy podany w regulaminie. Nadesłane teksty muszą opierać się w znaczącym stopniu na fundamencie obowiązujących praw, teorii albo prognoz naukowych, bądź na ich logicznym rozwinięciu, zgodnym ze współczesną wiedzą naukową. Organizatorzy uczulają, by uczestnicy uważnie zapoznali się z regulaminem, ponieważ utwory, które nie spełnią wymogów formalnych, a także niepoprawnie zgłoszone, nie zostaną dopuszczone do konkursu.
Konkurs objęty został honorowym patronatem Polskiego Towarzystwa Astrobiologicznego oraz patronatem medialnym czasopism:„Delta” i Młody Technik”.
Regulamin konkursu znaleźć można na stronie: https://pffn.org.pl/konkurs/
(PFFN)
Piąty konkurs PFFN. Termin nadsyłania prac: 30 września 2024. / Credits – Vivi Ekhart

https://kosmonauta.net/2024/07/piata-ed ... kowe-pffn/
Załączniki
Astronomiczne wiadomości z Internetu: Piąta edycja konkursu na opowiadanie fantastycznonaukowe PFFN.jpg
Kiedy obserwujesz nocne niebo pełne gwiazd – Widzisz samego siebie. Astronomia to matka nauk i nie tylko- kamery CCD Tayama, Sony Acuter, Atik. lornetka 15x50 USSR.Refraktor paralaktyczny 60/900.Synta 6''OTA Sky-Watcher SK804A, Obrotowy Globus nieba
Awatar użytkownika
 
Posty: 34309
Rejestracja: 09 Paź 2006, 15:59
Miejscowość: Przysietnica: PTMA Warszawa

Paweł Baran | 08 Lip 2024, 07:52

Rewolucyjne źródło energii z ważnym postępem. Poznaliśmy datę uruchomienia reaktora fuzyjnego
2024-07-07. Aleksander Kowal
Wraz z instalacją magnesów, która miała miejsce w ostatnim czasie na terenie placówki ITER, gdzie powstaje reaktor termojądrowy przyszłości, przyszła pora na zrewidowanie planów dotyczących uruchomienia tego obiektu.
Eksperci zabrali głos w sprawie i podali przybliżone ramy czasowe, których zamierzają się trzymać w związku z realizacją tego niezwykle ambitnego przedsięwzięcia. Aby nie trzymać was w niepewności: w pełnoprawnej formie ITER zacznie działać około 2039 roku, choć już wiele lat wcześniej dojdzie do ważnych działań.
ITER (International Thermonuclear Experimental Reactor) jest budowany na południu Francji, niedaleko Marsylii. I choć pierwsze głosy w sprawie budowy tego obiektu pojawiły się już w 1985 roku, to na fizyczne działania trzeba było poczekać jeszcze wiele lat. Realne
prace ruszyły dopiero w XXI wieku, a wylewanie fundamentów pod powstającą placówkę rozpoczęto w 2011 roku.
Tokamak będący owocem międzynarodowej współpracy posłuży naukowcom do prowadzenia kontrolowanej syntezy termojądrowej. To samo zjawisko zachodzi wewnątrz gwiazd, włącznie ze Słońcem, dostarczając im ogromnych ilości energii. Nie powinna więc dziwić fascynacja fuzją ze strony inżynierów. Ci próbują naśladować ją w warunkach laboratoryjnych, szukając alternatyw dla wysokoemisyjnych paliw kopalnych.
Reaktor ITER ma pozwalać na prowadzenie kontrolowanej syntezy termojądrowej, która może okazać się podstawowym źródłem energii wykorzystywanej przez ludzkość
Reakcja termojądrowa wykazuje ogromny potencjał i jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to za kilkadziesiąt lat powinna stanowić podstawę energetycznego funkcjonowania ludzkości. I choć pierwotnie zakładano, iż do uruchomienia ITER dojdzie w 2025 roku, to wiadomo już, że faktyczny termin realizacji tego celu będzie zdecydowanie przesunięty. Obecnie mówi się raczej o dacie rzędu 2034 roku.
Z kolei 2039 rok ma być momentem, w którym powstający we Francji tokamak zacznie wytwarzać energię z wykorzystaniem mieszanki paliwa w postaci deuteru i trytu. Z jednej strony takie “obsuwy” nie napawają optymizmem. Z drugiej musimy natomiast mieć na uwadze fakt, że w ciągu ostatnich lat doszło do licznych komplikacji – z epidemią koronawirusa i atakiem Rosji na Ukrainę na czele. Poza tym, przy zaangażowaniu największych światowych graczy w ten projekt, trudno spodziewać się, by zakończył się on porażką.
Kluczowy test, w którym zostanie wykorzystane paliwo w postaci deuteru, był początkowo planowany na 2025 rok. Obecnie specjaliści wskazują na 2034 rok. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, część infrastruktury zostanie zmodyfikowana i przygotowana do faktycznego uruchomienia. Dojdzie do niego w okolicach 2039 roku i wtedy do akcji wkroczy już mieszanka deuteru z trytem. Niestety, opóźnienie będzie miało konsekwencje finansowe, ponieważ mówi się o dodatkowych 5 miliardach euro przeznaczonych na dalszy rozwój projektu.
https://www.chip.pl/2024/07/usa-zagrozn ... chiny-kuba
Załączniki
Astronomiczne wiadomości z Internetu: Rewolucyjne źródło energii z ważnym postępem. Poznaliśmy datę uruchomienia reaktora fuzyjnego.jpg
Kiedy obserwujesz nocne niebo pełne gwiazd – Widzisz samego siebie. Astronomia to matka nauk i nie tylko- kamery CCD Tayama, Sony Acuter, Atik. lornetka 15x50 USSR.Refraktor paralaktyczny 60/900.Synta 6''OTA Sky-Watcher SK804A, Obrotowy Globus nieba
Awatar użytkownika
 
Posty: 34309
Rejestracja: 09 Paź 2006, 15:59
Miejscowość: Przysietnica: PTMA Warszawa

Paweł Baran | 08 Lip 2024, 07:55

Polska technologia podbija kosmos. Zostanie użyta w dwóch kluczowych misjach
2024-07-07.. KI.
Technologie polskiej firmy „Scanway” polecą w kosmos w dwóch ważnych misjach – największym polskim satelicie „EagleEye” oraz w nowej europejskiej rakiecie nośnej „Ariane 6”.
Już 9 lipca wystartować ma najnowsza rakieta Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) – „Ariane 6”. W tym strategicznym projekcie swój udział ma wrocławska firma „Scanway”. Przedsiębiorstwo dostarczyło oparty na dwóch kamerach zestaw optyczny, który będzie rejestrował kluczowe etapy lotu. Około 3,5 minuty po starcie kamery nagrają odłączenie głównej owiewki, a po 66 minutach lotu zarejestrują separację wynoszonych na orbitę satelitów.
Zgromadzone dane ESA wykorzysta do optymalizacji przyszłych misji. Co więcej, kamery mogą znaleźć zastosowanie także w innych misjach kosmicznych, na przykład w identyfikacji śmieci kosmicznych, naprawie i tankowaniu satelitów czy w ocenie zniszczeń urządzeń znajdujących się na orbicie.
Polski satelita
W niedługim czasie w kosmos wyniesiony zostanie także największy jak dotąd polski satelita – „EagleEye”. Na potrzeby tego projektu Scanway opracował optyczny teleskop, który stanowi centralny element satelity. Instrument ma za zadanie dostarczanie wysokiej rozdzielczości obrazów Ziemi. Umożliwi monitorowanie zmian środowiskowych, analizę zasobów naturalnych i - w razie potrzeby - zapewni wsparcie w zarządzaniu kryzysowym.
Teleskop powstał w dużej mierze dzięki wcześniejszemu doświadczeniu firmy zdobytemu w czasie prac nad misją STAR VIBE. W jej ramach powstał inny satelita obserwujący Ziemię.
„Scanway” rozwija dwie linie biznesowe – systemy wizyjne dla przemysłu oraz właśnie technologie kosmiczne. W tej drugiej kategorii, oprócz systemów obserwacyjnych Ziemi, specjalizuje się w urządzeniach do autodiagnostyki satelitów.
Spółka, która powstała relatywnie niedawno, bo w 2016 r., wzięła już udział w różnych misjach kosmicznych, współpracując z ESA, Niemiecką Agencją Kosmiczną czy firmą „Thales Alenia Space”.
Uczestniczy między innymi w projekcie „PIAST” (Polish ImAging SaTelites), w ramach którego na orbicie mają zostać umieszczone trzy obserwujące Ziemię satelity, będą obsługiwane przez Wojskową Akademię Techniczną we współpracy z Ministerstwem Obrony Narodowej.
Nowe możliwości rozwoju i pozyskiwania kapitału na rozwój przyniósł debiut na rynku NewConnect w październiku 2023 roku.
Rekordowa umowa
W maju firma podpisała kontrakt o wartości 1,7 mln EUR z południowokoreańską firmą NARA Space Technology – na udział w budowie systemu mikrosatelitów do obserwacji Ziemi, rozwój instrumentów optycznych oraz opracowanie ładunków obserwacyjnych dla konstelacji mikrosatelitów do monitorowania metanu NarSha.
Niedawno „Scanway” dostarczył również układ optyczny do zbierania danych na potrzeby budowanego przez DLR i przeznaczonego do śledzenia statków satelity OTTER.
Polski satelita „EagleEye” (fot. /creotech.pl)
https://www.tvp.info/79179931/polska-te ... osmicznych
Załączniki
Astronomiczne wiadomości z Internetu: Polska technologia podbija kosmos. Zostanie użyta w dwóch kluczowych misjach.jpg
Kiedy obserwujesz nocne niebo pełne gwiazd – Widzisz samego siebie. Astronomia to matka nauk i nie tylko- kamery CCD Tayama, Sony Acuter, Atik. lornetka 15x50 USSR.Refraktor paralaktyczny 60/900.Synta 6''OTA Sky-Watcher SK804A, Obrotowy Globus nieba
Awatar użytkownika
 
Posty: 34309
Rejestracja: 09 Paź 2006, 15:59
Miejscowość: Przysietnica: PTMA Warszawa

Paweł Baran | 08 Lip 2024, 07:57

Supermasywna czarna dziura wydaje się rosnąć jak młoda gwiazda
2024-07-07. Astronomowie od dawna zastanawiają się, w jaki sposób supermasywne czarne dziury rosną tak duże. Teraz naukowcy odkryli wirujący magnetyczny wiatr, który ich zdaniem pomaga rosnąć supermasywnej czarnej dziurze.

Supermasywne czarne dziury stawiają przed astronomami na całym świecie pytania, na które nie ma odpowiedzi, w tym pytanie „w jaki sposób rosną tak duże?”. Teraz międzynarodowy zespół astronomów, w tym naukowcy z Chalmers University of Technology w Szwecji, odkrył potężny wirujący, magnetyczny wiatr, który ich zdaniem pomaga centralnej supermasywnej czarnej dziurze w galaktyce rosnąć. Wirujący wiatr, ujawniony za pomocą teleskopu ALMA w pobliskiej galaktyce ESO320-G030, sugeruje, że podobne procesy są zaangażowane zarówno we wzrost czarnej dziury, jak i narodziny gwiazd.

Większość galaktyk, w tym nasza własna Droga Mleczna, posiada w swoim centrum supermasywną czarną dziurę. Astronomowie od dawna zastanawiają się, w jaki sposób te zadziwiająco masywne obiekty osiągają masę milionów lub miliardów gwiazd.

W poszukiwaniu wskazówek dotyczących tej tajemnicy, zespół naukowców kierowany przez Marka Gorskiego (Northwestern University i Chalmers) i Susanne Aalto (Chelmers) postanowił zbadać stosunkowo pobliską galaktykę ESO320-G030, odległą o zaledwie 120 milionów lat świetlnych. Jest to bardzo aktywna galaktyka, w której gwiazdy powstają dziesięć razy szybciej niż w naszej własnej Galaktyce.

Ponieważ galaktyka ta jest bardzo jasna w podczerwieni, teleskopy mogą dostrzec uderzające szczegóły w jej centrum. Chcieliśmy zmierzyć światło cząsteczek unoszonych przez wiatry z jądra galaktyki, mając nadzieję na prześledzenie, w jaki sposób wiatry są uruchamiane przez rosnącą supermasywną czarną dziurę. Korzystając z ALMA, byliśmy w stanie zbadać światło zza grubych warstw pyłu i gazu – powiedziała Susanne Aalto, profesor radioastronomii na Chalmers University of Technology.

Cząsteczki ujawniły wiatr
Aby wyzerować gęsty gaz znajdujący się jak najbliżej centralnej czarnej dziury, naukowcy zbadali światło z cząsteczek cyjanowodoru (HCN). Dzięki zdolności ALMA do obrazowania drobnych szczegółów i śledzenia ruchów w gazie – wykorzystując efekt Dopplera – odkryli wzorce sugerujące obecność namagnesowanego, wirującego wiatru.

Podczas gdy inne wiatry i strumienie w centrum galaktyk odpychają materię od supermasywnej czarnej dziury, nowo odkryty wiatr dodaje kolejny proces, który może zamiast tego zasilać czarną dziurę i pomagać jej rosnąć.

Widzimy, jak wiatry tworzą spiralną strukturę wypływającą z centrum galaktyki. Kiedy zmierzyliśmy rotację, masę i prędkość materii wypływającej na zewnątrz, ze zdziwieniem stwierdziliśmy, że możemy wykluczyć wiele wyjaśnień siły wiatru, na przykład formowaniem się gwiazd. Zamiast tego przepływ na zewnątrz może być napędzany przez napływ gazu i wydaje się być utrzymywany razem przez pola magnetyczne – powiedziała Susanne Aalto.

Naukowcy uważają, że wirujący wiatr magnetyczny pomaga czarnej dziurze rosnąć.

Materia przemieszcza się wokół czarnej dziury, zanim może do niej wpaść – jak woda wokół odpływu. Materia zbliżająca się do czarnej dziury gromadzi się w chaotycznym, wirującym dysku. Tam rozwijają się i wzmacniają pola magnetyczne. Pola magnetyczne pomagają unieść materię z dala od galaktyki, tworząc spiralny wiatr. Utrata materii na rzecz tego wiatru spowalnia również wirujący dysk – oznacza to, że materia może łatwiej przepływać do czarnej dziury, zmieniając strużkę w strumień.

Podobnie jak rodzą się gwiazdy
Dla Marka Gorskiego sposób, w jaki to się dzieje, uderzająco przypomina środowisko w kosmosie na znacznie mniejszą skalę: wiry gazu i pyłu, które prowadzą do narodzin nowych gwiazd i planet.

Powszechnie wiadomo, że galaktyki na pierwszych etapach swojej ewolucji rosną za pomocą wirujących wiatrów – przyspieszanych przez pola magnetyczne, tak jak wiatr w tej galaktyce. Nasze obserwacje pokazują, że supermasywne czarne dziury i małe gwiazdy mogą rosnąć w podobnych procesach, ale w bardzo różnych skalach – powiedział Mark Gorski.

Czy to odkrycie może być wskazówką do rozwiązania zagadki wzrostu supermasywnych czarnych dziur? W przyszłości Mark Gorski, Susanne Aalto i ich koledzy chcą zbadać inne galaktyki, które mogą posiadać ukryte spiralne wypływy w swoich jądrach.

Wyniki badań zostały opublikowane w czasopiśmie Astronomy and Astrophysics.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
• Chalmers University of Technology
Urania
Wrażenie artysty: Wiatr spiralny pomaga rosnąć supermasywnej czarnej dziurze w galaktyce ESO320-G030, wspomagany przez pola magnetyczne. Źródło: M. D. Gorski/Aaron M. Geller, Northwestern University, CIERA, the Center for Interdisciplinary Exploration and Research in Astrophysics.
https://agnieszkaveganowak.blogspot.com ... e-sie.html
Załączniki
Astronomiczne wiadomości z Internetu: Supermasywna czarna dziura wydaje się rosnąć jak młoda gwiazda.jpg
Kiedy obserwujesz nocne niebo pełne gwiazd – Widzisz samego siebie. Astronomia to matka nauk i nie tylko- kamery CCD Tayama, Sony Acuter, Atik. lornetka 15x50 USSR.Refraktor paralaktyczny 60/900.Synta 6''OTA Sky-Watcher SK804A, Obrotowy Globus nieba
Awatar użytkownika
 
Posty: 34309
Rejestracja: 09 Paź 2006, 15:59
Miejscowość: Przysietnica: PTMA Warszawa

Paweł Baran | 08 Lip 2024, 07:59

Niezwykły satelita Drogi Mlecznej: galaktyka Crater II
2024-07-07.
Crater II, duża, ciemna galaktyka satelitarna, wykazuje właściwości podważające tradycyjne teorie zimnej ciemnej materii. Lepszego wyjaśnienia dostarcza teoria SIDM, sugerująca interakcje ciemnej materii, które zmniejszają gęstość i zwiększają rozmiar galaktyki, co jest zgodne z obserwacjami.
Crater II, położony około 380 000 lat świetlnych od Ziemi, jest jedną z największych galaktyk satelitarnych Drogi Mlecznej. Wyjątkowo zimny i zawierający wolno poruszające się gwiazdy Crater II ma niską jasność powierzchniową. Jednak jego największą zagadką jest to, w jaki sposób się uformował.
Wyzwania w zrozumieniu Crater II
Galaktyka satelitarna to mniejsza galaktyka krążąca wokół większej galaktyki macierzystej. Ciemna materia stanowi 85% materii Wszechświata i pod wpływem grawitacji może tworzyć kulistą strukturę zwaną halo ciemnej materii. Niewidoczne halo przenika i otacza galaktyki takie, jak Crater II. Fakt, że Crater II jest wyjątkowo zimny, wskazuje, że jego halo ma niską gęstość. Od czasu jego odkrycia w 2016 roku podjęto wiele prób odtworzenia niezwykłych właściwości Crater II, ale okazało się to bardzo trudne.
Hai-Bo Yu wyjaśnia, że Crater II wyewoluował w polu pływowym Drogi Mlecznej i doświadczył interakcji pływowych z galaktyką macierzystą, podobnie jak ziemskie oceany doświadczają sił pływowych pod wpływem grawitacji Księżyca. Teoretycznie interakcje pływowe mogą zmniejszać gęstość halo ciemnej materii.
Jednak najnowsze pomiary orbity Crater II wokół Drogi Mlecznej sugerują, że siła oddziaływań pływowych jest zbyt słaba, aby obniżyć gęstość ciemnej materii w tej galaktyce satelitarnej tak, aby była zgodna z jej parametrami, jeśli mamy przyjąć założenie zgodne z dominującą teorią zimnej ciemnej materii, czyli CDM, a mianowicie, że ciemna materia składa się z zimnych, bezkolizyjnych cząstek. Kolejną zagadką jest to, w jaki sposób Crater II uzyskał tak duże rozmiary, ponieważ interakcje pływowe zmniejszają rozmiar galaktyki satelitarnej, gdy ta ewoluuje w polu pływowym Drogi Mlecznej.
Nowa teoria samo-oddziałującej ciemnej materii (SIDM)
Yu i jego zespół odwołują się do innej teorii, aby wyjaśnić właściwości i pochodzenie Crater II. Nowa teoria samo-oddziałującej ciemnnej materiią (SIDM) w przekonujący sposób wyjaśnia różnorodne rozkłady ciemnej materii. Postuluje ona, że za samo-oddziaływanie cząstek ciemnej materii odpowiada ciemna siła, zaś same cząstki silnie zderzają się ze sobą w pobliżu centrum galaktyki.
Nasza praca pokazuje, że SIDM może wyjaśnić niezwykłe właściwości Crater II – mówi Yu. – Kluczowym mechanizmem jest to, że wzajemne interakcje ciemnej materii termalizują halo Crater II i tworzą jądro o płytkiej gęstości, to znaczy gęstość ciemnej materii zostaje spłaszczona przy małych promieniach. Dla kontrastu, w halo CDM gęstość gwałtownie wzrosłaby w kierunku centrum galaktyki.
Według Yu w SIDM stosunkowo mała siła oddziaływań pływowych, zgodna z tym, czego można się spodziewać na podstawie pomiarów orbity Crater II, jest wystarczająca, aby obniżyć gęstość ciemnej materii Crater II, co jest zgodne z obserwacjami.
Co ważne, rozmiar galaktyki zwiększa się również w halo SIDM, co wyjaśnia duży rozmiar Crater II – mówi Yu. – Cząstki ciemnej materii są po prostu luźniej związane w jądrze halo SIDM niż w takim, jakie przewiduje teoria CDM. Nasza praca pokazuje, że SIDM lepiej niż CDM wyjaśnia, jak powstał Crater II.
Więcej informacji: publikacja „Self-interacting Dark Matter Interpretation of Crater II”, Xingyu Zhang, Hai-Bo Yu, Daneng Yang i Haipeng An, The Astrophysical Journal Letters (2024). DOI: 10.3847/2041-8213/ad50cd

Opracowanie: Joanna Molenda-Żakowicz

Na ilustracji: Wizja artystyczna galaktyki satelitarnej. Źródło: SciTechDaily.com
Na ilustracji: Naszą galaktykę, Drogę Mleczną, otacza około pięćdziesiąt galaktyk karłowatych. Większość z tych galaktyk można zidentyfikować jedynie za pomocą teleskopów, a ich nazwy pochodzą od konstelacji, w której pojawiają się na niebie (na przykład Draco, Rzeźbiarz lub Lew). Dwie najjaśniejsze galaktyki karłowate to Wielki Obłok Magellana (LMC) i Mały Obłok Magellana (SMC), które są widoczne gołym okiem. Źródło: ESA/Gaia/PAC
URANIA
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/ni ... -crater-ii
Załączniki
Astronomiczne wiadomości z Internetu: Niezwykły satelita Drogi Mlecznej galaktyka Crater II.jpg
Kiedy obserwujesz nocne niebo pełne gwiazd – Widzisz samego siebie. Astronomia to matka nauk i nie tylko- kamery CCD Tayama, Sony Acuter, Atik. lornetka 15x50 USSR.Refraktor paralaktyczny 60/900.Synta 6''OTA Sky-Watcher SK804A, Obrotowy Globus nieba
Awatar użytkownika
 
Posty: 34309
Rejestracja: 09 Paź 2006, 15:59
Miejscowość: Przysietnica: PTMA Warszawa

Paweł Baran | 08 Lip 2024, 08:01

Naukowcy znaleźli dziwne struktury. Powstają nad naszymi głowami

2024-07-07. Marcin Jabłoński
NASA w jednej z warstw ziemskiej atmosfery zauważyła zaskakujące struktury w kształcie liter X i C. Astronomowie uważają to za jedno z najdziwniejszych zjawisk, które może mieć negatywny wpływ na naszą planetę.

Jeden z satelitów NASA zauważył dziwne struktury podczas badania jonosfery. To naelektryzowany fragment atmosfery Ziemi, dzięki któremu możemy przesyłać sygnały radiowe na duże odległości. Sama jonosfera jest naelektryzowana dzięki promieniom słonecznym, które uderzając w atmosferę, odrywają elektrony od atomów i cząsteczek, tworząc plazmę.
Jonosfera jest od lat obiektem badań astronomów. Obecnie NASA analizuje się przez misję satelitarną GOLD, który miał wykryć jej różne anomalie i zmiany, które w występują w trakcie całej doby. Jednak tego co przyniosły, nikt się nie spodziewał. Wspomniana satelita pokazała, że w jonosferze widoczne zmiany tworzą trudne do wytłumacznia kształty X i C. Te obserwacje wzbudziły wśród astronomów duże zaskoczenie.
Dziwne struktury w ziemskiej atmosferze
Podobne kształty w jonosferze astronomowie obserwują już od wielu lat. Powstają, gdy przy zmianie nasłonecznienia na grzbietach cząsteczek jonosfery pojawiają się pęcherzyki o niskiej gęstości, które mogą zakłócać sygnał radiowy czy satelitarny. Czasem na pojawianie się takich pęcherzyków wpływają nagłe wydarzenia jak burze słoneczne, czy wybuchy wulkanów. Pęcherzyki w jonosferze widać właśnie w postaci struktur przypominających literę X.
Jednak teraz znaki w kształcie X w jonosferze zaobserwowano przy standardowym poziomie nasłonecznienia, gdy nie było też dodatkowych zakłóceń. Nie było więc znanych powodów powstania tych struktur. Ponadto zaobserwowano znaki w kształcie litery C, układające się bardzo blisko siebie. Czegoś takiego wcześniej nie widziano i sami astronomowie twierdzą, że to niezwykle dziwne zjawiska.
Możliwe wytłumaczenia
Naukowcy jednak już znaleźli poszlaki, dlaczego w jonosferze zaobserwowali struktury w kształcie liter X i C. Kształty X mogą wskazywać, że poprzednie założenia o ich powstawaniu przez zaburzenia słoneczne i wulkaniczne są błędne. Zamiast tego, odpowiadać za nie mają bardziej zaburzenia z niższych warstw atmosfery. To właśnie one mogły wywołać pojawienie się struktur w jonosferze, przy dość "spokojnych" warunkach. Litery C mogły natomiast powstać przez podmuchy wiatru, które zakrzywiły formujące się pęcherzyki. Część z kształtów odpowiada kierunkom podmuchów, które zostały zebrane przez miejscowe stacje meteorologiczne.
Niemniej te wytłumaczenia są tylko teoriami, które potrzebują badań, aby je potwierdzić. De facto więc na ten moment naukowcy nie mogą na 100 proc. powiedzieć, dlaczego nagle w jonosferze doprowadziło do pojawienia się pęcherzyków, które formują się w kształt liter X i C. Dlatego dokładniejsze zbadanie tych zjawisk jest priorytetem astronomów. Zakłócenia wywoływane przez takie pęcherzyki mogą bowiem prowadzić do silnych zakłóceń lub nawet zerwania sygnałów radiowych i satelitarnych w regionach, gdzie się formują.

Badania opublikowano w czasopiśmie Journal of Geophysical Research: Space Physics

W ziemskiej jonosferze znaleziono tajemnicze struktury. Mogą mieć negatywny wpływ na naszą planetę /123RF/PICSEL

https://geekweek.interia.pl/astronomia/ ... Id,7629852
Załączniki
Astronomiczne wiadomości z Internetu: Naukowcy znaleźli dziwne struktury. Powstają nad naszymi głowami.jpg
Kiedy obserwujesz nocne niebo pełne gwiazd – Widzisz samego siebie. Astronomia to matka nauk i nie tylko- kamery CCD Tayama, Sony Acuter, Atik. lornetka 15x50 USSR.Refraktor paralaktyczny 60/900.Synta 6''OTA Sky-Watcher SK804A, Obrotowy Globus nieba
Awatar użytkownika
 
Posty: 34309
Rejestracja: 09 Paź 2006, 15:59
Miejscowość: Przysietnica: PTMA Warszawa

Paweł Baran | 08 Lip 2024, 08:03

Wokół Drogi Mlecznej krążą dziwne struktury. Przeczą symulacjom

2024-07-07. Wiktor Piech
Dwie karłowate galaktyki zostały odnalezione w „najgorszym” możliwym miejscu w kosmosie. Ich lokalizacja przeczy przyjętym wcześniej modelom ciemniej materii. Istnienie tych dziwacznych struktur stanowi kolejne wyzwanie dla fizyków i astronomów.

Nie każdy o tym wie, lecz wokół naszej Drogi Mlecznej krąży około 60 galaktyk karłowatych. Te dziwaczne struktury są zazwyczaj zbudowanie z zaledwie tysiąca gwiazd. Dla porównania nasza galaktyka ma ich od 100 do nawet 400 miliardów.
Odkryto wyjątkowe kosmiczne struktury, które wymykają się modelom
Naukowcy udokumentowali dwie galaktyki karłowate krążące wokół naszej Drogi Mlecznej. Jednakże ich odkrycie nie rozwiązuje tajemnicy ich powstania, lecz generuje jeszcze większe problemy. Dwa kompleksy gwiazd nazwane Virgo III i Sextans II znajdują się w tej części kosmosu, która już jest "zatłoczona" przez dużą liczbę podobnych struktur. Jest to znacznie więcej, niż przewidują modele ciemnej materii.


Teraz w obszarze HSC-SSP znajduje się łącznie dziewięć tego rodzaju struktur. Ten wskaźnik odkryć ultra-słabych galaktyk karłowatych jest znacznie wyższy niż ten szacowany na podstawie ostatnich modeli przewidywanej populacji satelitów Drogi Mlecznej w ramach symulacji ciemnej materii, co sugeruje, że napotykamy problem "zbyt wielu satelitów" — mówią naukowcy.
Badacze przypisują ciemnej materii generowanie dodatkowej grawitacji, której nie można przypisać "normalnej" materii. Ta siła ma zwiększać prędkość galaktycznej rotacji oraz siłę grawitacyjną, dzięki której przyciągane są inne galaktyki.
Według modeli ciemnej materii stworzonych dla Drogi Mlecznej nasza galaktyka powinna mieć znacznie więcej satelitarnych galaktyk karłowatych, niż odkryto do tej pory. Jednocześnie symulacje tego typu dostarczają informacji dotyczących liczby tych struktur, a także wskazują konkretne miejsca ich lokalizacji w kosmosie. Właśnie w tym aspekcie odkryte kompleksy gwiazd stanowią problem.
Nowe odkrycie staje się kosmicznym problemem
Modele przewidywały, że w miejscu o nazwie HSC-SSP, gdzie odkryto dwie nowe galaktyki karłowate, powinno istnieć około czterech tego typu struktur. Co ciekawe, jeszcze przed ich odkryciem udokumentowano tutaj siedem takich kompleksów. Teraz łączna ich liczba zwiększa się do aż dziewięciu. Naukowcy nie potrafią wyjaśnić tego stanu rzeczy.

Według najdokładniejszego modelu wokół naszej galaktyki powinno krążyć około 220 galaktyk karłowatych. Jednakże jeżeli włączyć do niego ostatnie odkrycia, to szacowana ogólna liczna takich struktur wzrośnie ponad dwukrotnie do około 500.
Naukowcy sugerują jednocześnie, że obszar HSC-SSP może zawierać większą koncentrację kosmicznych satelitów niż przeciętny wycinek przestrzeni kosmicznej. Jedynym sposobem, żeby wyjaśnić tę kwestię, są kolejne obserwacje i analizy nieba oraz liczenie kolejnych galaktyk karłowatych.
- Kolejnym krokiem jest użycie mocniejszego teleskopu, który uchwyci szerszy widok nieba. W przyszłym roku Obserwatorium Very C. Rubin w Chile zostanie wykorzystane do realizacji tego celu. Mam nadzieję, że zostanie odkrytych wiele nowych galaktyk satelitarnych — mówi astronom Masashi Chiba z Uniwersytetu Tohoku.
Wyniki badań zostały opublikowane w czasopiśmie naukowym Publications of the Astronomical Society of Japan.

Co kryje się w kosmosie? (zdjęcie poglądowe) /tkasperova /123RF/PICSEL

https://geekweek.interia.pl/astronomia/ ... Id,7619847
Załączniki
Astronomiczne wiadomości z Internetu: Wokół Drogi Mlecznej krążą dziwne struktury. Przeczą symulacjom.jpg
Kiedy obserwujesz nocne niebo pełne gwiazd – Widzisz samego siebie. Astronomia to matka nauk i nie tylko- kamery CCD Tayama, Sony Acuter, Atik. lornetka 15x50 USSR.Refraktor paralaktyczny 60/900.Synta 6''OTA Sky-Watcher SK804A, Obrotowy Globus nieba
Awatar użytkownika
 
Posty: 34309
Rejestracja: 09 Paź 2006, 15:59
Miejscowość: Przysietnica: PTMA Warszawa

Paweł Baran | 08 Lip 2024, 08:04

Naturalna warstwa ochronna przełamana. Ziemię może zalewać groźne promieniowanie
2024-07-07. Aleksander Kowal
Silna aktywność Słońca może mieć zarówno pozytywny, jak i negatywny wpływ na Ziemię. O tym drugim piszą autorzy publikacji zamieszczonej na łamach Proceedings of the National Academy of Sciences.
Jak wyjaśniają, emisje cząstek pochodzących z naszej gwiazdy, pojawiające się w czasie burz słonecznych, mogą mieć katastrofalny wpływ na kondycję tutejszej warstwy ozonowej. Ta naturalna bariera chroniąca nas przed promieniowaniem pełni niezwykle istotną rolę. Jeśli zniknie, naszą planetę może zalać ogromna ilość cząstek pochodzących ze Słońca.
Pocieszający jest przy tym fakt, iż wydarzenia podobnego kalibru są relatywnie rzadkie. Naukowcy szacują, że występują one średnio raz na tysiąc lat. Z taką częstotliwością dochodzi do istotnych uszkodzeń warstwy ozonowej, które mogą przekładać się na wzrost poziomu promieniowania ultrafioletowego na powierzchni naszej planety. W takiej sytuacji wpływ na tutejsze formy życia może być znacznie większy od spodziewanego.
I choć Słońce stale emituje wiatr słoneczny, to czasami zdarzają się rozbłyski, za sprawą których dochodzi do znacznie silniejszych emisji. Wtedy to w przestrzeń kosmiczną trafiają duże ilości protonów mogących przenosić znacznie więcej energii aniżeli elektrony. Kiedy owe cząstki docierają na niskie pułapy ziemskiej atmosfery, wywołują tam wzbudzenie cząsteczek gazu. Powstaje w takich okolicznościach promieniowanie rentgenowskie, choć nie da się go dostrzec gołym okiem.
Naukowcy sugerują, że w pewnych okolicznościach do powierzchni Ziemi może docierać promieniowanie ultrafioletowe w większych niż zwykle ilościach
Oczywiście nieco silniejsza aktywność naszej gwiazdy jest typowa dla 11-letnich cykli jej aktywności. Ale czasami, bardzo rzadko, może dochodzić do znacznie silniejszych emisji. W oparciu o dane zebrane na podstawie analiz dowodów sprzed setek i tysięcy lat, naukowcy doszli do wniosku, że w przeszłości do Ziemi docierały emisje, jakich nigdy nie zmierzono z wykorzystaniem współczesnych instrumentów. Część tych sygnałów była nawet tysiąc razy silniejsza od rekordowych odebranych obecnie.
Tak potężne zjawiska słoneczne wydają się występować mniej więcej raz na tysiąc lat. Wskazówki dotyczące jednego z nich sięgają okolic 993 roku. Do takich wniosków doprowadziły badaczy ekspertyzy poświęcone drewnu wykorzystywanemu później przez wikingów na terenie Kanady. Ogromne zainteresowanie członków zespołu badawczego wzbudziły potencjalne konsekwencje tych wydarzeń.
W oparciu o modelowanie atmosferyczne doszli do wniosku, że zwiększona ilość promieniowania ultrafioletowego docierającego do powierzchni Ziemi może potęgować zagrożenie zdrowotne dla jej mieszkańców. Mówi się między innymi o uszkodzeniach oczu czy zwiększonym ryzyku zachorowań na raka skóry wśród osób wystawionych na te emisje. Co gorsza, w szczególnie (nie)sprzyjających okolicznościach – gdy pole magnetyczne naszej planety jest osłabione – niekorzystne warunki mogą utrzymywać się przez nawet sześć lat.
W tym okresie poziom promieniowania ultrafioletowego będzie podniesiony o 25% względem normy, natomiast tempo pojawiania się uszkodzeń DNA wywołanych takim stanem rzeczy wzrośnie o 50% i utrzyma się przez kilka lat. Co gorsza, ryzyko jednoczesnej silnej aktywności Słońca oraz osłabionej kondycji ziemskiego pola magnetycznego wydaje się zaskakująco wysokie. Naukowcy sądzą, że taki scenariusz mógł mieć pewien wpływ na wyginięcie neandertalczyków oraz kilku innych gatunków dawniej zamieszkujących Ziemię.

Ziema
https://www.chip.pl/2024/07/usa-zagrozn ... chiny-kuba
Załączniki
Astronomiczne wiadomości z Internetu: Naturalna warstwa ochronna przełamana. Ziemię może zalewać groźne promieniowanie.jpg
Kiedy obserwujesz nocne niebo pełne gwiazd – Widzisz samego siebie. Astronomia to matka nauk i nie tylko- kamery CCD Tayama, Sony Acuter, Atik. lornetka 15x50 USSR.Refraktor paralaktyczny 60/900.Synta 6''OTA Sky-Watcher SK804A, Obrotowy Globus nieba
Awatar użytkownika
 
Posty: 34309
Rejestracja: 09 Paź 2006, 15:59
Miejscowość: Przysietnica: PTMA Warszawa

Paweł Baran | 08 Lip 2024, 08:06

XXVIII Ogólnopolski Zlot Miłośników Astronomii OZMA 2024 – trwają zapisy !
2024-07-08. Redakcja
Zapraszamy na zlot OZMA 2024, który odbędzie się w dniach 8-11 sierpnia.
W dniach 8-11 sierpnia (czwartek-niedziela) 2024 r. w Obserwatorium Astronomicznym w Niedźwiadach k.Szubina, woj. kuj-pom. odbędzie się XXVIII Ogólnopolski Zlot Miłośników Astronomii OZMA 2024.
Organizatorem OZMA tradycyjnie jest Pałucko-Pomorskie Stowarzyszenie Astronomiczno Ekologiczne (PPSAE). Zlot będzie bogaty w wydarzenia. Organizatorzy starają się łączyć szerokie spektrum tematów związanych z astronomią czy kosmosem. W programie przewidziano obserwacje przez sprzęt znajdujący się na wyposażeniu obserwatorium, wykłady , prelekcje, warsztaty, ciekawe wystawy i konkursy z nagrodami.
To już po raz 28 miłośnicy gwiezdnych obserwacji spotykają się na tym najstarszym i najpopularniejszym w naszym kraju zlocie miłośników astronomii. OZMA nie jest typowym zlotem astronomicznym. Ma raczej charakter „star party”. Organizatorzy zapraszają do udziału w imprezie zarówno zawodowych astronomów, zaawansowanych miłośników, jak i też zupełnie początkujących adeptów astronomii lub też po prostu ludzi, którzy w niebanalny sposób chcą spędzić kilka dni w ciekawym miejscu i z ciekawymi ludźmi. Nie ma żadnych ograniczeń wiekowych, mile widziane całe rodziny, ich przyjaciele, kluby i stowarzyszenia.
Zachęcamy do zabrania ze sobą sprzętu obserwacyjnego (ciemne niebo i otwarty horyzont!), zdjęć, filmów oraz pochwalenia się swoimi dokonaniami z zakresu astronomii. Każdy uczestnik otrzyma możliwość prezentacji swoich dokonań i osiągnięć. Dla najlepszych nagrody i wyróżnienia. Teren zlotu położony jest wśród czystych lasów z dala od miejskich świateł i zgiełku. Miasteczko namiotowe znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie pola obserwacyjnego i wyremontowanej siedziby Stowarzyszenia, w której znajduje się zaplecze socjalne oraz klimatyzowana sala wykładowa. Wszyscy “ozmowicze” będą mogli korzystać przez cały okres trwania zlotu ze sprzętu, który jest na wyposażeniu obserwatorium oraz brać udział w wszystkich punktach programu. Na wyposażeniu Obserwatorium są m.in. teleskop słoneczny Coronado 90 mm, teleskop Newtona 605/2820 mm oraz dwa teleskopy 400 mm.
Noclegi – tylko własne namioty lub przyczepy kempingowe. Kwatery lub hotele w pobliżu Niedźwiad – we własnym zakresie.
Liczba uczestników jest ograniczona , decyduje kolejność zgłoszeń.
Zapisy trwają do 31 lipca lub do wyczerpania miejsc.
Pytania i zapisy na zlot proszę kierować na adres poczty elektronicznej nikom@op.pl lub tel. 608 228 861
Jak zapisać się na zlot oraz więcej informacji o XXVII OZMA na oficjalnej stronie organizatora: ppsae.pl
(PPSAE)
Widok na obserwatorium w Niedźwiadach / Credits – Piotr Wieczorek
https://kosmonauta.net/2024/07/xxviii-o ... ja-zapisy/
Załączniki
Astronomiczne wiadomości z Internetu: XXVIII Ogólnopolski Zlot Miłośników Astronomii OZMA 2024 – trwają zapisy !.jpg
Kiedy obserwujesz nocne niebo pełne gwiazd – Widzisz samego siebie. Astronomia to matka nauk i nie tylko- kamery CCD Tayama, Sony Acuter, Atik. lornetka 15x50 USSR.Refraktor paralaktyczny 60/900.Synta 6''OTA Sky-Watcher SK804A, Obrotowy Globus nieba
Awatar użytkownika
 
Posty: 34309
Rejestracja: 09 Paź 2006, 15:59
Miejscowość: Przysietnica: PTMA Warszawa

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości